UK - 30.05.2012 - KRAKÓW - STUDIO - Jedyny koncert w Polsce! EDDIE JOBSON - JOHN WETTON - ALEX MACHACEK - GARY HUSBANDZespół U.K. powstał w połowie lat 70. z inicjatywy Johna Wettona (wokal, bas) i Billa Bruforda (perkusja), po zawieszeniu działalności przez King Crimson, z którym obaj muzycy byli związani. Wetton zaprosił do współpracy Eddiego Jobsona (klawisze, skrzypce), którego poznał podczas współpracy z Roxy Music, a Bruford zwerbował Allana Holdswortha (gitara), który zagrał wcześniej gościnnie na jego debiutanckiej solowej płycie. Jako kwartet, U.K. nagrał tylko jeden album zatytułowany po prostu "U.K", po czym, po odejściu z zespołu Bruforda i Holdswortha oraz dołączeniu Terry'ego Bozzio (perkusja) przekształcił się w trio i wydał drugą płytę, "Danger Money". Rok później, w marcu 1980 roku, w wyniku różnic poglądów dotyczących stylu przyszłych nagrań, U.K. przestał istnieć.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
W ostatnim czasie nie mogę się uwolnić od imiennego debiutu krakowskiej Frittaty. Żywa, melodyjna mieszanka jazzu, folku różnych krain i ciekawych rytmicznych eksperymentów po prostu nie może się nie podobać. Zupełnie szczerze – nie jestem w stanie podać logicznego powodu, dla którego album Frittaty nie jest dziś, pół roku po premierze, płytą platynową. To oznacza, że albo nielogiczny jestem ja, albo reszta świata. Na koncert Frittaty jeszcze nie dane mi było trafić, ale skoro już jej perkusista, Grzegorz Bauer, zawitał do mojego miasta z innym zespołem, w którym się udziela – Depresjonistami – nie mogłem nie odciągnąć go na stronę i zadać kilku pytań.
|
|
Czytaj całość…
|
|
01.Imię i Nazwisko.
Krystian Papiernik 02.Grupa, lub projekt muzyczny w którym obecnie występujesz?.State Urge 03.Ile miałeś lat kiedy stwierdziłeś, że chcesz zostać muzykiem? Czy od razu myślałeś o gitarze basowej?Dość późno sięgnąłem po mój wdzięczny instrument, tak naprawdę dopiero w wieku 16 lat. Wcześniej myślałem, że granie i tworzenie muzyki to nie jest "my cup of tea". Jakże bardzo się myliłem. Dopiero po zakupieniu pierwszej gitary dowiedziałem się, że mój tata również grał w młodości na basie - miałem to we krwi, okazało się.
04.Czy jest jakiś zespół, a może konkretny utwór, który miał bezpośredni wpływ na Twoją decyzję?Mimo, że ostatecznie skręciłem bardziej ku muzyce art-rockowej lub progresywnej, to pierwsze ukłucia zachwytu poczułem słuchając szalonych wygibasów Flea z Red Hot Chilli Peppers, a szczególnie kawałka Coffee Shop.
|
|
Czytaj całość…
|
|
 Każdy kilometr przejechany pociągiem przybliżał mnie do Wrocławia i dawno wyczekiwanego koncertu szwedzkiej grupy Karmakanic. Znając dyskografię Szwedów na wyrywki byłem świetnie przygotowany na koncert, nie wiedziałem jednak czego się spodziewać, ponieważ był to pierwszy ich występ w Polsce. Jak wypadli? O tym zaraz. Stacja Wrocław Główny – tramwaj nr. 15 – godzina 17.30, pozostało półtorej godziny do koncertu, postanowiłem więc pozwiedzać okolicę. Przechadzając się po wrocławskim rynku mijałem uśmiechniętych ludzi w koszulkach Flower Kings, co poprawiło mój przed koncertowy nastrój. Świadomość, że już za pół godziny zacznie się długo oczekiwany przeze mnie koncert przyśpieszyła mój krok w stronę klubu Eter. Po dotarciu na miejsce, jedna rzecz poraziła mój wzrok – niska frekwencja!!! Muzyka progresywna nie cieszy się obecnie wielką popularnością. Kto zaś wstąpił w te PROGi miał gwarantowane niezapomniane przeżycia.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Parę miesięcy minęło już od wydania pierwszej płyty NAO. Z perspektywy tego czasu widzę coraz wyraźniej, że warszawiacy zrobili na Deprywacji sensorycznej kawał dobrej roboty, a w post rockowej kategorii spokojnie mogą się równać nie tylko z lokalnymi tuzami typu Tides From Nebula, ale i z markami światowymi jak Mono czy God Is An Astronaut. O trudnej drodze do debiutu, zakręconych wokalach, fascynacjach literackich i paru innych rzeczach z artystycznego warsztatu NAO opowiedziała mi stojąca za mikrofonem Edyta Glińska.
