|
Lista utworów:1. In ancient days (7:40)2. Way to power (3:58) 3. Come to the sabbat(4:56) 4. Conjuration (5:45) 5. Seduction (5:38) 6. Attack of the demon (5:37) 7. Sacrifice (11:10) Czas całkowity: 43:44 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Jim Gannon ( lead guitar, vibes, Spanish guitar )- Zoot Taylor ( organ, piano ) - Kip Trevor ( vocals ) - Clive Jones ( flute, saxophone, clarinet ) - Bob Bond ( bass guitar ) - Clive Box ( drums & percussion ) |
| « poprzedni artykuł |
|---|
Cały czas nie mogę wyjść z podziwu, dlaczego niektórzy upierają się aby Black Widow porównywać do Black Sabbath. Bo poza pierwszym członem nazwy oba zespoły nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego! Black Widow przecież nie ma nic wspólnego z mocnym gitarowym graniem. W tej muzyce przeważają klawisze, flety, saksofony. Najkrócej można by ta płytę opisać jako Jethro Tull spotyka Caravan na czarnej mszy:) Bo Black Widow to jedna z pierwszych jawnie satanistycznych (przynajmniej na tym krążku) kapel. Wyprzedził ich chyba tylko Coven, który wydał swój debiut rok wcześniej. Ale wracając do Sacrifice. Wszystkie kawałki na tym lp są świetne, a w sumie niektóre nie mają z rockiem wiele wspólnego, jak np Seduction. W zasadzie każdy utwór jest inny. W jednym kawałku potrafi istnieć ze sobą wiele różnorodnych dźwięków jak np w Come To The Sabbat, gdzie mamy i flet i chóralne zaśpiewy, a do tego wszystkiego bardzo skoczną melodyjkę w zwrotce. Taki typowy rock mamy w zasadzie tylko w dwóch ostatnich kawałkach. Attack Of The Demon jest trochę takie 'purpurowe' a tytułowy Sacrifice miał szansę stać się hitem na miarę Paranoid (a więc jednak ten Black Sabbath gdzieś się przewija:)), ale niestety, 11 minutowy utwór nie będzie gościł zbyt często w radiu. Szkoda, bo może kapela nie została by tak szybko zapomniana. W każdym bądź razie ten album jest świetny. Do niczego nie można się doczepić, może poza tekstami ale to już taka ich stylistyka była na debiucie. 5/5
















































