Jestes tutaj:  Start arrow Teksty arrow Relacje z koncertów arrow Gniewstock 2010 - rock progresywny kontra deszcz - IV Festiwal Rocka Progresywnego w Gniewkowie


Gniewstock 2010 - rock progresywny kontra deszcz - IV Festiwal Rocka Progresywnego w Gniewkowie
Powiadom o tej p³ycie znajomego


Kiedy wybierasz siê na festiwal muzyczny, który ma odbyæ siê na wolnym powietrzu i wiesz, ¿e aura tego dnia bêdzie wyj±tkowo wredna i niekorzystna to masz dwie mo¿liwo¶ci: zostaæ w domu, daæ sobie spokój i jednym poci±gniêciem przekre¶liæ szansê na mimo wszystko co¶ wyj±tkowego, albo jechaæ na ca³ego i nie zwracaæ na wredn± pogodê uwagi, tym samym pokazuj±c, ¿e Gniewstock, czyli takie progresywne Woodstock tak¿e mo¿e byæ ciekaw± imprez±. My obrali¶my ten drugi scenariusz i mogê dzi¶ powiedzieæ, ¿e nikt z nas nie ¿a³uje tej decyzji. Deszcz, wprost ulewa, b³yskawice, mg³y i wiatrzysko nie s± nawet najmniejsz± przeszkod± dla rocka progresywnego. Owszem, mog± sp³ataæ rozmaite figle, ale nic to wobec ogromu ducha dobrej muzyki! Gniewkowski festiwal jest wprost skazany na sukces i jestem przekonany, ¿e kolejne jego edycje prze¿yj± jeszcze wiele ró¿nych scenariuszy pogodowych, ale zawsze zwyciê¿y na scenie dobra muzyka.

Obaj, ni¿ej podpisani autorzy niniejszej relacji, postanowili¶my siê podzieliæ materia³em „na pó³”. Mieli¶my zreszt± podobne odczucia po wystêpach kolejnych zespo³ów, a z tego, co siê zorientowali¶my, reszta progresywnej braci mia³a podobne zdanie w tym temacie. Pod scen± z kolei z aparatami szala³ klan panów W³odarskich: Jan „Yano” oraz Micha³ „Tepplo”, którym nie umkn±³ ¿aden szczegó³: ani na scenie, ani po za ni±.
 
Krzysiek „Jester” Baran:
Tu¿ przed festiwalem mia³a miejsce pierwsza, smutna wiadomo¶æ. Jeden z zaproszonych zespo³ów, w zwi±zku z k³opotami personalnymi nie móg³ siê stawiæ na Kujawach. Acute Mind z Lublina musieli odwo³aæ swój wystêp i by³o wiadomo, ¿e w imprezie wezm± udzia³ cztery zespo³y: Leafless Tree, Moonrise, Osada Vida oraz Hipgnosis.
Sk³ad bardzo ciekawy, chocia¿by ze wzglêdu na ró¿nice stylistyczne wszystkich zespo³ów.
Gdy podjechali¶my pod gniewkowski amfiteatr, trwa³y w³a¶nie próby ze sprzêtem. Od pocz±tku by³o ca³e mnóstwo problemów z nag³o¶nieniem, które intuicyjnie próbowali rozwi±zaæ technicy. Niestety praca i rodz±ce siê przy niej nerwy nie s± dobran± par±. Na dodatek z³o¶liwa aura raczej im nie pomaga³a w usuwaniu problemów i koniec koñców z³o¶liwy chochlik, co jaki¶ czas pojawia³ siê na scenie pod postaci± ha³a¶liwego sprzê¿enia, towarzysz±c w³a¶ciwie wszystkim zespo³om. Organizatorzy festiwalu: S³awek i Janusz Bo¿ko, dwoili siê i troili, a chwilami wychodzili wprost z siebie, ¿eby wszystko, od strony czysto organizacyjnej przebieg³o tak jak trzeba. Pod tym wzglêdem nie mo¿na by³o imprezie niczego zarzuciæ. Wszystko by³o dopiête na miarê mo¿liwo¶ci, jakie dwaj ambitni bracia mieli pod rêk±. Wielkie brawa za wszystko ch³opaki! Wasza praca w³o¿ona w to przedsiêwziêcie jest godna podziwu!!! A sam z³o¶liwy chochlik by³ nie lada ciekawostk± dla widzów. Pokaza³, bowiem wszystkim zebranym ile trzeba w³o¿yæ trudu, by zagraæ dobry koncert. Có¿! Rock progresywny to nie radiowa pop-papka, przy której wystarczy ustawiæ dwa cuda na scenie i udawaæ, ¿e siê gra na plastykowych instrumentach wype³nionych procesorami i uk³adami scalonymi. W dodatku spó¼nia³a siê ekipa Moonrise, która mia³a lekkie problemy na trasie… A przecie¿ to w³a¶nie oni powinni odbyæ najd³u¿sz± próbê w zwi±zku z absolutnym debiutem na scenie.

ImageKoniec koñców oko³o 18.00 najpierw pojawi³ siê Adam Dro¼dzik z Radia Pomorza i Kujaw (PiK) by zapowiedzieæ pocz±tek imprezy, a nastêpnie na scenê wyskoczyli wreszcie £odzianie z Leafless Tree i zaczê³o siê. £ukasz Woszczyñski zapowiedzia³ sztorm i pop³ynê³y pierwsze takty „Waiting For The Storm”. Od pocz±tku widaæ by³o, ¿e muzyka ³ódzkiego zespo³u przypada do gustu publiczno¶ci, bo ta do¶æ szybko krêci³a g³owami w takt muzyki. Ja bardzo dobrze znam repertuar zespo³u, bowiem ostatnio Bezlistnych w akcji widzia³em kilka razy i mogê bez przesady powiedzieæ, ¿e zagrali kolejny udany koncert, pokazuj±cy ich wysokie umiejêtno¶ci i sceniczne zgranie. £ukasz ¶piewaj±c kolejne, napisane zreszt± przez siebie teksty, przenosi³ nas raz to w ¶wiat problemów ludzkiej egzystencji, któr± czasem rz±dz± k³amstwa („Liar”) i chciwo¶æ („World Of Wonders”), której brak zdrowego rozs±dku („Anthill”). A za chwilê zaprasza³ w zwrot do wspania³ych, odleg³ych ju¿ czasów w klasycznej muzyce rockowej, zapowiadaj±c instrumentalny utwór „Back To The Old Times”, w którym arty¶ci dali niez³ego czadu, przenosz±c publiczno¶æ w g³êbokie lata 70. Sami zreszt± znakomicie siê bawili na scenie. By³y oczywi¶cie utwory znane nam z ich debiutanckiego mini-albumu: „King Of Town Jungle”, „Megacycle” oraz zmys³owe „The Last Walk” z polskim, elektryzuj±cym tekstem. Nie zabrak³o tak¿e i weso³ej „Matplanety”, która powróci³a na dobre do Bezlistnego repertuaru. Publiczno¶æ ¶wietnie bawi³a siê podziwiaj±c kolejne, soczyste solówki Radka Osowskiego, czy kilka rodzajów instrumentów basowych, na których gra³ Micha³ Dziomdziora. W uszach na d³ugo pozostawa³y szalone solówki klawiszowe Piotra Weso³owskiego i liczne zmiany rytmu z perkusji Piotra Kolasy. Nikt pod scen± nie ukrywa³, ¿e muzyce ³ódzkiego zespo³u najbli¿ej jest klasycznym dokonaniom Genesis, Yes i Pink Floyd z lat 70. Byli i tacy, którzy zapragnêli za¶piewaæ do jednego mikrofonu z £ukaszem. Na scenie musia³a na chwilê pojawiæ siê ochrona, ale wszystko rozesz³o siê w sympatyczny, kulturalny sposób, a niespodziewany wokalista otrzyma³ rzêsiste brawa a nawet pochwa³ê od £ukasza, za ca³kiem profesjonalne podej¶cie. £odzianie dali publiczno¶ci ogromn± rado¶æ i bardzo pozytywny zastrzyk energii, przed jak siê pó¼niej okaza³o, bardzo d³ug± jeszcze imprez±. Ekipa Leafless Tree mia³a te¿ najwiêcej szczê¶cia, bowiem podczas ich wystêpu nie spad³a ani kropla deszczu. Wrêcz przeciwnie! Nawet przez chwilê wyjrza³o s³oñce! To zapewne dobry zwiastun przed wydaniem debiutanckiego materia³u, który muzycy Leafless Tree maj± w do¶æ bliskich planach. Jak sobie pó¼niej razem ¿artowali¶my, udany wystêp poszed³ Bezlistnym z tak± lekko¶ci±, ¿e tego dnia mogli spokojnie wej¶æ na jeden z dachów w Gniewkowie i zagraæ na nim koncert jak U2 w Dublinie.

