|
Lista utworów:1. Mama (7:25)2. That's All (4:23) 3. Home By The Sea (4:52) 4. Second Home By The Sea (6:20) 5. Illegal Alien (5:13) 6. Taking It All Too Hard (3:55) 7. Just A Job To Do (4:45) 8. Silver Rainbow (4:28) 9. It's Gonna Get Better (6:25) Czas całkowity: 47:46 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Tony Banks ( keyboards, backing vocals )- Phil Collins ( drums, percussion, lead and back vocals ) - Mike Rutherford ( lead guitar, bass guitar, backing vocals ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Niesamowita potęga brzmienia rządzi tą płytą. Rządzi i nie pozwala się od niej oderwać, choć głównie to tylko pop-rock. Ale to taki zimny, mroczny i bardzo klimatyczny pop-rock z kilkoma rodzynkami. To wszystko, co najlepsze w brzmieniu typowym dla lat 80, wymieszane w jednym cieście, takiej układance z klockami o różnych kształtach. I tylko żal, że przy tym brzmieniu tak mało tu genesisowskiej klasyki.
Są dwa (patrząc na indeks utworów to trzy) genialne dzieła. Reszta to kilka piosenek, powtórzę się - o tym znakomitym chłodnym brzmieniu, całkiem poprawnych, ale... tylko poprawnych...
'Mama' wbija nas w ziemię swą nieprawdopodobną potęgą, instrumentalnym polotem i dość kontrowersyjnym tekstem (wyznanie młodego chłopca o bezgranicznej, wręcz beznadziejnej miłości do ulicznej prostytutki). Ale to, co nawyprawiał tu Phil Collins swymi strunami głosowymi to prawdziwy wokalny majstersztyk. To chyba najlepiej zaśpiewany, wręcz wykrzyczany numer w historii tego wokalisty.
'Home By The Sea', to po wysłuchaniu pierwszej zwrotki, z pozoru jeszcze jeden na tej płycie, popowy utwór. Ale jego progresja i przejście w znakomite, instrumentalne 'Second Home By The Sea' sprawiają, że mamy do czynienia z kolejnym klasykiem Genesis. Utwór również okraszony jest ciekawym tekstem, opowiadającym o małym domku nad brzegiem morza, w którym uwięzione są dusze zmarłych, dramatycznie wołające o pomoc.
Z pozostałych utworów 'That's All', to wielki, radiowy przebój (kto go nie zna?), 'It's Gonna Get Better' - dość ciekawie brzmiący finał zapowiadający następną płytę i... trochę pop-papki, ale znów się powtórzę, o tym zniewalającym brzmieniu, tworzonym przez kolejne klocki układanki (patrz okładka). Brzmienie to nie pozwala nacisnąć stop w odtwarzaczu...
A do wysłuchania płyty nie będę namawiał, bo i tak ją chyba wszyscy słyszeli...
4/5 za materiał, 10/5 za brzmienie

















































