|
Lista utworów:1. The Island2. Help Me I Can't Help Myself 3. In The Labirynts Of The Dream 4. Where Is My Home 5. Antidotum (Soothing Song) 6. Full Moon 7. Memories 8. The Lights Of A Distant Bay Czas całkowity: 53:06 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Kamil Konieczniak ( keyboards, guitars, bass, el. drums )oraz gościnnie: - Łukasz Gall ( vocal ) |
| « poprzedni artykuł |
|---|
Każdy ma swoją odległą zatokę. Zatoka ta świeci gdzieś daleko, jej światło rozlane po oceanie marzeń ściąga nas do niej. Marzenia to piękna rzecz, a gdy uda się je spełnić to w porcie czeka nas szczęście i satysfakcja. Do takiego portu marzeń dążył między innymi multiinstrumentalista Kamil Konieczniak. Próba stworzenia prawdziwego, złożonego z kilku muzyków zespołu nie powiodła się i ambitny twórca, mając już kilka pomysłów, postanowił nagrać płytę sam. To pierwsze podobieństwo do kogoś, w kim niewątpliwie Kamil odnalazł swą muzyczną fascynację. Steven Wilson również kiedyś, na początku swojej kariery, sam nagrywał materiał i robił to w wyjątkowy sposób. Sama muzyka na albumie Moonrise także krąży wokół dokonań Porcupine Tree z pierwszego, nostalgicznego wcielenia. Zawieszona jest gdzieś pomiędzy muzyką znaną z albumów 'The Sky Moves Sideways' i 'Signify', a ponieważ ja te płyty bardzo lubię, to po usłyszeniu początku albumu rozsiadłem się wygodnie w fotelu.
Już sama okładka mówi wiele. Ta płyta jest bardzo 'nocna'. Muzyka jest przesycona tajemniczością i księżycowym półmrokiem. Kamil bardzo starannie podszedł do nagrania kolejnych partii instrumentalnych co przekonuje nas, że umiejętności ma nieprzeciętne. Wokalnie wspomógł go Łukasz Gall znany choćby z Millenium (sam jest również autorem tekstów). Ale płyta w znakomitej większości jest czysto instrumentalna. Pomysł Kamila trzeba rozpatrzyć w kategoriach jego muzycznych fascynacji. Zrealizował go wkładając maksimum swego zatopionego w oceanie nostalgii serca. I zrobił to naprawdę dobrze, bo płytki bardzo przyjemnie słucha się choćby późnym wieczorem (polecam!) kiedy zagłębiamy się w sferę naszych marzeń. Dzięki temu dopłynął do swej oświetlonej przystani, w której, mam nadzieję, znajdzie kilku równie utalentowanych muzyków chcących go wspomóc przy nagrywaniu kolejnego projektu (na stronie www zespołu znalazłem już wzmianki na ten temat). Życzę mu tego z całego serca, ponieważ pomysł na muzykę ma a ewentualne, zwerbowane w portowej tawernie bratnie dusze, mogą dołożyć do tego pomysłu swoje trzy grosze by razem wypłynąć na szersze wody oceanu. Trzymam kciuki! Myślę, że i Wy po usłyszeniu tego materiału zrobicie to samo...
...Światła odległej zatoki stoją otworem. Polecam! Bo to piękny widok...















































