|
Lista utworów:1. Introduction by Siegfried Leicht (1:29)2. Circles "live" (20:29) 3. Hunky dory (3:21) 4. Swidwin (remix version) (10:09) 5. Der unterdrückte Affe (6:09) 6. Dietmars Klagelied (3:56) 7. Arbeitsamt (Bonus Track) (1:58) Total Time: 47:31 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Dieter Cromen / guitar and vocals- Robert Köhler / keyboards - Thomas Kohls / drums - Ulrich Mückenheim / bass |
| następny artykuł » |
|---|
Po przesłuchaniu dwóch pierwszych płyt Inquire, zapolowałem na koncert - czyli sprawdzian prawdziwej wartości grupy. Allegro to potęga, więc większych problemów nie było. Płyta przyjechała po tygodniu, wieczorem przegoniłem kocura z fotela, przygotowałem boski napój i rozsiadłem się wygodnie włączając jednocześnie muzykę. Po chwili szczelnie otulony koncertowymi dźwiękami Inquire zapomniałem gdzie jestem. Jakość dźwięku faktycznie nie najwyższa, ale to również w magiczny sposób działa 'na korzyść' grupy, gdyż mamy nieodparte wrażenie, że błąkamy się gdzieś w drugiej połowie lat 70.
Rozpoczyna się półtoraminutowym 'introduction', ciężkostrawnym dla słuchaczy niezaprawionych w bojach z niemieckimi wykonawcami , ale kolejnym utworem jest już ponad dwudziestominutowy 'Circles' - doskonały, miejscami nieźle odjechany numer fragmentami przypominający wczesne Eloy, fragmentami ELP, poza tym dużo fajnej elektroniki i tradycyjnie - doskonała gitara. Trzeci utwór to żywiołowy, krótki 'Hunky Dory' z Michaelem Eckertem na basie. Bardzo fajna gitara. Rozpoczął się czwarty numer i... spadłem z fotela! Sygnał dźwiękowy krakowskiego Radia Alfa, zapowiedz Artura Chachlowskiego i utwór 'Świdwin'!!! Niesamowite!!! To już nie koncert, tylko wersja studyjna (ale remix) znakomitego utworu z drugiej płyty. Piękne klawisze i wspaniała gitara. No i Artur, którego znam od 100 lat, ale jeszcze nie miałem go na płycie... Kolejną pozycją jest fragment półakustycznego koncertu z zoo z wiosny 2000 roku, szczerze mówiąc dla mnie nieprzekonywujący. Podobnie jak dwa następne, króciutkie utworki. Szkoda, że je zamieścili, bo psują, i to bardzo, płytę. Znika gdzieś nastrój, znika magia...
Gdyby ta płyta skończyła się po czwartym utworze byłaby kolejną znakomitą pozycją w ich dyskografii, a tak z czystym sumieniem mogę ją polecić jedynie maniakom, lub osobom słuchającym wybiórczo. Inquire to znakomita grupa, ale słuchajcie ich w wersjach studyjnych.

















































