Jestes tutaj:  Start arrow Rock Symfoniczny arrow Yes arrow Yes


Yes
Yes
(1969, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Yes
4.33

(głosów 72)


  Share

Lista utworów:
1. Beyond and Before (4:50)
2. I See You (6:33)
3. Yesterday and Today (2:37)
4. Looking Around (3:49)
5. Harold Land (5:26)
6. Every Little Thing (5:24)
7. Sweetness (4:19)
8. Survival (6:01)

Czas całkowity: 38:59



Bonus CD (wydany w 2003)

9. Everydays (single version) (6:23)
10. Dear Father (early version #2) (5:51)
11. Something's Coming (7:08)
12. Everydays (early version) (5:18)
13. Dear Father (early version #1) (5:31)
14. Something's Coming (early version) (8:02)

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Jon Anderson ( vocals )
- Chris Squire ( bass and vocal )
- Tony Kaye ( keyboards )
- Bill Bruford ( drums )
- Peter Banks ( guitars )

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

Zespół yes fani kochają często za albumy Close To The Edge, Tales From Topographic Oceans czy Going For The One. Muszę przyznać że są to dzieła najwyższych lotów ale niestety mało w nich tego klimatu i spontaniczności pierwszych płyt yes. Dziś po paru latach słuchania yesów najbardziej cieszy mnie ich debiut. Wielkie kamienie milowe, podniosłe i rozbudowane szieła doceniam, ale zbyt często nie praktykuje. Niestety zbyt 'idealne' jest dla mnie np Close To The Edge. Nie chce tutaj nic ujmować dziełu ale mnie po paru latach trochę znudziło. Wszystko jest tutaj zrobione z wielkim kunsztem ale bez spontaniczności a po nagłej fascynacji zostaje tylko podziw, szacunek i... rutyna.
Debiut zespołu za to jest jeszcze produkcją troszkę amatorską aczkolwiek posiadającą swój specyficzny spokojny z lekka psychodeliczny klimat. Ta płyta w całości jest poprostu ciekawa, choć nie w całości autorska. Utwór I See You oraz Every Little Thing panowie 'pożyczyli' i przerobili na swój sposób z czego powstała nierozłączna część tego jakże ciekawego albumu. Trudno tutaj cokolwiek wyróżniać ale napewno zasługuje na to bardzo oniryczny i eteryczny Yesterday and Today, ciekawy chwilami podniosły i wielogłosowy Survival oraz genialny I see you, w którym naprawde można usłyszeć wszystko co należy by pokochać ten album. Na dobrą sprawe należałoby tutaj wymienić chyba każdy utwór ale nie ma to głębszego sensu. Płyta poprostu świetna, nie idealna i boska jak debiut king crimson ale naprawde ciekawa i bardzo spontaniczna, pełna magii tamtych czasów i lekkiej psychodelii słyszanej szczególnie w gitarowych solówkach.
Pewnie ortodoksi powiedzą że przecież Tales from Topographic Oceans to płyta lata świetlne leprza i że można sobie ten początek darować ale zaryzykuje i powiem że TfTO to płyta do bólu sztuczna bo nagrywana w warunkach, które pozbawiły jej resztek świeżości i spontaniczności. Yes natomiast to czysta energia, której po Close to the Edge poprostu zabrakło. Oceniam ją dziś po kilku latch słuchania na mocną +4, bo jest jednak kilka leprzych dzieł. Polecam tą płytę tym, którzy yes jeszcze nie znają i tym którzy już dobrze znają a tej płyty nie słyszeli. Zresztą czy tacy ludzie jeszcze są? [b][/b]

Napisał Gacek, dzień 01/15/2008 o godz. 22:18

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl