A+ A A-

Sunnata: Słuchamy różnej muzyki, bez żadnych granic.

Kilka tygodni po premierze najnowszego albumu warszawskiej formacji Sunnata udało mi się zamienić kilka słów z jednym z założycieli zespołu - Szymonem Ewertowskim, w zespole odpowiedzialnym za gitary i wokal. Moja recenzja ich najnowszego wydawnictwa znajduje się już na łamach ProgRock'a. Natomiast zapis naszej mailowej wymiany pytań i odpowiedzi znajdziecie poniżej. Zapraszam do lektury! ~BM


Bartłomiej Musielak (ProgRock.org.pl): Cześć! Jesteście po premierze już trzeciego krążka, ale zdaje mi się, że wśród czytelników ProgRock'a Sunnata nie jest specjalnie znana. Na początek więc poproszę Was o historię zespołu, może być w telegraficznym skrócie.

Szymon Ewertowski (Sunnata): W 2008 wraz z Tomkiem Sikorą założyłem zespół Satellite Beaver. Graliśmy rocka z akcentami tego, czego słuchaliśmy aktualnie, czyli grunge'u i stonera. W tej formacji nagraliśmy kilka EP. W tym też czasie skład zmieniał się kilkukrotnie, a muzyka którą graliśmy zmieniła charakter. Stawała się cięższa, mozolniejsza, transowa. To sprawiło, że podjęliśmy decyzję o zmianie nazwy na Sunnata. Aktualny skład nie zmienił się i wydaje aktualnie trzeci LP.

"Outlands", bo tak nazywa się Wasz nowy album, to dość spora zmiana w stosunku do poprzedniej płyty "Zorya". Skąd taka odmiana?

Czynników było wiele. Pierwszy, prozaiczny, wokalista nie chciał tyle krzyczeć co na poprzednich albumach. Łatwiej tak grać dłuższe trasy, jest też więcej melodii. Zatem siłą rzeczy spuściliśmy z tonu. Stwierdziliśmy też w studio, że „przybliżymy” się do słuchacza. Dosłownie, w miksie. 

Na nowej płycie jest mocno psychodelicznie, słychać sporo orientalizmów, trochę grunge'u, nawet trochę space rocka. Spora rozbieżność, jak Wy opisalibyście muzykę z "Outlands"?

Nie opisujemy. Zostawiamy to odbiorcom do własnej interpretacji.

Nagranie nowego albumu poszło Wam zdaje się dość szybko. Można było śledzić niemal cały proces w social mediach (np. na Instagramie). Ile faktycznie zajęło stworzenie tego materiału?

Materiał zaczął powstawać od momentu wydania poprzedniego albumu „Zorya” do momentu wejścia do studia z materiałem „Outlands”. Możliwe też, że niektóre pomysły były wrzucone do folderu pomysłów jeszcze przed „Zorya”. Sunnata pisze utwory bez pośpiechu. 

Nagrywaliście w Monochrom Studio, miejscu odosobnionym i bardzo klimatycznym. Tworzenie w takich warunkach sprzyja wenie twórczej? Pojechaliście nagrywać z gotowym materiałem, czy mieliście tylko szkielety utworów?

Monochrom to miejsce wyjątkowe, bo umieszczone w pięknym i odosobnionym miejscu. Czy ma wpływ na wenę? Prawdopodobnie może tak być, jednak nie odpowiemy na to pytanie, bo nic tam nie tworzyliśmy, tak naprawdę. Do studia weszliśmy z gotowym materiałem. Wymyślanie na kolanie tylko w sporadycznych przypadkach przynosi dobry efekt. Poza tym studio kosztuje, więc nie ma co traktować miejsca nagrań jak wczasów. Z naszego punktu widzenia do studia jedzie się z misją, którą trzeba wypełnić, potem wrócić i wtedy dopiero ewentualnie odreagować.

Sunnata 1

Za brzmienie płyty odpowiada Haldor Grunberg z Satanic Audio, który współpracował z zespołami z podobnej półki gatunkowej (Dopelord, Moanaa, Spaceslug itp), ale także z wieloma zespołami grającymi nieco cięższe odmiany metalu. Poprawilibyście coś w brzmieniu krążka, czy brzmi dokładnie tak jak powinien?

Zawsze znajdzie się coś do poprawy i to chwilę po wyjściu ze studia, ale trzeba w pewnym momencie powiedzieć stop, bo nigdy by się nie wydało albumu. 

Premiera tytułowego utworu miała miejsce na portalu Decibel Magazine. To jeden z bardziej znanych rockowych portali, jak doszło do Waszej współpracy?

To pytanie do naszej promotorki z którą współpracujemy od wydania „Zorya”.

Album można było przedpremierowo posłuchać na CVLT Nation, również popularnym zagranicznym portalu, uderzacie z promocją bardziej na Zachód, czy staracie się działać promocyjnie również w Polsce?

Koncentrujemy się na rewirach gdzie mamy najwięcej odbiorców. Zachodnia Europa wiedzie tu prym, choć od kilku lat panuje boom na tą muzykę w krajach bałkańskich. Polska również ożyła w stosunku do czasów sprzed kilku lat. Sunnata stara się promować wszędzie, z naciskiem na miejsca gdzie ma najwięcej odbiorców. Promocja kosztuje i musimy wybierać, w które rejony kierujemy promocję.

"Outlands" dostępne jest też w całości na bardzo popularnym kanale Stoned Meadow Of Doom, na którym niemal codziennie pojawia się nowa dawka muzyki stoner czy doom metalowej. Albumu można też słuchać na Waszym profilu na Bandcamp (LINK). Niektóre zespoły wzbraniają się od udostępniania całego materiału w Internecie. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy dostępność materiału w sieci sprzyja sprzedaży i promocji?

Jest to temat trudno mierzalny. Sunnata wychodzi z założenia, że więcej pożytku przyniesie autoreklama z darmowych odsłon na portalach niż bunkrowanie się i odsprzedawanie skrzętnie każdej odsłony albumu. Poza tym, czy wszystkie zespoły undergroundowe by się w tej kwestii myliły? No i nade wszystko, my się chcemy muzyką dzielić, nie tylko wyłącznie za pieniądze. 

Muszę jeszcze zapytać o teksty, w które - co przyznaję - jeszcze się nie wgłębiłem. O czym opowiada "Outlands" i kto odpowiada w zespole za teksty?

Teksty piszemy wspólnie. Są niesprecyzowane, ubierają muzykę w słowa, jednak najczęściej nie mają konkretnego znaczenia. Słuchacz może dopasować znaczenie w zależności od własnej interpretacji. 

Wyjątkiem jest utwór „Outlands”, który wyjątkowo opowiada historię o człowieku, który poświęca swoje życie dla konkretnej idei. W październiku 2017 r.  stało się głośno o Piotrze S., który w ramach prywatnego protestu oblał się benzyną i podpalił w biały dzień, w centrum Warszawy. Byłem wtedy właśnie w tej dzielnicy i wiadomość ta sparaliżowała mi mózg. Tak robili mnisi w Tybecie, na znak sprzeciwu przeciw okupacji ich kraju przez Chiny. Piotr S. jak się okazało nie był niepoczytalny. Zmrożony tą historią stwierdziłem, że spróbuję ją zinterpretować i zwrócić uwagę na skalę determinacji tej osoby.

 


 

Skoro było pytanie o teksty, to zapytać też muszę o okładkę, której autorem jest Maciej Kamuda. Co to za dziwna postać o wielu twarzach i dwóch parach rąk?

To bogini, wymyślona na potrzeby okładki. Wzorowana na buddyjskiej Kali. W związku z tym, że nasza muzyka ma często rytualne tempo, dalekowschodnia bogini pasowała. Jednocześnie jako zespół staramy się trzymać dystans od jakiejkolwiek religii. Wyczuwamy symbiozę między rytualnością naszych kompozycji i klimatem dalekiego wschodu. Tu opowieść się tak kończy jak i zaczyna.

Ostatnio zwykło się do dodawać łatkę "progresywny" (lub bardziej światowo "progressive") do niemal każdego gatunku muzyki. Określilibyście swoją muzykę mianem progresywnej?

Tak jak nie lubimy określać się gatunkowo, tak samo to pytanie przekierowujemy indywidualnie do każdego słuchacza.

