A+ A A-

Loneliness Manual

Oceń ten artykuł
(6 głosów)
(2015, album studyjny)

01. Fading Spark - 4:55
02. To Keep Yourself Together - 7:19
03. Deserted Bus Stop - 2:49
04. An Exit From Modern Society - 7:50
05. Loop - 6:18
06. Experience - 4:08
07. Orchard of Rotten Apples - 4:58
08. To Chase A Dream - 4:23
09. Dark Woods - 6:37
10. March of Nobodies - 4:07
11. To Chase A Dream - 4:23


 Czas całkowity - 57:47



- Maciej Sochoń - gitara, instrumenty klawiszowe
- Piotr Trypus - wokal (11)


 


 

Więcej w tej kategorii: Noises & Clicks »

1 komentarz

  • Paweł Caniboł

    Zawsze bardzo się cieszę, kiedy w ręce wpada mi coś oryginalnego, coś, czego z pewnością większość z Was, drodzy Czytelnicy, nie zna. Mam tu raczej na myśli muzykę samą w sobie, a nie konkretnych twórców. Podobnie jest także i w tym wypadku. Jednak o specyfice owej muzyki za chwilę. Teraz powiem tylko tyle, że Seasonal to dość oryginalny twór, który dla większości może być niezjadliwy. A już na pewno okaże się taki dla każdego, kto tylko raz przesłuchał „Loneliness Manual”. Muzyka ta bowiem z pewnością nie jest dla wszystkich. I choć fakt, iż wymaga ona sporego zaangażowania słuchaczy i może odstraszyć tych mniej ambitnych, to jednak mimo wszystko należy uznać to za jej atut.

    Sesonal to solowy projekt Macieja Sochonia, a muzyka, z jaką mamy do czynienia ociera się o post rock oraz, momentami, o elementy ambientu. Z pewnością po pierwszym z nią zetknięciu każdy słuchacz będzie miał mieszane uczucia. Ja sam uznałem pochopnie, że muzyka ta bywa nudna, monotonna i bez polotu. Pewne jest, że album „Loneliness Manual” będzie w pewien sposób kojarzyć się z Pink Floyd. Albo raczej z ich bardziej nastrojowymi utworami, które tutaj ktoś usiłował przearanżować na kształt post rocka lub też przynajmniej próbował dodać im tego postrorockowego smaku.

    W muzyce tego typu chodzi głównie o nastrój i dlatego zwykle otrzymujemy jeden, powielany motyw, tworzący nastrojową, ale mało rozbudowaną kompozycję. Jednak w przypadku, kiedy pojawi się już jakaś melodia, słuchacz ożywa i z zaciekawieniem wsłuchuje się w muzykę. Ta bowiem staje się od razu znacznie ciekawsza. Wtedy też kompozycje przestają być już tylko tłem do naszych myśl, bo same zwracają swoją uwagą i same stają się niejako naszymi myślami. Jeśli o nastroju mowa, to Seasonal jest przykładem mistrzowskiego wręcz wprowadzania w nostalgię, zadumanie czy też, nierzadko, smutek. Taka muzyka może być w równym stopniu depresyjna, co relaksacyjna i odprężająca. Autor sam mówi, że głównym jego założeniem było stworzenie instrumentalnej muzyki sentymentalnej, która mogłaby być interpretowana przez słuchaczy na własny, subiektywny sposób. To z pewnością się udało, dlatego myślę, że każdy może odbierać „Loneliness Manual” w odmienny sposób.

    Ciężko byłoby mi przeprowadzić choć zwięzłą charakterystykę poszczególnych utworów, gdyż te stanowią jakoby składowe części muzyki jednego pokroju. Skupię się zatem tylko na paru szczegółach. Zacznę od samej końcówki płyty. Znajduje się tu bowiem (przedostatni w secie) nieco wybijający się z całości utwór pt. ‘March of Nobodies’, zagrany na gitarach akustycznych i przypomina nieco westernowy klimat balladowej muzyki country. Jest po prostu świetny i aż żal, że trwa zaledwie cztery minuty. (Może dobrze by było właśnie w tym kierunku poprowadzić twórczość Seasonal?) Jasne, wcześniej też słyszymy podobne zagrania, jednak w tym przedostatnim utworze wszystko jest jakby bardziej autentyczne, bardziej żywe i naturalne. Właściwie dopiero ten kawałek zwrócił moją uwagę i zmusił mnie do wsłuchania się w tę muzykę na poważnie.

    Swoistą wisienką na torcie jest jednak zamykający album utwór ‘To Chase a Dream’. Jest to jedyna kompozycja zawierająca partie wokalne, za które odpowiada Piotr Trypus. Muszę przyznać, że wyszło to całkiem zgrabnie. Nie przeczę, iż wolałbym, aby wokal pojawiał się na albumie częściej. Jednakowoż odważę się stwierdzić, że to właśnie ‘To Chase a Dream’ jest najlepszym, co „Loneliness Manual” ma nam do zaoferowania.

    Gdyby słuchać płyty od końca, odbiorcy od razu wpadliby w zachwyt. Później emocje stopniowo opadałyby, natomiast płyta z każdym kolejnym utworem wydawałaby się mniej atrakcyjna, a nawet nużąca. Na szczęście jest inaczej, gdyż od początku słuchacz czeka na tę kulminację, jaką, moim zdaniem, stanowią te dwa zamykające album utwory. W rezultacie to, co najlepsze, czeka na nas i jest zwieńczeniem albumu. (Czy to, że tylko ostatni numer okraszony jest wokalem, nie kojarzy się Wam również z Pink Floyd? W każdym razie skądś to znamy).

    Cóż mogę rzec na koniec? Płytę polecam, ale słuchacie na własną odpowiedzialność. Muzyka nie jest dla wszystkich i z pewnością zyska wielu przeciwników. Jednak uważam, że warto chociażby ją sprawdzić. Dajcie szansę projektowi Seasonal. Ja się nie zawiodłem, choć przyznaję, że aby przekonać się do tego albumu, potrzebowałem trochę czasu.

    Paweł Caniboł czwartek, 07, maj 2015 09:42 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Recenzje Varia

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.