Jestes tutaj:  Start arrow Metal Progresywny arrow Magellan arrow Hundred Year Flood


Hundred Year Flood
(2002, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Hundred Year Flood
4.16

(głosów 19)


  Share

Lista utworów:
1. The Great Goodnight (34:27)
2. Family Jewels (instrumental) (5:53)
3. Brother’s Keeper (10:52)

Czas całkowity: 51:12

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Trent Gardner ( vocals, keyboards, trombone )
- Wayne Gardner ( guitars and bass )
- Joe Franco ( drums and orchestral percussion )

oraz:
- Ian Anderson ( flute )
- Tony Levin ( bass )
- Robert Berry ( guitars and bass )
- George Bellas ( guitar )


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

Kiedy słucham tej płyty, przypomina mi się nieśmiertelna scena lekcji polskiego z 'Ferdydurke'. Magellan świetnym zespołem jest - trąbią recenzenci. A ja, podobnie jak uczeń Gałkiewicz - nie mogę, nie mogę, nie mogę. Co to za płyta, gdzie nie ma prawie żadnych momentów, które daje się zapamiętać? W sumie są takie dwa - w połowie suity 'The Great Goodnight' pojawia się solo trąbki na tle klawiszy wyjętych żywcem z płyt Michała Urbaniaka. Nie porywa, ale przynajmniej urozmaica całość. Najjaśniejszym momentem płyty jest piękne solo na flecie w utworze 'Family Jewels', zagrane przez samego Iana Andersona. Chyba nienajlepiej świadczy o zespole, że najbardziej zapada słuchaczowi w pamięć występ gościa? Co mamy tu poza tym? Wszystko i nic. Ogromniaste, półgodzinne 'The Great Goodnight' zaczyna się dziwacznym chórem a capella i przechodzi w nieustający kalejdoskop melorecytacji, śpiewu z wymęczonymi melodiami, solówek gitarowych i zagrywek organów Hammonda podpatrzonych u Jona Lorda. Ale ta suita nie ma jakiejkolwiek myśli przewodniej, żadnej klarownej struktury. Brak pomysłów aż boli. Gdzieniegdzie pojawiają się elementy tzw. Adult Oriented Rocka. Nic dziwnego AOR to amerykański wynalazek. Tyle, że o ile kapele pokroju Kansas czy Styx potrafiły w ramach swojej ugrzecznionej konwencji stworzyć ponadczasowe utwory, o tyle ich rodacy z Magellan używają ich patentów tylko do przedłużenia tej półgodzinnej męczarni. Następnie mamy wspomniane solo Andersona, które samo w sobie stanowiłoby ładny przerywnik, ale niestety stanowi tylko wstęp do klawiszowych akrobacji bez ładu i składu. Na koniec akustyczna balladka 'Brother's Keeper', nie wiadomo po co przełamana ordynarnym beatem jak u, za przeproszeniem, 2 Unlimited. I koniec. Upłynęła niemalże godzina. Mogłem przez ten czas poczytać albo posurfować w sieci. Ten album to hołd braci Gardnerów dla ich brata, który zginął w Wietnamie. Moim zdaniem nieudany. Tyle jest wspaniałych antywojennych songów: 'War' Edwina Starra, '1916' Motorhead czy nawet niesławne 'Una Paloma Blanca' George'a Bakera. To zgrabne piosenki, o których sile stanowi prostota. Bracia Gardner niestety w swoim progresywnym zapale o niej zapomnieli.

Napisał Paweł Tryba, dzień 04/20/2008 o godz. 23:44

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Sondy

Która z wymienionych grup miała największy wpływ na rozwój muzyki rockowej?
 

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl