|
Lista utworów:1. Time Mirror2. Waltz Street 3. With Death Unreconciled 4. Sky Door czas całkowity: 41:49 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Pär Lindh - keyboards, drums & percussion- Al Lewis - vocals, drums & percussion - William Kopecky - bass guitar and: - Anders Lagerqvist - violin - Bo-Inge Svensson - Trumpet - Svetlan Raket - drums on "Time Mirror" - Stefan Bergman - drums on "Sky Door" - Villberga Choir - choir parts |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Długie dziewięć lat kazał czekać Par Lindh na kolejne dziecko swojego projektu. Tym były one dłuższe, że już w 2007 roku muzyk informował o pracach nad nowym albumem. Jednak tak długi okres pomiędzy kolejnymi albumami ma swoje niewątpliwie uzasadnienie. W grudniu 2007 roku na raka mózgu zmarła w wieku 34 lat wokalistka zespołu Magdalena Hagberg.
Nowy album, wydany pod koniec ubiegłego roku, jest zrealizowany w pełni nowym składzie. Znaleźli się w nim: basista William Kopecky i Al Lewis w roli wokalisty. Na perkusji w każdym z czterech utworów można usłyszeć inną osobę.
Par Lindh kojarzy się miłośnikom prog rocka z mocno zanurzonym w klasycznej tradycji rockiem symfonicznym. Dokonania PLP zestawiano z twórczością takich zespołów jak chociażby ELP a samego lidera porównywano z wirtuozami instrumentów klawiszowych: Wakemanem i Emersonem. Dotychczasowe pozycje z dyskografii artysty zjednały mu przychylność fanów właśnie poprzez ten udany mariaż klasyki i rocka.
W przypadku tej płyty autor miał postanowienie aby stworzyć album, który wywoła polemikę w świecie współczesnej muzyki, zarówno dzięki innowacyjnym połączeniom dźwięków, jak i nowym pomysłom na polu kompozycyjnym. Jak to wpłynęło na muzykę zawartą na Time Mirror?
Słuchacz otrzymał cztery kompozycje, w których nie brak momentów kiedy to nasz podziw dla umiejętności kompozytorskich pianisty osiąga poziom, na którym PLP jeszcze nie było. Utwory są błyskotliwe i radosne (w odróżnieniu na przykład od gotycki klimatów Impresji z '94 roku). Słuchacz zaskakiwany jest wielością pomysłów, zwrotów akcji, przy czym wirtuozeria Par Lindh nie jest nachalna, a muzycy mu towarzyszący są istotną częścią kompozycji. Przekonał mnie do siebie zarówno wokal Ala Lewisa i brzmienie basu Kopecky'ego.
Moim ulubionym utworem na tej płycie jest dedykowany zmarłej wokalistce utwór With Death Unreconciled. Z majestatycznym wstępem, przepięknym motywem organów kościelnych, przyjemnym dla ucha wokalem i łagodną linią basu w dalszej części. Ta ponad dziesięciominutowa kompozycja prowadzi słuchacza przez zmienne klawiszowe motywy tak, że upływ czasu jest niewyczuwalny. Pozostałe utwory, a szczególnie utwór tytułowy i zamykający płytę, nie ustępują klasą temu wymienionemu. Wypada jeszcze zauważyć, że produkcja płyty jest nienaganna a najsłabszym elementem całości jest okładka, aby wystawić w pełni zasłużoną wysoką ocenę 4.5/5. Nie ukrywam jednak, że moje subiektywne preferencje leżą po stronie wcześniejszych i bardziej wyraźnych inspiracji artysty muzyką klasyczną. Odniesienia zawarte na tym albumie, sięgające początku ubiegłego wieku do lat 40. są urocze, ale dotyczą mniej przeze mnie lubionego okresu w muzyce.
















































