|
Lista utworów:1. surREvival (6:07)2. queen of moulin rouge 96:42) 3. sanktuarium (sanctuary) (5:49) 4. blackbird (2:06) 5. wish you were here (4:16) 6. the fifth season (9:18) 7. nights in white satin (5:25) 8. not so close (including excerpts form 'hush') (11:37) Czas całkowity: 50:00 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Bartek Kossowicz ( vocals, tambourine )- Zbyszek Florek ( keyboards ) - Mariusz Ziółkowski ( bass guitar, acoustic guitar ) - Maciek Meller ( guitars ) - Maciek Wróblewski ( drums, percussion ) - Jacek Zasada ( flute, bass guitar ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Ta płyta to w zasadzie tylko ciekawostka. Ot, godzinny występ z gitarami akustycznymi i podpiętymi klawiszami i basem.Utwory nieprzearanżowane, bo według relacji spiritus movens Quidamu, Maćka Mellera, 'nie było dość czasu'. W dodatku połowa piosenek to Quidamowe interpretacje klasyki Pink Floyd, Beatlesów, Moody Blues czy Deep Purple. Czyli nie wysilili się chłopacy. A ja to bym chciał, żeby takich niewysilonych płyt było więcej. Bo ten koncert najzwyczajniej na świecie wciąga. Urzeka intymną atmosferą. Utwory z krytykowanej płyty 'SurReVival' nabrały nowego blasku po odjęciu im tej metalowej mocy, jaką miały w oryginalnych wersjach. Najlepszym przykładek 'Queen Of Moulin Rouge'. Sztandarowy utwór Quidamu z czasów, gdy wokalistką była Emilia Derkowska, 'Sanktuarium', w wersji Bartka Kossowicza jest równie poruszający. Słynne utwory wielkich kapel zostały odegrane z szacunkiem, ale i wielkim wykonawczym kunsztem. A mistrzem ceremonii jest gaduła Kossowicz - okazuje się świetnym frontmanem (na żywo jeszcze zyskuje, zapewniam)i może nie tyle znakomitym następcą eterycznej Emilii (to przecież zupełnie inna szkoła śpiewania) ile śpiewakiem z własnym stylem, integralną częścią zreformowanej kapeli. To jest płyta dla każdego, kto chce się wyciszyć, nie tylko dla hermetycznych artrockowców. Spodobała się zarówno bliskiej memu sercu fance U2 i Depeche Mode, jak i mojej 80-letniej babci. Jak tylko ją usłyszałem , wiedziałem, że Quidam może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć. Miałem rację. Ich kolejna płyta, Alone Together, okazała się wydarzeniem nie tylko na naszym polskim podwórku.

















