|
|
Czytaj całość…
|
|
 Kiedy tylko dowiedziałem się, że Depresjoniści grają na moich śmieciach zacząłem nerwowo przeglądać terminarz. OK, wolny wieczór, dobra nasza. Tylko ten klub… Nie jest to największa scena w mieście, ale może rzeczywiście Jacek Bończyk, Zbigniew Krzywański i s-ka mierzyli siły na zamiary i postanowili zagrać w mniejszej sali, którą łatwo będzie wypełnić. Tym łatwiej, że Grawitacja to klub studencki, dookoła niej stoją dziesięciopiętrowe akademiki, czyli frekwencja nie powinna stanowić problemu. Martwiłem się tylko, że znów widoczność będzie utrudniał dobrze mi znany z poprzednich wizyt w Grawitacji słup, jak na złość ulokowany dokładnie pośrodku sali, cztery metry przed sceną. Słup nie okazał się problemem, ale jakoś nie czuję z tego powodu satysfakcji. Cała zgromadzona publika spokojnie zmieściłaby się przed nim. W porywach dochodziła do dwudziestu osób. Niniejszym stwierdzam, że kultura w moim mieście jest na dnie, kultura studencka zaś puka w owo dno od spodu. Nikt mnie nie przekona, że zawinił początek długiego weekendu. Piwiarnia w sąsiednim Domu Studenta tętniła życiem. Tym bardziej należy pochwalić artystów. Furda frekwencja, zagrali dla garstki przybyłych z pełnym zaangażowaniem.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
Dobry przyjaciel – fotograf, w dodatku specjalizujący się w zdjęciach koncertowych to wielki skarb. Nasz serwis ma takiego Przyjaciela, Michała „Goldmoona” Kwaśniewskiego, który tym razem szalał z obiektywem pod sceną klubu Eskulap w Poznaniu 22 kwietnia 2012 r. A na scenie pozowali :) Michałowi podczas koncertu muzycy zespołów Amplifier oraz Anathema. Przypominamy, że wszystkie koncertowe galerie Goldmoona znajdziecie na jego stronie internetowej http://goldmoon.pl/. A poniżej znajdziecie zdjęcia, którymi Michał się z nami podzielił. Zapraszamy do galerii!
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
27-go kwietnia w Miejskim Domu Kultury, w Aleksandrowie Łódzkim miał miejsce debiut nowej imprezy, która może na stałe wpisać się w ofertę kulturalną tego miasta. Koncert pod egidą „Live Stage” wypełniły występy dwóch zespołów: Black Sun oraz Believe. Na uwagę zasługuje bardzo dobra organizacja imprezy oraz całkiem niezła frekwencja (około 100 osób) co jak na debiut imprezy jest naszym zdaniem bardzo dobrym wynikiem.
|
|
Czytaj całość…
|
|
 14 kwietnia to dzień szczególny. W 1912 roku, tegoż dnia zatonął Titanic, w 1939 roku ukazały się „Grona Gniewu”, a w 1948 amerykanie przeprowadzili pierwszy wybuch jądrowy, czym wprawili w osłupienie przyjaciół Moskali. W roku 1935 urodził się Erich Von Daniken, dziesięć lat pózniej - Richie Blackmore. W Bangladesz’u spadł największy w historii grad gdzie kulki lodu ważyły ponad kilogram i zabiły 90 osób, a w Anglii ukazał się debiutancki krążek, bliżej nikomu nie znanej grupy Iron Maiden. 14 kwietnia to również dzień szczególny w historii naszego kraju – urodziła się Pola Raksa, czyli piękna Marusia z Czterech Pancernych, założono klub piłkarski Hetman Zamość, odbyła się premiera filmu Dziewczęta z Nowolipek a w Krakowie zagrał Twelve Moons. Prawie punktualnie, bez suportów, bez zbędnego zamieszania… Poszedłem na ten koncert, bo po pierwsze wiem co grają i jak grają, po drugie , w składzie jest krakowska „sekcja marzeń” czyli basista Krzysztof Wyrwa i bębniarz Grzegorz Bauer, a gitary obsługują dwaj „wielcy” krakowskiej sceny muzycznej z którymi miałem kiedyś przyjemność grać, czyli Michał Matragon Worgacz i Filip Wyrwa. Żeby raz na zawsze zakończyć pytania i spekulacje – Krzysztof i Filip to nie rodzeństwo, choć grać potrafią jakby razem ćwiczyli od dziecka…
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
Z każdym kolejnym koncertem coraz trudniej wykrzesać w sobie emocjonalne zaangażowanie w takie muzyczne wydarzenie. Ostatnio coraz rzadziej przed występem danego artysty odczuwam tę nutkę podniecenia czy szczyptę niepewności, która stanowiła dla mnie nierozłączny element, podczas moich pierwszych przygód z występami live. Te koncerty, które potrafią mnie wybić z równowagi, wzruszyć, omamić zdarzają się coraz rzadziej, a jeśli już się taki trafi, to chowam go głęboko w sercu i pamięci. Ten do takich należał. Ciurkiem płynęły mi z łzy z oczu podczas koncertu są na to najlepszym dowodem.
Niemało wyrzeczeń kosztowało mnie dotarcie do Krakowa, ale postawiłem sobie za punkt honoru aby Anathemę w końcu zobaczyć. Zresztą ostatnie albumu Brytyjczyków okazały się tak dobre, że można było spodziewać się świetnego występu, na który zresztą liczyłem. W zatłoczonym tego dnia klubie Studio (który bądź co bądź zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie) zająłem sobie wygodne miejsce przy stanowisku dźwiękowców, żeby wszystko było idealnie słychać i czekałem na rozwój wypadków.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|

6 i 7 lipca w Gniewkowie na Kujawach odbędzie się VI już edycja Festiwalu Rocka Progresywnego. Ubiegłoroczna, dwudniowa formuła sprawdziła się znakomicie i organizatorzy imprezy, Stowarzyszenie Inicjatyw Niezależnych PROGRES chcą wciąż podążać wypróbowaną ścieżką. Do udziału w Festiwalu zaproszono sześć polskich zespołów: Ananke, Figuresmile, Joseph Magazine, Retrospective, Yesternight i Votum. Nazwy te dla fanów muzyki, podniesionej do rangi sztuki od dawna są znane, a kilku muzyków występujących w tych zespołach to postaci niemal kultowe, co z pewnością doda smaczku tegorocznej edycji Festiwalu. Nowością będzie udział w imprezie gościa specjalnego, zza granicy, dokładnie z Litwy. Ale co bardziej uważni fani zauważą, że grupa The Skys, bo o niej mowa, ma także pewien związek z naszym krajem.
|
|
Czytaj całość…
|
|
 O tym że Russian Circles gra 10 kwietnia w warszawskiej Hydrozagadce dowiedziałem się właściwie przez przypadek dopiero w dniu koncertu - ich występ nie był szczególnie, żeby nie powiedzieć że w ogóle, anonsowany. Może to świadczyć o niedużej popularności zespołu w naszym kraju. Taka muzyka generalnie jest niszowa i pozostaje jedynie do tego przywyknąć. Mało jest zespołów post rockowych, które przebiły się do świadomości szerszej publiczności, większość pozostaje w opozycji do współczesnych trendów, dlatego też z premedytacją pozostają na muzycznym marginesie. Może właśnie dzięki temu są wyjątkowe i niezależne. Wyjątkowe było również miejsce, w którym koncert się odbył. Hydrozagadka nie jest dużym klubem, ale za to posiada ciekawy wystrój. Mimo iż usytuowana jest na parterze, przypomina piwnicę ze ścianami z gołych cegieł i również nieotynkowanym sufitem odsłaniającym instalacje. Trzeba przyznać że mają elegancki bar, ale meble utrzymane są w stylu wygrzebaliśmy to na strychach, śmietnikach, względnie na pchlim targu. Może się to podobać lub nie, ale tworzy klimat. Myślę ze ten ostatni był jak najbardziej odpowiedni. Niszowa muzyka w modnie niemodnym klubie.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Twenty to wydana dwadzieścia lat po legendarnym debiucie ( Ten z 1991) oficjalna biografia grupy Pearl Jam. Biografia dość nietypowa, bo choć w formie wygląda jak kronika, sporządzona w układzie chronologicznym, to niesie ze sobą prawdziwego ducha Pearl Jam. Co można powiedzieć o Twenty, kiedy już się ją pozna? Tak znakomicie wydanej biografii dawno nie widziałem! I nie chodzi tylko o to, że wygląda po prostu brawurowo, że jest mnóstwo znakomitej jakości zdjęć, a na końcu znalazłem (jako historyk bardzo zwracam na takie rzeczy uwagę) naprawdę porządny indeks. Największe wrażenie zrobiło na mnie nie samo wydanie, ale to, że wygląd Twenty nie jest żadnym fajerwerkiem, ale stanowi dopełnienie całości.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
W roku 2007 minęło 40 lat od momentu pojawienia się płyty The Beatles Sergeant Pepper's Lonely Heart Club Band, przez wielu uważanej za tą, która była zalążkiem stylu określanego później jako rock progresywny. Stylu, który początkowo rozwijał się pod postacią szerokiego nurtu psychodelii, głęboko związanej z kontrkulturą, aby następnie przekształcić się w takie style jak rock symfoniczny, heavy metal, jazz fusion i folk. Ta czterdziestoletnia historia to okres rozkwitu, podziałów, zmierzchu pod koniec lat siedemdziesiątych, i odrodzenia pod postacią neoprogresywną w latach osiemdziesiątych. To historia fascynująca, mająca swój początek w subkulturze hipisów, zanurzona w ich pragnieniu odkrywania nowych zakresów percepcji i stanów świadomości, to ambicje podniesienia muzyki rockowej na wyższy poziom artystyczny, porównywalny z muzyką klasyczną, to nowatorskie zastosowania instrumentów elektrycznych i efektów taśmowych, to wyjście z muzyką z klubów na stadiony, to wreszcie pasjonująca muzyczna biografia wielkich zespołów i indywidualistów.
|
|
Czytaj całość…
|
Ostatnio oceniane

4.04
SBB (SBB)
|

4.39
Prize For Every Sin (Mechanism)
|

4.00
Life ...And All It Entails (Enochian Theory)
|
Ostatnio recenzowane
Valley Girl / You Are What You Is (Zappa, Frank), Autor recenzji: Konrad Niemiec
Pallas (Snowdonia), Autor recenzji: Aleksander Król
Live From Oz (Planet X), Autor recenzji: Konrad Niemiec
Sin Tiempo ni Espacio (Los Barrocos), Autor recenzji: Aleksander Król
The Making Of Freak Out! Project/Object (Zappa, Frank), Autor recenzji: Konrad Niemiec
Live From Oz (Planet X), Autor recenzji: Aleksander Król
Der grosse rote Vogel (Pinguin), Autor recenzji: Aleksander Król
Lost Symphony (Karfagen), Autor recenzji: Aleksander Król
The Brink (Alternative 4), Autor recenzji: Amethis
Colours of the Desert (Skys), Autor recenzji: Aleksander Król
Cholo (El Polen), Autor recenzji: Aleksander Król
On the Way to Eden (Eden Rose), Autor recenzji: Aleksander Król
Međ Suđ í Eyrum Viđ Spilum Endalaust (Sigur Rós), Autor recenzji: Michał Jurek
Empros (Russian Circles), Autor recenzji: Gabriel Koleński
The King of Number 33 (DeeExpus), Autor recenzji: Aleksander Król
Rites At Dawn (Wobbler), Autor recenzji: Paweł Bogdan
Return To Forever - LIVE (Corea, Chick), Autor recenzji: Konrad Niemiec
|
|
|