Jestes tutaj:  Start arrow Rock Symfoniczny arrow Camel arrow I Can See Your House From Here


I Can See Your House From Here
(1979, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 I Can See Your House From Here
3.92

(głosów 97)


  Share

Lista utworów:
1. Wait (4:50)
2. Your Love Is Stranger Than Mine (3:14)
3. Eye Of The Storm (3:42)
4. Who We Are (7:26)
5. Survival (1:04)
6. Hymn Ho Her (5:23)
7. Neon Magic (4:39)
8. Remote Romance (4:01)
9. Ice (10:10)

Czas całkowity: 46:13

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Andrew Latimer ( guitars, vocals, flute, autoharp )
- Andy Ward ( drums )
- Colin Bass ( bass, vocals )
- Jan Schelhaas ( keyboards )
- Kit Watkins ( keyboards )

oraz:
- Mel Collins ( sax )
- Phil Collins ( percussion )
- Rupert Hine ( vocals )


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

W roku 1979, kiedy ukazała się płyta 'I Can See Your House From Here', w składzie Camela zabrakło Petera Bardensa i Richarda Sinclaira. Przyszedł czas na zmiany personalne. Dołączyli Schelhaas, Watkins i Bass. Odtąd regułą miała stać się obecność w zespole dwóch pianistów i dwóch wokalistów.

Płytę rozpoczynają przebojowe 'Wait' i 'Your Love Is Stranger Than Mine', zaśpiewane przez Colina Bassa. Mało przypominają one klimat wcześniejszych dokonań Camel, niemniej jednak spodobały się one publiczności, a 'Your Love...' możemy usłyszeć do dziś na koncertach. Następnie instrumentalny 'Eye Of The Storm', nagrany z użyciem ciekawego instrumentu perkusyjnego o nazwie: Massed Marching Military Snares. Co ciekawe, utworu tego nie skomponował Latimer (co jest rzadkością po odejsciu Bardensa) lecz nowy członek zespołu - Kit Watkins. 'Who We Are', zaśpiewana przez Latimera, jest jedną z najładniejszych kompozycji na albumie. Jednominutowy 'Survival', wykonany przez orkiestrę, w klasyczny sposób podkreśla talent lidera zespołu. Bardzo charakterystyczny, krótki motyw gitarowy z 'Hymn To Her', pamiętamy jeszcze długo po pierwszym przesłuchaniu. Kolejne dwa utwory: 'Neon Magic' i 'Remote Romance' należą do najmniej udanych. Ten drugi jest raczej żartem muzycznym, wyjątkiem od reguły poważnego traktowania muzyki przez Latimera. Niektórzy twierdzą, że to 'idiotyczna wycieczka w stronę dyskoteki'. Może to prawda, ale nie obrażajmy się na Camel za jedno 'perskie oko' puszczone do nas od czasu do czasu. Wreszcie dochodzimy do ostatniego, 10-minutowego, instrumentalnego 'Ice'. Klasyczny, cichy i tęskny początek, następnie długie gitarowe solo, najdoskonalsze chyba solo jakie do dziś skomponował Latimer. Do tego delikatne, syntezatorowe tło, podsycające nastrój w niewiarygodny sposób, na koniec subtelne pianino, które sprzyja refleksjom na temat tej mistrzowskiej kompozycji. Po wysłuchaniu 'Ice' do końca, mamy ochotę słuchać od początku, tak jakby nie robiło różnicy, gdyby trwał on w nieskończoność.

Gdyby nie 'Ice', oceniłbym płytę zdecydowanie niżej. W przeróżnych ocenach płyta 'I Can See Your House From Here' wypada bardzo słabo. Być może dlatego, że dla wielu osób w konfrontacji z 'Ice', reszta płyty nie przedstawia większej wartości. Osobiście mam odmienne zdanie i uważam, że album ten jest jednym z ciekawszych Camelowych dokonań. Była to również jedna z pierwszych płyt Camela w mojej kolekcji.

Moja ocena: 3.5

Napisał Przemysław Semik, dzień 10/30/2007 o godz. 17:16

Przed laty miałem z tą płytą nielada problem. Pamiętam że kupiłem ją przede wszystkim dla 2 kompozycji które w owym czasie całkowicie zawladnęły moją wyobraznią: Hymn to her i Ice. Jednak gdy ją wlączyłem po przyjściu do domu rozpaczliwe zgrzytanie zębów slychać było chyba w calej okolicy. Oprócz 2 wyżej wymienionych fragmentów nic mi się wlaściwie tutaj nie podobało a gdy uslyszałem Remote Romance zacząlem mieć prawie myśli samobójcze.
Teraz wiele lat od tamtych dni mam nieco lepsze zdanie na temat tego wydawnictwa choć i tak dzieli je wiele millionów lat świetlnych od Snow Goose czy Moonmadness.
Płycie można naprawdę kilka rzeczy zarzucić lecz najważniejszy jest moim zdaniem zupełny brak inwencji twórczej w paru fragmentach. Latimer zawsze był znakomitym kompozytorem ale dlaczego podpisał swoim nazwiskiem takie koszmarki jak Neon Magic czy Remote Romance nigdy nie zrozumiem. Szczególnie ten drugi jest znakomitym przykładem zupelnego zagubienia się muzyków Wielbłąda. Zdaję sobie sprawę iż w okresie wydania tej płyty popularna zaczynala być moda na dzwięki elektroniczne ale to co tutaj słyszymy woła o pomstę do nieba.
Na szczęście na tym albumie jest też kilka pieśni które ratują calośc na tyle skutecznie iż co jakiś czas lubię sobie nawet I Can See Your House From Here puścić. No bo takie Ice to z pewnoscią jedno z najlepszych dokonań zespolu. Genialny fragment z taką solówką latimerqa że aż słabo się robi.
Hymn to her to z kolei piękna pieśn która od początku do końca czaruje nas swoim urokiem a do tego jeszcze ta partia gitary...znakomita do włączenia na pierwszej randce jeśli chcemy zrobić na naszej pannie odpowiednie wrażenie.
Poza tym album przynosi nam jeszcze trochę naprawde ciekawej muzyki. Wait czyli sam początek plyty ukazuje zespół od trochę bardziej przebojowej strony, podobnie jak numer następny Your Love Is Stranger Than Mine- zupelnie fajnie się tego slucha nawet jesli nie jest to kolejny Lunar sea.
Mile wrażenie robi tez Who we are będący jakby lustrzanym odbiciem Hymn to Her.
Podsumowując jest to z pewnością ciekawe wydawnictwo choć po pierwszym przesłuchaniu moze zniechęcic. Tak czy inaczej 3 gwiazdki

Napisał Bartek Kieszek, dzień 08/31/2007 o godz. 01:00

 1 
Strona 1 z 1 ( 2 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl