|
|
Z pewn± doz± nie¶mia³o¶ci kierowa³em siê do Klubu Tygmont w Warszawie w jedno z popo³udniowych wtorków. Po pierwsze zupe³nie nie zna³em zespo³u, po drugie, moje do¶wiadczenie wizualne za po¶rednictwem krótkich prezentacji koncertowych na stronie zespo³u trochê mnie przestraszy³y. Byæ mo¿e by³a to jako¶æ nagrañ, z których niestety niewiele mo¿na by³o wychwyciæ. 25 maja wszystko mia³o siê wyja¶niæ... Za³o¿ony na prze³omie 2008 i 2009 roku, warszawski zespó³ Relayer, wyszed³ na scenê kilka minut po godzinie 20, czyli ze standardow± koncertow± obsuw±. Ju¿ na samym pocz±tku dowiedzieli¶my siê, i¿ bêdzie to koncert wyj±tkowy ze wzglêdu na miejsce, w którym siê on odbywa: klub jazzowy go¶ci band graj±cy rock progresywny o symfonicznym zabarwieniu. Od pierwszych d¼wiêków s³ychaæ by³o inspiracjê takimi zespo³ami jak Yes, Exodus czy Deep Purple. Choæ wydawaæ by siê mog³o, ¿e liderem jest urocza wokalistka Paulina Wiedeñska to jednak perkusista, Mateusz Wawelski, raz po raz nadawa³ pocz±tek kolejnym utworom. Symfoniczne rejony, jakimi raczy³ nas zespó³ a w szczególno¶ci dziêki klawiszowcowi Marcinowi Machnickiemu, prowadzi³y nas w odleg³e rejony ludzkiej duszy. To dziêki niemu oraz fajnymi, po³amanymi solówkami gitarzysty Artura Kurana by³o nad wyraz ciekawie. W utworze „Bezsen” mo¿na by³o wychwyciæ skojarzenia z Deep Purple, szczególnie w pojedynkach gdzie najpierw riff zagra³ Marcin Machnicki, by po sekundzie to samo zagra³ Artur Kuran a na koñcu tê sam± frazê basista Micha³ Szmergiel. Utwór „Streszczenie Wszech” napisany przez Machnickiego przywo³a³ ducha polskiego zespo³u Exodus. Klimat przez niego wywo³any spowodowa³ powrót do wczesnych lat 80. Po niespe³na godzinie nast±pi³ czas na utwory przygotowane specjalnie na ten koncert. Dwa standardy jazzowo-bluesowe. Kilka d¼wiêków i by³o wiadomo. To „Summertime”. Pocz±tek, to wykonanie na gitarê i wokal i ta czê¶æ najbardziej mi siê podoba³a. Jako, ¿e wokalistka przez ca³y koncert musia³a siê swoim g³osem przebijaæ przez rockowe d¼wiêki, tak w tym utworze zebrani us³yszeli przepiêkn± wersjê „Czasu lata". Zaraz po tym kolejny klasyk „Sunny” z repertuaru Bobby’ego Hebba. Równie brawurowo wykonany jak poprzedni utwór. Zakoñczyli ten niespe³na pó³toragodzinny wystêp utworem „Na koñcu ¶wiata” po raz kolejny daj±c znak, ¿e najlepsze lata w historii rocka s± dla nich inspiracj±. Pocz±tek - prawie jak „Flight Of The Rat” Deep Purple, ale to tylko chwilowe skojarzenie... Dziêkujê, za te kilka chwil muzyki, która na ¿ywo inaczej brzmi, ni¿ gdy ogl±da siê miernej jako¶ci filmiki. Czekam z niecierpliwo¶ci± na p³ytê gdy¿ repertuar koncertu mnie zaciekawi³. To by³ bardzo mi³y wieczór w Tygmoncie... Robert ¦widerski |
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|








