A czego słuchacie na co dzień? Jakich wykonawców lubicie, kto Was najbardziej inspiruje?

Słuchamy różnej muzyki, bez żadnych granic. Od popu po psychodeliczny trance. Inspiracje biorą się podświadomie, rzadko kiedy świadomie. Z każdego gatunku można wyciągnąć coś wartościowego.

Na polskiej scenie stoner/doom metalowej jesteście w ścisłej czołówce najpopularniejszych kapel. Ale scena w ostatnich latach rozrosła się znacznie i zaoferowała naprawdę całą gamę dobrych i bardzo dobrych wydawnictw. Jak oceniacie rozwój tego gatunku w Polsce? Na jakie zespoły Waszym zdaniem warto zwrócić szczególną uwagę (poza Sunnatą oczywiście)?

Miło nam słyszeć taki komplement. Scena się rozrasta, razem z ilością ludzi słuchających tego rodzaju muzyki. Gołym okiem da się zauważyć większą frekwencję na wydarzeniach. Zespoły na które warto zwrócić uwagę? To bardzo osobiste pytanie, więc tu mówię tylko za siebie. Krótko trzy zespoły, bez hierarchii, które zasługują na uwagę:
- MOAFT – cudownie połamane i jednocześnie przyjemne riffy,
- SAUTRUS – bardzo ciekawy wokal,
- MERKABAH – ci to dopiero wnoszą w muzykę!!!

Podobno kiedyś kontaktował się z Wami ktoś z Roadrunner Records. Potężna marka, ale chyba nic z tego tematu nie wypaliło. Jak to jest aktualnie, wciąż hołdujecie zasadzie DIY (doskonałym przykładem, że DIY działa jest Obscure Sphinx) czy powoli myślicie o współpracy z wytwórnią?

Roadrunner Records skontaktował się z nami dokładnie trzy godziny po północy, kiedy wydaliśmy ostatnie EP Satellite Beaver, z propozycją nawiązania współpracy. Odpisaliśmy do nich, jednak nie było już odzewu. Nie pomogły trzy kolejne ponaglenia.

Jeśli chodzi o współpracę z wytwórnią to jesteśmy otwarci, jednak wytwórnia chce na zespole przede wszystkim zarobić dlatego łatwo dać się nabrać na niekorzystny kontrakt. Jednak nie wszystkie są z góry złe, trzeba tylko trzy razy zastanowić się czy to korzystna współpraca z perspektywy zespołu.

Jesteście mocno aktywnym zespołem, sporo koncertujecie. Póki co ogłosiliście np. występ na Summer Dying Loud, jakie są pozostałe plany na ten rok, możecie już coś zdradzić?

Szykujemy trasę na Bałkany. Jest też kilka festiwali, w tym koncert na Goa Dupa, Bałtów Open Air, Aquamaria Festiwal w Niemczech, Red Smoke Festival czy Soulstone Gathering. Jeśli coś się jeszcze pojawi będziemy trąbić na facebooku.

Odnieśliście już w pewnym sensie sukces w Polsce, ale także zagranicą, choć pewnie największe sukcesy jeszcze przed Wami (czego Wam życzę). Jakie wskazówki dalibyście dopiero co rozpoczynającym swoją muzyczną przygodę wykonawcom?

Granie w zespole niezależnym w dzisiejszych czasach to przede wszystkim poważne podejście do tematu. Próby to nie spotkanie towarzyskie.  Pomimo tego, że muzyka może być najlepszym hobby to podejście do zespołu nie może być hobbistyczne. Dyscyplina i konsekwencja w działaniu dają wyniki, tak w muzyce jak i w każdej innej dziedzinie. W sumie nic nowego wydumałem jednak mam nadzieję iż uzmysłowiłem czytelnikowi, że pojęcie „rockendroll” to zguba i stanowi najczęściej domenę tych zespołów, które rozpadają się po roku.

Dzięki wielkie za rozmowę, do zobaczenia na koncertach!

Dziękuje bardzo za rozmowę i do usłyszenia.

Sunnata 1


Fotografie autorstwa Aleksandry Burskiej pochodzą z materiałów promocyjnych zespołu.

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.