Alienatura

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
(2013, album studyjny)

1 Kaze (Ciò Che Il Vento Porta Con sé) (04:15)
2 Senza Colori (08:30)
3 Il Passo (09:25)
4 Fino alla Vetta (07:42)
5 Onirica Possessione (09:08)
6 Notturna (02:40)
7 Il Cacciatore (14:50)
I - La Vera Preda
II - Volo di Rapace
III - La Lince
IV - Il Lupo
V - Il Cacciatore

Czas całkowity: 56:30

- Elisa Montaldo (Voice, Keyboards, Piano, Organ, Concertina)
- Giulio Canepa (Guitars)
- Francesco Ciapica (Voice)
- Paolo "Paolo" Tixi (Drums)
- Fabio Gremo (Bass)

Black Widow Records

Więcej w tej kategorii: « Il Tempio delle Clessidre

1 komentarz

  • Aleksander Król

    Il Tempio delle Clessidre – to kolejna włoska grupa, próbująca przywrócić słonecznej Italii dawny, progresywny blask. Założona w 2006 roku z inicjatywy Elisa Montaldo i Gabriele Guidi Colombi (dwóch młodych muzyków, którzy wcześniej byli członkami Hidebehind), którzy spotkali się z weteranem Stefano "Lupo" Galifi, legendarnym wokalistą Museo Rosenbach ("Zarathustra"). Nawet nazwa grupy zastała zapożyczona z Museo (tytuł piątej części suity). Teoretycznie miał to być koncertowy projekt polegający na odegraniu „Zarathustry” z oryginalnym wokalistą. Jednak, jak to w życiu bywa, pomiędzy młodymi i weteranem tak „zażarło”, że postanowili zrobić również nowe materiał…. I zrobili! W 2010 roku ukazała się ich pierwsza, znakomita płyta, a w 2013 – druga „alieNatura” i właśnie tą się dziś zajmiemy.
    Jest jedna, poważna zmiana – odszedł „motor napędowy” grupy czyli Lupo… powrócił do reaktywowanego Museo Rosenbach (i dobrze bo nagrali już dwie genialne płyty), ale pierwsze przesłuchanie nowego dzieła Il Tempio delle Clessirde zupełnie mnie uspokoiło – następca też potrafi… 7 utworów, nieco ponad 56 minut muzyki, której kwintesencją jest 15-minutowa suita kończąca zamykająca album. Jest w niej wszystko to za co świat pokochał Włochów z okresu Złotej Ery – piękne, połamane rytmicznie klawisze, niezwykle sprawna sekcja i świetna gitara. Do tego dobry wokal ciekawie wpleciony w całość. Są fajne, akustyczne „wyciszenia”, są „efekty specjalne”, jest miejscami „ostra jazda” i jest piękny, czyściutki progres… Krótko mówiąc – świeży powiew włoskiego proga, który czujemy od kilku lat, powoli przeradza się w potężny wicher omiatający całą Europę. (Ilość sprzedanych płyt wprawia w osłupienie – zwłaszcza porównując do ilości sprzedawanych w Polsce). Cieszą takie płyty, cieszą takie grupy…martwią media które próbują je przemilczeć. Ale w dobie Internetu, każdy może stać się tropicielem MUZYKI i szukać takich dzieł. Szukać i tropić, a nie łykać neoprogresywną papkę podaną na plastikowym talerzu… Oczywiście jak zwykle moim, cholernie subiektywnym zdaniem…

    Aleksander Król sobota, 11, styczeń 2014 18:04 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Recenzje Włoski Rock Progresywny

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.