|
Wtajemniczeni wiedzieli od dawna, ja dowiedzia³em siê w ostatniej chwili: ART. ROCK WRACA! ¯e co? – zapytaj± niektórzy Czytelnicy. Sk±d wraca? A w ogóle gdzie¶ odchodzi³? Spieszê z wyja¶nieniami – nie chodzi tym razem o nasz ukochany muzyczny nurt, który wieczny jest i basta, lecz o olsztyñski zespó³ Art. Rock, swego czasu ca³kiem w naszym kraju popularny. Art. Rock powsta³ w 1980 roku, za spraw± kliku studentów olsztyñskiej Akademii Rolniczo-Technicznej (i to od skrótu nazwy uczelni wywodzi siê nazwa kapeli!). Swoim ¿ywio³owym po³±czeniem hard rocka i progresu Art Rock zdoby³ serca olsztyñskiej, a potem ogólnokrajowej publiczno¶ci, staj±c siê jednym z filarów ruchu Muzyki M³odej Generacji. Zespó³ zwyciê¿y³ w 1980 roku na festiwalu w Jarocinie i przez pewien czas by³ g³ówn± konkurencj± w dziedzinie mcnego brzmienia dla TSA (które, przypominam, wygra³o Jarocin rok pó¼niej. Zami³owanie do spiskowych teorii dziejów ka¿e mi zapytaæ: kto tu siê od kogo uczy³?) . Art Rock wycisn±³ piêtno na olsztyñskich muzykach m³odszego (wtedy) pokolenia. Zawsze ciep³o wypowiada³ siê o nich Piotr „Peter” Wiwczarek (gdyby kto¶ nie wiedzia³ – g³os, gitara i o¶rodek decyzyjny Vader), przez pewien czas z gitarzyst± Art. Rock, Krzysztofem Zawistowskim, wspó³pracowa³ te¿ Krzysztof „D¿awor” Jaworski (gdyby kto¶ nie wiedzia³ – gitara i o¶rodek decyzyjny Harlemu). Niestety – albo i stety, bo rockowe ¿yciorysy bywaj± burzliwe – panowie postawili na edukacjê i nie przeszli na sceniczne zawodowstwo. Tym samym Art Rock zakoñczy³ dzia³alno¶æ w 1983. roku, doczekawszy siê sporej ilo¶ci rozproszonych nagrañ, ale bez upragnionego longplaya na koncie. To niedopatrzenie dopiero w 2008 roku naprawili Marcin Jacobson i ¶.p. Tomasz Dziubiñski, którzy w ramach zape³niania bia³ych plam w historii rodzimego rocka wydali kompilacjê fonogramów Art. Rock pt. „Upiorne Tango”. To da³o naszym bohaterom bodziec do wznowienia dzia³alno¶ci. Przez dwa lata szlifowali formê na próbach w miejskim Centrum Edukacji i Kultury, by wreszcie zaprezentowaæ siê olsztyñskiej publicznosci w mro¼ny grudniowy wieczór w klubie Grawitacja. Po wej¶ciu do klubu z miejsca zrozumia³em, ¿e s³owo „legenda” uzywane w odniesieniu do Art. Rock nie jest bynajmniej nadu¿yciem. Grawitacja by³a szczelnie wype³niona publicznosci±, która w du¿ej mierze sk³ada³a siê z osób w wieku lat oko³o piêædziesiêciu, pamiêtaj±c± jeszcze pierwsz± inkarnacjê zespo³u. Skoro wszyscy ci ludzie przyszli zobaczyæ swoich ulubieñców po tylu latach, to ich muzyka musia³a byæ dla nich czym¶ naprawdê istotnym. Spora reprezentacja braci studenckiej te¿ nie dziwi³a. Grawitacja znajduje siê w podziemiach du¿ego akademika, a wstêp by³ darmowy. Moim zdaniem – s³uszne posuniêcie! W ten sposób zreformowany Art. Rock móg³ siê zaprezentowaæ znacznie wiêkszej rzeszy odbiorców. Zreformowany, bo obok pierwotnych cz³onków: Miros³awa Dublana (¶piew), Krzysztofa Zawistowskiego (gitara) i Andrzeja Dondalskiego (bas) pojawi³ siê m³odszy od nich o ponad dwadzie¶cia lat perkusista, Adam Grzelak. Jak dowiedzia³em siê dzieñ wcze¶niej od Miros³awa Dublana, pan Adam musia³ trafiæ do zespo³u wyrokiem Opatrzno¶ci. Trzy dekady temu bêbniarzem Art. Rock bardzo chcia³ zostaæ jego ojciec. Marzenie uda³o siê spe³niæ latoro¶li! Krótka zapowied¼ Grzegorza Kasjaniuka i zaczêli. Ciê¿ko i z wykopem, dok³adnie tak jak powinien brzmieæ utwór o tytule „Ciê¿kie buty”. Rzeczywi¶cie, w tym akurat Art. Rocku zdecydowanie wiêcej pierwiastka „hard”, choæ i na progres jest miejsce. Jak zabrzmieli weterani po tylu latach przerwy? ¦wietnie! Zespó³ pracowa³ jak dobrze naoliwiona maszyna. Sekcja dawa³a solidn± ytmiczn± podstawê gitarowym popisom Krzysztofa Zawstowskiego, a wokalista, hmmm…. Musia³ siê krygowaæ mówi±c przed koncertem, ¿e najwy¿sza forma dopiero przyjdzie, bo znakomicie dawa³ sobie radê i jako ¶piewak, i jako showman. Scena Grawitacji jest do¶æ ciasna, nie pozwala na spektakularne miotanie siê ca³ego zespo³u ( co by³o bole¶nie widoczne na przyk³adzie gitarzysty - skulonego z boku sceny, choæ z nieod³±cznym u¶miechem), wiêc pan Miros³aw miota³ siê za czterech. Wyszed³ w skórzanych spodniach (element entourage’u sprzed trzech dekad) i polarze, ale bluzy pozby³ siê ju¿ po kilku utworach, pozostaj±c w czarnym T-shircie. Maszerowa³, zastyga³ w rozkroku a’la David Coverdale, by³ wszêdzie naraz. Zero tremy, mnóstwo luzu i bezpo¶rednio¶ci. Nowy perkusista przedstawi³ siê s³uchaczom w d³ugiej, kilkuminutowej solówce. Panowie sypali swoimi starymi kompozycjami, ale pojawi³o siê te¿ kilka nowo¶ci zapowiadaj±cych p³ytê! Nie wiem jak liczyæ – drug±? Pierwsz±? Na pewno pierwsz± z prawdziwego zdarzenia! Odzew na nowe utwory by³ dobry, ale olsztyniacy najcieplej przyjêli jednak piosenki z dawnych lat. Mi, jako olsztyniakowi bardzo ¶wie¿ej daty, za pierwszym podej¶ciem najbardziej spodoba³a siê podnios³a ballada „Szklany P³acz” i „Chandra”, ponoæ najwiêkszy przebój w repertuarze zespo³u. Nie do¶æ, ¿e chwytliwy jak diabli, to jeszcze z nieodmiennie aktualnym tekstem. Chandrê mo¿na mieæ i byæ z³ym, bo szaro, bo nudno, bo komuna. Ale mo¿na i dzi¶, bo nie ma siê jak wyrwaæ z „wy¶cigu szczurów”, bo nie ma czasu ¿eby przestaæ zarabiaæ a zacz±æ siê wreszcie cieszyæ ¿yciem. A recepta na chandrê te¿ jak ¶wiat ¶wiatem pozostaje ta sama: „A co tam, pójdê na jednego. Upijê siê!”. ¯a³ujê, ¿e nie mia³em ze sob± kamery. Móg³bym dla potomnosci uwieczniæ niezwyk³± scenê – „Peter” i „D¿awor” s±cz±cy piwko i wspólnie wpatruj±cy siê w scenê, na której szalej± ich mentorzy. Na koncerty chadzam regularnie, ale takiej petardy na scenie dawno nie widzia³em! Podobne wra¿enie odnie¶li moi koledzy, na których wymusi³em wspólne wyj¶cie do Grawitacji. Krêcili nosem: Art. Rock? A co to? Pó³torej godziny pó¼niej pytali czy nie mam mo¿e na pó³ce „Upiornego Tanga”. Nie mia³em, ale z kilkoma utworami z p³yty siê zapozna³em i mogê jasno powiedzieæ, ¿e ówcze¶ni „producenci” nieraz wyrz±dzili muzyce zespo³u krzywdê. Mam nadziejê, ¿e nowy materia³ wreszcie uka¿e klasê Art. Rock. Bo o prezentacjê live jestem spokojny. A swoja drog± – nikomu nie chcê wypominaæ wieku, ale panowie Dublan, Zawistowski i Dondalski m³odzie¿± ju¿ nie s±. Mimo to wiêcej w nich entuzjazmu ni¿ u niejednego zblazowanego nastolatka. To jest postawa! To jest w³asnie, moi drodzy, rock’n roll! Setlista 1. Ciê¿kie buty 2. To ¿ycie 3. Dzi¶ wybaczam 4. Szklany p³acz 5. Upiorne tango 6. Blady ¶wit 7. Klatka z dziewczynami 8. Pierwszy raz solo perkusyjne 9. Chandra 10.Przebudzenie 11.Blues- bez mi³o¶ci 12.Strachu nie zgubisz 13. Tam gdzie sypia sen 14. Cries Mary 15. Znaki zapytania 16. Instrumentalny 17. £otr Relacja i zdjêcia: Pawe³ Tryba |
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|



Wtajemniczeni wiedzieli od dawna, ja dowiedzia³em siê w ostatniej chwili: ART. ROCK WRACA! ¯e co? – zapytaj± niektórzy Czytelnicy. Sk±d wraca? A w ogóle gdzie¶ odchodzi³? Spieszê z wyja¶nieniami – nie chodzi tym razem o nasz ukochany muzyczny nurt, który wieczny jest i basta, lecz o olsztyñski zespó³ Art. Rock, swego czasu ca³kiem w naszym kraju popularny. Art. Rock powsta³ w 1980 roku, za spraw± kliku studentów olsztyñskiej Akademii Rolniczo-Technicznej (i to od skrótu nazwy uczelni wywodzi siê nazwa kapeli!). Swoim ¿ywio³owym po³±czeniem hard rocka i progresu Art Rock zdoby³ serca olsztyñskiej, a potem ogólnokrajowej publiczno¶ci, staj±c siê jednym z filarów ruchu Muzyki M³odej Generacji. Zespó³ zwyciê¿y³ w 1980 roku na festiwalu w Jarocinie i przez pewien czas by³ g³ówn± konkurencj± w dziedzinie mcnego brzmienia dla TSA (które, przypominam, wygra³o Jarocin rok pó¼niej. Zami³owanie do spiskowych teorii dziejów ka¿e mi zapytaæ: kto tu siê od kogo uczy³?) . Art Rock wycisn±³ piêtno na olsztyñskich muzykach m³odszego (wtedy) pokolenia. 




































