|
|
Z ponad miesiêcznym opó¼nieniem i w lekko zmienionym sk³adzie w sto³ecznym Klubie Progresja odby³ siê Prog Tour vol.2. Z pierwotnego sk³adu: Vanity, Proghma-C, Spiral i Disperse, zosta³y dwa ostatnie. Wsparli ich 21 maja: Wreath i Alternative Tension. Zaczêli hardrockowcy z Wreath. Nieznany mi zupe³nie zespó³ zrobi³ na mnie bardzo pozytywne wra¿enie. Mieli arcytrudne zadanie zachêciæ i „rozbujaæ” publiczno¶æ, która z ka¿dym d¼wiêkiem coraz liczniej wype³nia³a klub na warszawskim Bemowie. W grze muzyków wyczuwalne by³y elementy rocka progresywnego, co nie zmienia faktu, i¿ zespó³ ten nie nale¿y do tych, które lubuj± siê w komponowaniu rozbudowanych kompozycji. Ale nie zawsze d³ugie utwory ¶wiadcz± o danym gatunku. Na pocz±tku wystêpu widaæ by³o u lidera zespo³u Tomka Kaleczyca ma³y stresik, ale z ka¿d± nut± zagran± by³o coraz lepiej. Us³yszeli¶my 6 utworów ('October', 'Leash', 'Sibilance', 'Pictures', 'A Few Days Only' oraz 'Barabbas') gdzie 'Sibilance', 'A Few Days Only' i 'Barabas' to nowe utwory natomiast reszta piosenek pojawi³a siê na ostatniej wydanej p³ycie „October”. Warto pos³uchaæ obu wydanych albumów, które s± udostêpnione na stronie zespo³u. S³ucha siê bardzo przyjemnie. Kiedy wszyscy oczekiwali, ¿e festiwal bêdzie stopniowa³ napiêcie i bêdzie ono ros³o... nagle wszystko siad³o. Zespó³ Alternative Tension, który pojawi³ siê jako nastêpny z supportów „artystycznie” zupe³nie nie trafi³ do zgromadzonej publiczno¶ci, która zaczê³a opuszczaæ salê. Muzykê któr± przedstawili by³a z pogranicza rocka i psychodelii, ale trochê tego drugiego pierwiastka by³o niestety za du¿o. Mo¿e siê czepiam jednak zupe³nie prezentowane utwory do mnie nie przemawia³y. Wokal i gitara by³y przyt³umione, ciche, za skromne na tle wyró¿niaj±cej siê sekcji rytmicznej, która jako jedyna chyba wiedzia³a o co w tym chodzi. Po chwilowym regresie wrócili¶my na tor obrany na samym pocz±tku. Na scenie pojawi³ siê zespó³ Spiral. Ju¿ ich pierwsze d¼wiêki da³y nam do zrozumienia, ¿e mamy do czynienia z szeroko pojêt± prezentacj± art.-rockow±. Zaczê³o siê bardzo klimatycznie, spokojnie. Piêcioro cz³onków grupy zajê³o swoje miejsca. Na sam przód wysunê³a siê drobna, urodziwa panna, której przysz³o byæ reprezentantk± swoich kolegów. To Ula Wójcik, która jak siê w trakcie koncertu okaza³o, by³a swoistym kontrastem do muzyki jak± us³yszeli¶my. Album 'Urban Fable', wydany pod koniec 2009 roku królowa³ na scenie. Wychwyci³em bardzo du¿o podobieñstw z zespo³em Sigur Rós. Ale nie tylko. Ula czarowa³a na scenie. Jej koledzy równie¿ zab³ysnêli nie tylko kunsztem muzycznym ale i czuciem chwili. Szczególnie Brunon Lubas, basista grupy, wrêcz kipia³ punkow± energi±. Co nie przeszkadza³o mu w samym graniu. Na p³ycie wszystko zosta³o piêknie zrównowa¿one, natomiast na ma³ej scenie Progresji g³os Uli zosta³ trochê przyt³umiony przez wrêcz progmetalowe d¼wiêki, ale jeszcze mieli¶my mo¿liwo¶æ j± us³yszeæ kilkana¶cie minut pó¼niej u boku zespo³u Disperse By³o piêknie... Oko³o 22:30 doczekali¶my siê punktu kulminacyjnego - Disperse. Pamiêtam ich z warszawskiego koncertu z pa¼dziernika zesz³ego roku gdzie wyst±pili przed Riverside. Wtedy trochê nie¶miali, 21 maja ju¿ maj±cy za sob± do¶wiadczenie, ¶wie¿o wydan± p³ytê i chyba co¶ do udowodnienia, ¿e nie przypadkiem s± uznawani za nadziejê w progrockowym ¶wiatku stanêli przed wymagaj±c± publiczno¶ci±. Zanim us³yszeli¶my w³a¶ciwy program, ch³opaki trochê pojammowali, by sprawdziæ czy wszystko jest w porz±dku a potem... Zaczêli czym¶ nowym, niespodziewanym. Intro, jako wstêpniak do „Balance Of Creations”. Przez kilka sekund my¶la³em, ¿e jestem na koncercie Joe Satrianiego i za chwilê bêdê s³ysza³ “Flying In A Blue Dream”, ale to tylko z³udzenie. Utwór zosta³ mocno przearan¿owany specjalnie na ten koncert. Ciê¿szy ni¿ na p³ycie, bardziej na rozbujanie publiczno¶ci. D³ugo nie trzeba by³o czekaæ aby entuzjazm pojawi³ siê na ca³kiem nie¼le wype³nionej sali Progresji. Go¶cinnie pojawi³a siê wokalistka zespo³u Spiral, Ula Wójcik. Potem zaczê³o siê szaleñstwo na dobre nie tylko na scenie ale i równie¿ przed ni±, gdy¿ za spraw± czterech m³odzieñców: Rafa³a Biernackiego, Marcina Kicyka, Przemka Nycza i Jakuba ¯yteckiego rêce po kolejnych utworach sk³ada³y siê same do oklasków. Z ka¿d± zagran± i wy¶piewan± przez nich nut± na twarzach pojawia³y siê wszystko mówi±ce miny s³uchaczy, którzy siê zastanawiali czy tacy m³odzi mog± graæ tak piêknie, tak mocno, rockowo, progresywnie? A dlaczego nie?! Potem „On The Wings Of A Dove” i wyczyny na gitarze Kuby, który szala³ na gryfie z pasj± i niespotykan± „agresj±”. Nastêpnie „Far Away”. Zrobi³o siê nastrojowo. Rafa³ czêsto „æwiczy³” piruety balansuj±c cia³em nad swoim instrumentem, natomiast Marcina g³owa co chwila tonê³a w burzy w³osów , by za chwilê ods³oniæ siê w szaleñczym podnoszeniu jej do góry. W utworze „ Let Me Get My Colours Back” mieli¶my kolejny przyk³ad w budowaniu nastroju spokojnymi d¼wiêkami by za chwilê mieæ do czynienia z agresj± w g³osie. Rafa³owi uda³o siê bardzo oddzielaæ i pokazywaæ emocje w ka¿dym z utworów. Bo p³yta „Journey Through The Hidden Garden” w³a¶nie ukazuje mnóstwo ró¿nych emocji. Bardzo dojrza³a jest ta p³yta jak na debiut. Du¿o swojego kunsztu pokaza³ Kuba ¯ytecki: najpierw klasyczne granie bez popisów, a potem trochê bardziej technicznych mo¿liwo¶ci. Nast±pi³a krótka przerwa zwi±zana z pewn± dat±. Otó¿ dwa dni po koncercie swoje 40 urodziny obchodzi³ Piotr Kozieradzki, perkusista Riverside a jednocze¶nie menager Disperse. Z tej okazji ch³opaki zagrali i za¶piewali...”Czterdzie¶ci lat minê³o” z kultowego w latach 70. serialu „Czterdziestolatek” ¶piewanego wtedy przez Andrzeja Rosiewicza, co wzbudzi³o ogromny aplauz w¶ród solenizanta jak i wszystkich zebranych. Po krótkim przemówieniu Prezesa, Marka Laskowskiego, us³yszeli¶my nastêpny kawa³ek z debiutu, „Reflection Of A Dying World”, które równie¿ delikatnie ró¿ni³ siê od wersji albumowej. Brawa dla zespo³u, który nie odtwarza „toæka w toækê" ka¿d± nutê tylko próbuje eksperymentowaæ. Piêkne partie zaprezentowa³ nam Jakub, najpierw hiszpañskie nuty a’la flamenco by przej¶æ w d³ugie, piêkne, elektryczne solo. Po tym utworze doczekali¶my siê premierowej kompozycji roboczo zatytu³owanego „Magic Pictures”, które ma znale¼æ siê na drugim albumie. Bêdzie siê dzia³o, bo kawa³ek ten rozbudzi³ mój apetyt na nowy materia³. Na deskach zabrzmia³ bardzo ciekawie. Na koniec jeszcze raz mieli¶my przyjemno¶æ ogl±dania i s³uchania Uli Wójcik jako go¶cia. Zakoñczyli tak jak na p³ycie, nostalgicznym „Circle’s Complete”. Ko³o siê zamknê³o, koncert siê koñczy³. To by³ naprawdê ró¿norodny wieczór ale maj±cy jeden wspólny mianownik: MUZYKÊ. Jestem pod wra¿eniem publiczno¶ci, która dopisa³a. Zespo³y Wreath, Spiral ujê³y mnie swoim graniem. By³o bardzo dobrze. Nie wysz³o tylko Alternative Tension. W Disperse widzê przysz³o¶æ na ¶wiatowym poziomie... Cieszy mnie to, ¿e muzycy nie boj± siê wyj¶æ do t³umu po koncercie. Wbrew pozorom, najbardziej zmêczonymi osobami na sali by³ Przemek Nycz, perkusista Disperse, który w trakcie koncertu dawa³ z siebie naprawdê du¿o i choæ nie ma jaki¶ wyszukanych solówek to jego praca jest równie ogromna. A z tego co siê dowiedzia³em, to na nowej p³ycie bêdzie mia³ jeszcze wiêcej pracy. Skoro tak, to co¶ czuje, ¿e ze sceny bêdzie znoszony. Drug± zmêczon± osob± by³ jeden z technicznych, który co chwila musia³ biegaæ sprzed sceny do modulatorów d¼wiêku Kuby ¯yteckiego. Jeszcze d³ugo po koncercie mo¿na by³o porozmawiaæ z gwiazdami wieczoru, podziêkowaæ za falê emocji, zebraæ autografy, pstrykaæ zdjêcia. To by³ piêkny festiwal w Progresji... Robert ¦widerski
|
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|









