W miêdzyczasie dojecha³a ekipa Moonrise. Sk³ad, kierowany przez lidera, Kamila Konieczniaka wszed³ na scenê, by przygotowaæ siê do wystêpu. Widaæ by³o lekk± tremê niektórych muzyków. Podczas próby wskazówki dla techników posy³a³ Marcin Kruczek, gitarzysta, który z niejednego pieca jad³ w przesz³o¶ci chleb. Minê³o dobrych kilkadziesi±t minut i wreszcie nowy wokalista Moonrise, laureat „Szansy na Sukces”, Marcin Maliszewski do¶æ nie¶mia³ym g³osem przywita³ siê z publiczno¶ci± i zapowiedzia³ pierwszy, historyczny utwór, jaki Moonrise mieli zagraæ na koncertowej scenie – „Night Sky”. Owszem! Da³o siê wyczuæ nerwowo¶æ w poczynaniach cz³onków zespo³u, tyle, ¿e styl, jaki preferuj± ksiê¿ycowi muzycy jest bardzo koj±cy, spokojny i niezwykle wywa¿ony. On sam pomóg³ bardzo Kamilowi i jego kolegom. Zreszt± z ka¿dym utworem muzycy Moonrise radzili sobie coraz odwa¿niej i przy trzecim w kolejno¶ci „Angels’s Hidden Plan” ksiê¿ycowa orkiestra gra³a ju¿ pe³n± par±. Zespó³ Moonrise zaprezentowa³ set oparty g³ównie na najnowszym albumie, zatytu³owanym „Soul’s Inner Pendulum”. By³y tak¿e wtr±cenia z pierwszej p³yty (choæby przepiêkny jej fina³ „The Lights of a Distant Bay”). By³ równie¿ utwór napisany przez wokalistê, Marcina Maliszewskiego a zaaran¿owany przez samego Szefa, Kamila („Sail Away”). Z³o¶liwy chochlik oczywi¶cie tak¿e da³ znaæ o sobie, ale w koñcu przegania³a go aura spokoju, jaka bi³a znad muzyki zespo³u Moonrise. Przyjemne melodie, wyczarowywane z keyboardu, rozklejaj±cy saksofon, soczysta, ¶piewaj±ca gitara, spokojny rytm i mocny, ¶wietny g³os wokalisty postawi³y publiczno¶æ w stan upojenia melancholi±. Jedna z fanek zatañczy³a przepiêknie pod scen±, niczym baletowy motyl. Deszcz la³, ale tylko nieliczni opu¶cili amfiteatr. Gniewkowska m³odzie¿ co prawda domaga³a siê g³o¶no „wiêcej czadu!”, ale zniewolona ksiê¿ycow± magi± przenios³a siê wysoko ponad ciemne chmury, miêdzy gwiazdy z udanie debiutuj±cym Moonrise. Kamil Konieczniak w rozmowie z nami po koncercie zdawa³ siê byæ zadowolony z pierwszego koncertu swego zespo³u. Jak bardzo m±drze stwierdzi³, „jeszcze wszystko przed nami”, a przy tym tryska³ bardzo dobrym humorem, który udzieli³ siê pozosta³ym cz³onkom Moonrise. Ten zespó³ jeszcze nie raz oczaruje s³uchaczy. Jeste¶my o tym g³êboko przekonani!

Kolejna przerwa znów na do¶æ d³ugo przerwa³a imprezê. Jak trafnie zauwa¿y³ Adam Dro¼dzik z Radia PiK, Leafless Tree naelektryzowali i rozmazali publiczno¶æ, Moonrise oczarowa³ i rozczuli³. Tymczasem do wystêpu szykowali siê Ci, którzy mieli wszystko wywróciæ do góry nogami. Oczywi¶cie w dobrym tego stwierdzenia znaczeniu. Osada Vida.

Pawe³ „Trybik” Tryba:
Po nastrojowej (paniom siê spodoba³o!) propozycji Moonrise nast±pi³a stylistyczna zmiana. Osada Vida. Zespó³ dzia³aj±cy od lat, ze sporym p³ytowym dorobkiem i przede wszystkim – pomys³em na siebie. Po³±czenie hard rocka, fusion, elementów muzyki etnicznej i generalnie wszystkiego, co tylko ¦l±zacy do danego numeru potrzebuj±, w wydaniu Osady jakim¶ cudem nie jest hermetyczne, trafia do ludzi wcze¶niej z twórczo¶ci± grupy nie obeznanych. Oczywi¶cie du¿a czê¶æ widowni Osadê znakomicie zna³a, ale gniewkowska m³odzie¿, która zjawi³a siê w amfiteatrze spor± grup± – ju¿ niekoniecznie. Przebojów brak, kompozycje pokomplikowane, ze zmianami rytmu, klawiszowo-gitarowymi pojedynkami, gêstym basem – a publika szala³a. Bez ¿adnej przesady! Pod scen± m³yn. Sam zreszt± skaka³em jak wariat, a relacjê piszê z ciê¿kim bólem karku. Przy tak ¿ywio³owym koncercie po prostu nie da siê usiedzieæ! Osada potrafi po³±czyæ muzykê anga¿uj±c± szare komórki z niesamowitym show! Ca³y zespó³ rusza³ siê jak w ukropie. Bartek Bereska gitarzyst± jest fantastycznym, a swoje „harce na gitarce” uprawia w ró¿nych, czêsto do¶æ obci±¿aj±cych krêgos³up pozach. Rafa³a Paluszka te¿ nosi za klawiszami. Nuci sobie pod nosem, wygina siê, chêtnie pewnie wyskoczy³by zza klawiatury i zacz±³ pogowaæ. Adam Podzimski skupiony na skomplikowanych partiach bêbnów, ale te¿ szeroko u¶miechniêty. No i £ukasz Lisiak, temat na osobny esej pt. „Jak powinien siê zachowywaæ rockowy frontman”. Co rusz odwraca siê do Bereski albo Paluszka, przemieszcza siê ze swoim basem po deskach z podziwu godnym wyczuciem równowagi (scena gniewkowskiego amfiteatru niestety jest do¶æ ciasna), a jago konferansjerka to czysta poezja. Przedrze¼nia siê z publiczno¶ci±, wtr±ca zabawne komentarze, ca³y czas z szelmowskim u¶miechem. Zespó³ dodatkowo wspomaga³a Natalia Krakowiak, która udziela³a siê wokalnie na ostatnim albumie Osady "Uninvited Dreams". Udzieli³ siê jej entuzjazm kolegów. Repertuar mieszany, obejmowa³ wszystkie dotychczas wydane p³yty (poza wydan± dawno temu przez sam zespó³ Osad± Vida). Przed ostatnim utworem £ukasz Lisiak postanowi³ przetestowaæ publiczno¶æ. Czy wiecie sk±d pochodzi diabe³? - zagai³. Zgodnie ze swoim przekonaniem wrzasn±³em, ¿e z pobliskiego Torunia, ale mój okrzyk uton±³ w morzu odpowiedzi poprawnych. Z Hiszpanii! Czyli pora na "Is That Devil From Spain?" Niewielka scena. O¶wietlenie te¿ ubogie. ¯adnych wystrza³ów armatnich, lataj±cych ¶wiñ, odgryzania g³ów go³êbiom. Tylko czterech panów i pani. A koncert mimo to by³ lepszy ni¿ niejeden wystêp zblazowanych gwiazd.

Poczekali¶my trochê na odpowiednie ustawienie suwaków przed koncertem Hipgnosis (je¶li musia³bym wymieniæ jaki¶ minus gniewkowskiej imprezy, to by³yby to w³a¶nie d³ugie przerwy miêdzy poszczególnymi setami). Wystêp krakowian wart by³ jednak spêdzenia jeszcze kilku(dziesiêciu) dodatkowych minut na powietrzu (zw³aszcza, ¿e ju¿ pod koniec koncertu Osada Vida wreszcie przesta³o laæ jak z cebra) i stanowi³ ¶wietne zwieñczenie nastrojowej sinusoidy. Najpierw energia bij±ca od Leafless Tree, nastêpnie wyciszenie z Moonrise, koncert-dynamit Osady i wreszcie Hipgnosis – zespó³ zdecydowanie niedoceniany, a ze sporymi przecie¿ osi±gniêciami. Byle kto nie wystêpuje na Night Of The Prog w Loreley! Krakowski kolektyw jednak konsekwentnie wydaje albumy w³asnym sumptem, co przek³ada siê na czêstotliwo¶æ ich ukazywania siê. Ma to jednak i dobr± stronê – pozwala odpowiednio dopie¶ciæ materia³. W Gniewkowie mieli¶my okazjê us³yszeæ CA£¡ czekaj±c± na rejestracjê p³ytê "Relusion". Nie wiem, jakiej muzyki s³ucha Richard Dawkins, którego "Bóg urojony" by³ inspiracj± do stworzenia liryków, ale du¿a jest szansa, ¿e Hipgnosis przypadliby mu do gustu. Anielski wokal Kul, ewidentnie nawi±zuj±cy do Bjork czy Stiny Nordenstam, w równej mierze s³u¿y³ przekazywaniu werbalnych tre¶ci, co kre¶li³ odrealniony nastrój na równi ze zelektronizowanym brzmieniem reszty zespo³u. Hipgnosis nie ukrywaj± swojej fascynacji Pink Floyd, ale ich spu¶ciznê ubieraj± w nowe brzmieniowe szaty. Je¶li powiem, ¿e miejscami brzmi± jak Archive z czasów "You All Look The Same To Me" – to tylko delikatnie wska¿ê Wam kierunek ich poszukiwañ. Dwa zestawy klawiszy, gitara, bas i perkusja pozwalaj± utkaæ brzmienie jednocze¶nie zawiesiste i przestrzenne, wprawiaj±c s³uchacza w swoisty trans. Zreszt± lider zespo³u, perkusista Ssaweq, jeszcze przed koncertem zapowiedzia³, ¿e sami chc± wpa¶æ w trans i poci±gn±æ za sob± publiczno¶æ. Na pierwszy ogieñ poszed³ premierowy materia³ z Relusion. Znacznie wiêcej w nim muzycznych przestrzeni ni¿ s³ów, ale kiedy te ju¿ siê pojawia³y, uk³ada³y siê w zwiewne, eteryczne melodie. Kul albo nieruchomo sta³a za mikrofonem, albo po prostu przysiada³a na pode¶cie perkusji. Ca³y zespó³ by³ zreszt± bardzo statyczny, ale dobrze korespondowa³o to z dostojnymi, swobodnie p³yn±cymi d¼wiêkami. Razem z kolegami jednomy¶lnie orzekli¶my – kiedy wyjdzie Relusion, kupujemy album na pniu! W podobnym duchu utrzymane by³y kompozycje z pierwszej studyjnej p³yty Hipgnosis, Sky Is The Limit. Mnie najbardziej ucieszy³o Nie lubiê nienawi¶ci, bodaj jedyny fragment twórczo¶ci grupy za¶piewany po polsku przez basistê Pitu. Uwielbiam ten prosty, ale przez to trafiaj±cy do serca tekst o podstawowych miêdzyludzkich relacjach. Cytowaæ nie zamierzam. Kto nie zna – niech siê szybko zapozna. Na koniec absolutny, choæ jak najbardziej spodziewany odlot. Kosmiczna wersja Careful With That Axe, Eugene Floydów, na której zespó³ odcisn±³ na tyle silne piêtno, ¿e pozwoli³ sobie nawet na ingerencjê w tytu³ utworu. Zupe³nie jak na koncertówce Still Unmadelling! Z³owieszcze szepty i rozdzieraj±ce krzyki wokalistki zatopione we wrêcz space rockowej aurze szybowa³y nad gniewkowskim niebem. Wyciszeni, skupieni Hipgnosis byli ca³kowitym przeciwieñstwem ¿ywio³owego Osada Vida, ale koncert dali nie gorszy.

