|
Lista utworów:1. A Matter Of Perspective (2:16)2. The Hunger (6:27) 3. Dreams Of The Ferryman (8:44) 4. Half Moon Street (7:17) 5. When The World Turns To White (9:05) 6. The Waking Hour (7:49) 7. Through The Looking Glass (11:19) 8. Mindgames (7:21) 9. So The Music Stops (4:29) Czas całkowity: 64:47 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Clive Nolan ( keyboards, vocals, violin )- Karl Groom ( guitars ) - Nick Harradence ( drums ) - Ian Salmon ( bass, acoustic guitar ) |
| « poprzedni artykuł |
|---|
Clive Nolan co roku się odgraża, że reaktywuje Shadowland. I na groźbach się kończy, bo z Pendragonem, Areną, ostatnio Caamorą, nie wspominając już o występach gościnnych i tak ma kupę pracy. A szkoda. Chętnie posłuchałbym tych utworów na żywo. 'Through The Looking Glass' to neoprogres czystej wody, z wypolerowanym brzmieniem i atrakcyjnymi melodiami, ale przyprawiony tu i ówdzie dźwiękami z innej bajki. W kilku miejscach pojawia się stylizacja na muzykę dawną (przypominam, że 'Through...' ukazało się w roku debiutu Areny, na której pierwszych dwóch płytach znajdował się również bardzo 'średniowieczny' cykl utworów 'Crying For Help'). Chwytliwe 'A Matter Of Perspective' i 'Mindgames' to tak naprawdę jeden utwór, stanowiący początek i koniec płyty (balladę 'So The Music Stops' dodano dopiero na reedycji).Część pierwsza jest ascetyczna, to tylko akustyczna gitara i wokal Clive'a. Druga, zaczynając od podobnej oszczędności środków, przechodzi w symfoniczny finał z damskimi chórkami jakby wyjętymi żywcem z płyt Rogera Watersa. Mnie najbardziej ciszą dość liczne momenty, w których Shadowland, może nawet nie do końca świadomie, ciąży w stronę klasyki gotyku. Takie 'The Waking Hour' (zresztą najlepsze na płycie) spokojnie mogłoby znaleźć się w repertuarze Mission albo The Cure. Nawet wokal Nolana w wysokich rejestrach zbliża się nieco do Roberta Smitha. W utworze tytułowym i 'The Hunger' pojawiają się zagrywki gitary kojarzące się z Sisters Of Mercy. Co najważniejsze słychać, że te wtręty nie są na siłę doklejone. Dobrze się przegryzają z shadowlandowską wersją neoprogresywnego rocka, nieco bardziej mroczną od reszty zespołów z tego nurtu. Może i nie uznaje się tej płyty za klasyczną, ale niewątpliwie warta jest poznania. 4,5/5.

















































