Jestes tutaj:  Start arrow Varia arrow Maqama arrow Maqamat


Maqamat
(2009, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Maqamat
5.00

(głosów 3)


  Share

Lista utworów:
1.Exile (3:46) 
2.Ile sił (5:08) 
3.Czas nie leczy ran (6:33) 
4.Uciekaj (5:32) 
5.Darfur (4:19)
6.Kartki na wietrze (4:36) 
7.Alaska (4:57)
8.Opium (3:32) 
9.Tears (8:08)

   Czas całkowity: 46:35


Muzycy biorący udział w nagraniu:

Kamil Haidar: vocals, electro
Krzysztof Staluszka: guitars
Tom Krzeminski: bass, b. vocals
Piotr Podgórski: drums

 
Recenzje płyty

Oto płyta, na której wszystko do siebie pasuje. Przynajmniej dla niżej podpisanego. Lubię granie transowe, mantryczne. Lubię, jak elektronika mądrze uzupełnia gitary. Lubię wplatanie do rocka orientalizmów. A nade wszystko - cenię muzykę, która opatrzona jest znaczącym coś tekstem. Wszystkie te składniki 'Maqamat' zawiera w proporcji idealnie wyważonej.

Maqama powstała w 2008 roku i album ten jest jej oficjalnym debiutem, ale grupuje muzyków 'po przejściach', praktykujących wcześniej choćby w Neumie i Frog Off. Mistrzem ceremonii jest jednak Kamil Haidar - mający na koncie współpracę ze Sweet Noise i płytę 'Sumud' wydaną w 2004. roku pod szyldem Shahid. Maqama wydaje się stanowić rozwinięcie formuły Shahid - to nowoczesna krzyżówka metalowych riffów, elektroniki i elementów muzyki arabskiej - Haidar, wychowany na styku świata zachodniego i Islamu, mądrze połączył ich muzyczne zdobycze. Zaznaczmy od razu - nie chodzi wyłącznie o użycie instrumentów etnicznych (choć znalazło się miejsce na oud i lirę korbową). Za orientalny wydźwięk w równej mierze odpowiadają gitarowe zagrywki, przestrzenna - chwilami wręcz ambientalna - elektronika czy interpretacja wokalna. Efektem jest album, który chwyta za gardło od pierwszego przesłuchania, a każde kolejne odtworzenie ujawnia coś nowego. A przy tym - co szalenie ważne - 'Maqamat' przez cały czas trwania ma odpowiedniego rockowego kopa!
'Maqamat' to monolit. Album jednorodny pod względem atmosfery, powstały według konkretnego zamysłu. Ale na ten monolit składa się dziewięć odmiennych klocków - piosenek, z których każda ma własną tożsamość. 'Exile' rozpoczyna się jakby zaśpiewem muezzina (kontrapunktowanym przez szepty podsłuchane chyba u Mariusza Dudy). 'Kartki na wietrze', spory już przebój (opatrzony z resztą pierwszorzędnym teledyskiem, odszukajcie go na Youtube!), porywają melodią. Świetnie sprawdzają się harmonie wokalne w refrenach 'Uciekaj' i 'Czas nie leczy ran'. No i mamy jeszcze markowych gości, którzy zostali zaproszeni w konkretnym celu, a nie tylko po to, żeby zespół 'odfajkował' współpracę z dużym nazwiskiem. W dusznym, gniotącym 'Darfurze' mroczniej niż kiedykolwiek wcześniej zaśpiewał Piotr Gutkowski (naraz ksywa Gutek wydaje się niestosowna dla kogoś, kto tak plastycznie potrafi odmalować głosem grozę ludobójstwa). Ewa Jabłońska, skrzypaczka Indukti, produkuje się w dwóch utworach. O ile 'Alaskę' tylko ubarwia krótką wstawką, o tyle w długim, finałowym 'Tears' to jej partie decydują o charakterze piosenki - zwodniczo spokojnym, odrealnionym.

Generalnie 'Maqamat' powinien być płytą przyjemną do słuchania, tymczasem okazuje się... bolesny. Bo równie ważny jak muzyka Maqamy jest jej przekaz. Teksty Haidara dotyczą stosunków pomiędzy dwoma kręgami kulturowymi ('Kartki na wietrze', 'Darfur'), ale w większości można je interpretować szerzej. To niezgoda na zastany świat, na kłamstwa rządzących ( Nie będę bał się krat, mądrości kurew, proroków fałszywych...), ale i bierność rządzonych (Czas nie leczy ran! Zmysły tępi, tłumi strach.). To prawda o ludzkiej kondycji w tych czasach, ale podana bez punkowej buty i tromtadracji. Haidar wie, że za życie w zgodzie ze sobą trzeba płacić wysoką cenę (I nie wygra ze mną strach, że kiedyś tam zdechnę tak.). Tak zupełnie na marginesie - teksty Kamila mogą zrozumieć w pełni chyba tylko ludzie dojrzali, którzy doznali już w życiu rozczarowań, których ideały zderzyły się z szarą od brudu rzeczywistością. Ale te ideały nadal żyją - słychać je w emocjach targających wysokim, pozornie wycofanym śpiewem Haidara.

Nie potrafię tej płyty obiektywnie ocenić. Muzycznie - to wspaniały moment rocka, niekoniecznie tylko polskiego. Tekstowo - to najczystszy brylant. Mam tylko nadzieję, że Maqama przetrwa dłużej niż efemeryczny Shahid.

Napisał Paweł Tryba, dzień 03/02/2010 o godz. 15:58

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Sondy

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Fresh Music

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Kartel Music

VoicePrint Music

Rock Serwis

Pro-Radio







ProgrockRecords









  






Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl