|
|
To siê nazywa rekompensata za lata posuchy! Koncert Brendana Perry'ego by³ ju¿ pi±tym wystêpem artysty w naszym kraju w tym roku, ale trudno mówiæ o przesycie, skoro ostatnio go¶cili¶my Brendana w Polsce dobre piêæ lat temu, przy okazji chwilowej reaktywacji Dead Can Dance. Tym razem muzyk zagra³ mini trasê po polskich zamkach: warszawskim, poznañskim i ostródzkim. Automatycznie nasuwa siê pytanie: co sprowadzi³o Brendana na dziedziniec niewielkiego przecie¿ burgu w Ostródzie? Historia! W³odarze miasta postanowili u¶wietniæ w ten sposób 600lecie sprowadzenia do Ostródy przez W³adys³awa Jagie³³ê cia³a poleg³ego pod Grunwaldem Ulricha von Jungingen. Przy okazji jeszcze raz objawi³a siê polska kurtuazja. Idê o zak³ad, ¿e gdyby to Krzy¿acy wtedy wygrali, to dzi¶, gwoli uczynienia despektu, nad truch³em naszego króla ¶piewa³by Dieter Bohlen czy inny Mambo Kurt. Ale co mi tam! Ka¿da okazja, by us³yszeæ Perry'ego jest dobra! Przed bram± zamku zebra³a siê spora gromadka mi³o¶ników twórczo¶ci Brendana. Przekrój wiekowy od piêædziesiêciolatków do nastolatków. O dziwo – w ubiorach nie dominowa³ kolor czarny, w ogóle ma³o by³o klasycznie wygl±daj±cych Gotów, którzy twórczo¶æ Dead Can Dance zawsze uznawali za swoj± dzia³kê. Wyrodzili siê? A przecie¿ jeszcze kilkana¶cie lat temu Medeah z Artrosis nagra³a utwór Lisa, w ho³dzie wiadomej wokalistce! Osób by³o akurat tyle, ¿eby zape³niæ dziedziniec zamku bez nadmiernego t³oczenia siê. Uda³o siê zachowaæ kameralno¶æ, ale te¿ przybyli przekonali siê, ¿e ich muzyczne upodobania podziela wiele innych osób. Lekkim zaskoczeniem by³a dla mnie obecno¶æ znajomych z zaprzyja¼nionego portalu Pandemoneon, zajmuj±cego siê bardziej brutaln± muzyk±. I niech mi kto¶ powie, ¿e Dead Can Dance nie wp³ynêli na kszta³t wspó³czesnego metalu! Przyby³ych przed wystêpem gwiazdy czeka³o jednak jeszcze kilka niespodzianek. Punktualnie o 21 na scenê wesz³o dwoje prowadz±cych, by przypomnieæ o Wielkim Mistrzu, rocznicy itd. Gromkie brawa z widowni upewnia³y, ¿e tak odleg³e wydarzenia ci±gle budz± ¿ywe wspomnienia. A potem, dla wprowadzenia odpowiednio ¶redniowiecznych wibracji kilka chora³ów gregoriañskich od¶piewa³a zgromadzona w kru¿gankach schola Teatru Wêgajty. Nastêpnie na scenie pojawi³ siê ¿ongler, którego wystêp piêknie równowa¿y³ zrêczno¶æ w operowaniu szklanymi kulami i ciekaw± choreografiê. Wszyscy spodziewali¶my siê, ¿e ju¿, ju¿ za moment na scenie pojawi siê legendarny muzyk, bo zapowiedzieæ go raczy³ sam wiceprezydent Ostródy Czuæ by³o polityczny zmys³, cytujê: takich klimatów, jakie prezentuje Brendan Perry, jeszcze nasz zamek nie widzia³. Jako¶ nie chce mi siê wierzyæ, ¿eby w³adze miasta operowa³y takimi pojêciami jak neofolk czy dark independent. W tym miejscu – powa¿ny zgrzyt. Po tej zapowiedzi musieli¶my odczekaæ jeszcze dobre pó³ godziny na wej¶cie gwiazdy wieczoru. Tak d³ug± nieobecno¶æ Brendana mo¿na chyba zrzuciæ na karb koszmarnego koncertowego grafiku. Dzieñ wcze¶niej artysta gra³ w ... czeskiej Ostravie, a nawet legenda musi siê kiedy¶ zregenerowaæ. Tak czy inaczej, kiedy Perry z zespo³em wchodzili na scenê, towarzyszy³y im gwizdy, bynajmniej nie aprobaty. W tym momencie koñczy siê mój obiektywizm, a i gwi¿d¿±cy osobnicy