¯al by³o opuszczaæ Gniewkowo. Nie tylko ze wzglêdu na muzykê, ale te¿ na atmosferê. W amfiteatrze spotkali siê ludzie, którzy na podobne koncerty je¿d¿± regularnie i znaj± siê jak ³yse konie oraz m³odzie¿, która swoj± przygodê z progiem byæ mo¿e zaczê³a w³a¶nie od tego przegl±du. Wszyscy bawili siê znakomicie. Zarêczam. Tak¿e dlatego warto wybraæ siê za rok na kolejn± ods³onê festiwalu. Dla przyjació³. Tych pod scen± i tych na deskach amfiteatru.

Podziêkowania:
Ekipa ProgRock.org.pl dziêkuje za bardzo mi³e przyjêcie gospodarzom imprezy: braciom Januszowi i S³awkowi Bo¿ko. ¯yczymy Wam, ch³opaki, ¿eby¶my za rok wszyscy znów spotkali siê w Gniewkowie, ¿eby aura by³a ³askawsza i co za tym idzie, aby publiczno¶æ dopisa³a. Organizujecie znakomit± imprezê, która ma swoj± duszê i jej istnienie musi trwaæ!
Serdeczne podziêkowania dla Adama Dro¼dzika za przemi³e towarzystwo i dobre s³owo pod adresem serwisu, tak¿e i ze sceny. Poczuli¶my siê bardzo podbudowani.
Pozdrowienia dla jak zawsze weso³ego, sta³ego bywalca koncertów – Rysia Bazarnika, który z kamer± w rêku buduje potê¿ne archiwum polskiej sceny progresywnej.
Serdeczne, bardzo przyjacielskie pozdrowienia dla g³ównych bohaterów gniewkowskiego spektaklu, ekip: Leafless Tree, Moonrise, Osada Vida, Hipgnosis oraz wielkich nieobecnych – Acute Mind.
Kolejne dobre s³owa nale¿± siê lokalnemu samorz±dowi, który, choæ zapewne nie jest to proste, przyznaje ¶rodki na organizacjê imprezy. Gniewkowska impreza to jeden z ewenementów w Polsce, chlubnych przedsiêwziêæ godnych na¶ladowania. To bardzo wa¿ne dla ca³ej progresywnej braci, szanowni Samorz±dowcy!
Podziêkowania dla Wszystkich, którzy stawili siê 6 sierpnia w Gniewkowie. Do miasteczka prowadz± drogi z ca³ej Polski. Raz spowite mg³±, innym razem zalane deszczem, a za rok bêd± spowite s³oñcem i dobr± pogod±. Bo na tak± Festiwal Rocka Progresywnego w Gniewkowie zas³uguje.

Relacjê przygotowali: Pawe³ „Trybik” Tryba oraz Krzysiek „Jester” Baran
Z aparatami szaleli: Jan „Yano” W³odarski oraz Micha³ „Tepplo” W³odarski










 
« poprzedni artyku³   nastêpny artyku³ »

Ostatnie recenzje

Wspó³pracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Fresh Music

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Kartel Music

VoicePrint Music

Rock Serwis

Pro-Radio







ProgrockRecords









  






Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl