|
|
Zespó³ Osada Vida po kilku latach nieobecno¶ci na warszawskich scenach ponownie zaszczyci³ nas swoj± wizyt±. 7 maja w klubie „No Mercy” zagrali i za¶piewali materia³ z ostatniego, jak¿e udanego, kr±¿ka „Uninvited Dreams”. P³yta w roku ubieg³ym zbiera³a zas³u¿enie ogromne brawa i od krytyków, i fanów progresywnego rocka bêd±c jedn± z najwa¿niejszych albumów 2009 roku. Dlatego trasa koncertowa by³a tylko kwesti± czasu. Na pocz±tku na scenê wyszli m³odzi warszawiacy z Landscape. Zaprezentowali materia³ z gatunku rocka progresywnego z elementami grunge'u oraz heavy metalu. Przyzwoity koncert jak na debiutantów i jak na warunki, które zosta³y m. in. dla nich stworzone. Warsztat muzyczny jest na wysokim poziomie. Mam nadziejê, ¿e nastêpne spotkanie z tym zespo³em bêdzie na lepszym gruncie, byæ mo¿e z co najmniej epk±, by móc siê zapoznaæ z ich utworami w domowym zaciszu. Na kwadrans przed godzin± 21 w koñcu na scenie pojawili siê £ukasz Lisiak, Bartek Bereska, Rafa³ „R6” Paluszek, Adam Podzimski i go¶cinnie Natalia Krakowiak czyli GWIAZDA wieczoru Osada Vida. Rozpoczêli od krótkiego intro w postaci Devil1 puszczonego „z ta¶my”, by przej¶æ do singlowego acz wykonanego w pe³nej wersji utworu tytu³owego ostatniego albumu „Uninvited Dreams”. Wiadomo by³o, ¿e to Nieproszone Sny bêd± raczy³y nasze uszy. Przez pierwsze utwory, zespó³ wspiera³a Natalia, która swoim delikatnym g³osem ³agodzi³a mocniejsze fragmenty. Identycznie jak na p³ycie. My¶lê, ¿e to udany kontrast. Dobrze, ¿e mo¿emy j± s³yszeæ na ¿ywo. By³y tak¿e powroty jak w postaci „The Decision”, „After Hours” czy “Flying Time” z kr±¿ka „Three Seats Behind The Triangle”, przedzielonymi d³ugimi suitami z nowej p³yty „Lack Of Dreams” z mocnym akcentem na samym pocz±tku Adama Podzimskiego na bêbnach, oraz „Childmare (A Goodnight Story)”. Powiem szczerze, ¿e z niecierpliwo¶ci± czeka³em na "Childmare". Najlepszy fragment ostatniej p³yty z przecudownym d³ugim solo Bartka Bereski i wrêcz ko³ysajacym fragmentem wprawi³o mnie w hipnotyczny nastrój. Nie zawiod³em siê. Ale jak mo¿na siê zawie¶æ je¶li co¶, co siê robi, wykonuje profesjonalnie?! Widaæ by³o, ¿e dla nich jest to nie tylko praca ale i równie¿ fantastyczna zabawa. ¯arty miedzy sob± i ¶mieszne miny w trakcie grania utworów powodowa³a rozlu¼nienie w szeregach jak i równie¿ zachwyt publiczno¶ci. Zaraz potem kolejne kolosy czasowe „My Nightmare Is Scared Of Me”, a potem druga czê¶æ hiszpañskiego diab³a, zakoñczona wplecionym cytatem z Dream Theater - "The Spirit Carries On", z albumu "Metropolis Pt.2". Warte podkre¶lenia s± walory artystyczne, najpierw strach, potem ³apanie oddechu po wyczerpuj±cym biegu, by za chwilê solo Bartka uspokoi³o s³uchacza. Tylko w tym jednym utworze zosta³o zawartych tyle emocji. A przecie¿ ca³y album jest w takim klimacie. A i kilka piêknych d¼wiêków równie¿ da³o siê us³yszeæ spod paluszków Rafa³a. To równie¿ wbija³o w parkiet. Tego wieczora mo¿na by³o us³yszeæ tylko takie debe¶ciaki. Na sam koniec Osada zagra³a melodie sprzed lat. Przecudowne „Bone” i „Liver” by³y jedynymi przedstawicielami albumu „The Body Parts Party”. Zosta³y przedzielone instrumentalnym, bonusowym utworem na wznowionym albumie „Three Seats...”- „In(s) Thru Mental”. Ciekawostk± by³o odegranie przez Rafa³a utworu "S.L.E.E.P.", bêd±cego instrumentalnym bonusem nie tylko na albumie ale i te¿ wieczorow± por± w „bezlitosnym” klubie. Szkoda tylko, ¿e Natalia nie pojawi³a siê na scenie. Jako, ¿e ciê¿ko by³o oddychaæ z racji braku klimatyzacji w klubie z trudem uda³o siê uprosiæ o bisowanie. Jednak siê uda³o ku uciesze niewielkiej ilo¶ci osób. Bodaj 3-4 osoby nie ba³y siê podej¶æ bli¿ej do sceny i ¿ywio³owo reagowa³y na to, co siê dzieje na scenie. Fotografie pokazuj±, ¿e zespó³ stara³ siê nie przejmowaæ ca³± zaistnia³± sytuacj±. Bardzo mi siê podoba³a postawa £ukasza, który nie tylko nadawa³ rytm basowy, ale te¿ by³ dobrym duchem na scenie rozlu¼niaj±c atmosferê ¿artami i dialogiem z kolegami jak i z zebranymi przed scen±. Jestem kontent z tego, co zobaczy³em. Dosta³em nawet wiêcej. ¦wietny kontakt z muzykami po koncercie, autografy na ok³adkach p³yt i rozmowy o koncercie, o przysz³o¶ci, ¶miechy, ¿arty, rozmowy o przysz³o¶ci koncertowo-albumowej... Jednak przykro by³o patrzeæ na pustki na sali. Wiêcej by³o chyba krzese³ ni¿ osób. A szkoda, wielka szkoda. Ten zespó³ nie zas³u¿y³ sobie na takie przyjêcie. Pomimo mojej rado¶ci na spektakl to nie mog³em siê oprzeæ wra¿eniu, ¿e nie wszystko zosta³o dopiête na ostatni guzik przez organizatorów. Brak s³ów. Spó¼nienia d¼wiêkowca, brak odpowiednich warunków do grania. Mogê sobie wyobraziæ co musieli czuæ sami muzycy. Adamie, Bartku, £ukaszu, Natalio, Rafale... nie przejmujcie siê. Wasza muzyka broni siê sama. Mam nadziejê, ¿e nastêpnym razem spotkamy siê w bardziej sprzyjaj±cych okoliczno¶ciach przyrody z co najmniej setk± go¶ci. Dziêkujê za przybycie do Warszawy, dziêkujê za koncert i dziêkujê za dostarczenie tym kilku osobom wspania³ych emocji i wra¿eñ. Do zobaczenia... Robert ¦widerski |
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|









