momentalnie zamilkli na d¼wiêk dynamicznej, gniot±cej wersji The Arcane. Sk³ad: mistrz ceremonii na gitarze, do tego drugi gitarzysta zamiennie obs³uguj±cy tak¿e drugi zestaw klawiszowy, bo na pierwszym gra³a bardzo efektowna pianistka (odsy³am do sekcji zdjêæ), bas i perkusja. Czyli jak najbardziej rockowo! Bogate, wielowarstwowe podk³ady znane z pó¼nych p³yt Tañcz±cych Umar³ych odtwarzano bez u¿ycia etnicznych instrumentów, dziêki „parapetom”. Nie zg³aszam do tego posuniêcia ¿adnych zastrze¿eñ, bo Perry dziêki temu móg³ pokazaæ pazur ukryty w swoich kompozycjach. Nastêpna w kolejno¶ci nowa kompozycja zwiastuj±ca kolejny album Brendana (rozpêdzi³ siê po latach stagnacji!) i Passage In Time. Medytacja miesza³a siê z energi± w znany tylko Perry'emu sposób! Tembr g³osu mistrza ni¿szy ni¿ dawniej, ale nie przeszkadza³o mu to osi±gaæ wysokich rejestrów. A i sylwetka ju¿ nie tak smuk³a... Ca³y zespó³ statyczny, skupiony na instrumentach, sk±pany w b³êkitnej po¶wiacie jak na ok³adce promowanego kr±¿ka Ark. Ruszali siê niewiele, ale w wystêp zaanga¿owani byli maksymalnie. Ubierali muzykê Dead Can Dance w cold wave'owe szaty rodem z wczesnych lat dzia³alno¶ci formacji. A w miêdzyczasie pojawia³y siê balladowe rodzynki w rodzaju piêknego The Carnival Is Over czy pochodz±cej z solowego debiutu Perry'ego Medusy – jednej z najpiêkniejszych ballad W OGÓLE (a kto s±dzi inaczej – tego wyzywam na pojedynek na ubitej ziemi!). Zastanawia³em siê czy ten genialny utwór zakoñczy siê tak, jak powinien. Owszem! Basista zamieni³ podstawowy instrument na mandolinê i zagra³ natchnion±, choæ przecie¿ prost±, kodê. Pojawi³a siê te¿ regularnie grywana przez artystê przeróbka Song To The Siren Tima Buckley'a i Eros – kolejna absolutna premiera, pie¶ñ jak wskazuje tytu³ – o mi³o¶ci. Nieszczê¶liwej. By³o You Never Loved This City – efekt niedawnej wspó³pracy z zespo³em Piano Magic. Z Ark us³yszeli¶my This Boy, Wintersun i mocno zrytmizowan± Utopiê, która zwieñczy³a podstawowy set. Publiczno¶æ ju¿ dawno zapomnia³a arty¶cie falstart, wszyscy zapamiêtale klaskali i skandowali imiê muzyka. D³ugo przysz³o nam klaskaæ, zacz±³em siê obawiaæ czy to ju¿ nie koniec, ale jednak nie! Brendan i jego towarzysze wyszli na scenê i och³odzili gor±ce g³owy medytacyjnym Voyage Of Bran znów w ruch posz³a mandolina), by na po¿egnanie wys³aæ dusze zebranych w stratosferyczne rejony. The Spirit! Wokaliza Perry'ego unios³a siê w murach zamku jak echo minionych wieków. Poezja zamkniêta w d¼wiêki. Dziekuji! What a great audience! – zakoñczy³ z u¶miechem wokalista. Kiedy tak wraca³em krêtymi warmiñskimi drogami do Olsztyna, ekstaza spowodowana wspania³ym koncertem zaczê³a powoli ustêpowaæ miejsca zmêczeniu. Zacz±³em siê zastanawiaæ czy to je¿d¿enie po kraju na koncerty, niedosypianie, przychodzenie do pracy w poniedzia³ki wy³±cznie si³± rozpêdu – ma jaki¶ sens. Nadal siê nad tym zastanawiam, ale skoro wci±¿ to robiê, to najwidoczniej jest mi to potrzebne. A nikt tego lepiej nie opisa³ ni¿ Brendan Perry w The Carnival Is Over: I'm driven by a strange desire, unseen by a human eye. Something's calling.... Pawe³ Tryba |
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|








































