|
Lista utworów:1. Catherine of Aragon (3:45)2. Anne of Cleves (7:50) 3. Catherine Howard (6:36) 4. Jane Seymour (4:44) 5. Anne Boleyn (Incl "The day thou gavest Lord is ended") (6:31) 6. Catherine Parr (7:00) Cas całkowity: 36:36 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Rick Wakeman ( pianos, organ, harpsi chord, synthesizers, mellotrons )oraz - Bill Bruford - drums (1-5) - Ray Cooper - percussion (1-5) - David Cousins -electric banjo (3) - Chas Cronk - bass (3) - Barry de Souza - drums (3) - Mike Egan - guitar (1-2-5-6) - Steve Howe - guitar (1) - Les Hurdle - bass (1-5) - Dave Lambert - guitar (3) - Laura Lee - chorus (5) - Sylvia McNeill- chorus (5) - Judy Powell - chorus (1) - Frank Ricotti - percussion (2-3-6) - Barry St.John - chorus (1) - Chris Squire - bass (1) - Liza Strike - chorus (1-5) - Alan White - drums (2-4-6) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Rok 1973 był dla zespołu yes średnio udany. Wydany wtedy album Tales From Topographic Oceans okazał się co najwyżej średniakiem a zespół był zmęczony niekończącą się sesją nagraniową. Jednak ten rok moim zdaniem należy zapamiętać nie ze względu na formację yes a jej klawiszowca Ricka Wakemana. Wtedy bowiem ukazał się jego solowy debiut - The Six Wives of Henry VIII. Pan Wakeman jest ważną częścią macieżystej grupy, doskonałym instrumentalistą jednak do jego solowych działań byłem trochę sceptyczny. Myliłem się...
Krążek The Six Wives of Henry VIII jest wypełniony od początku do końca ciekawą progresywną muzyką. W całości instrumentalną. Nie ma tutaj nic odkrywczego, nie ma też zbędnych popisów Wakemana i może też dlatego słucha się tego naprawdę doskonale. Chwilami można się zamyślić i zapomnieć że to sam klawiszowiec a nie całe yes (chociaż grają tu także inni instrumentaliści z tego zespołu). 36 minut i 40 kilka sekund to idealny czas dla takiej płyty. W sam raz aby usiąść, posłuchać bez znużenia i sie zrelaksować. Ciekawa spokojna zróżnicowana muzyka wykonana z głową i z emocjami a bez wyścigów przez poczciwego Ricka Wakemana to jest to czego można oczekiwać po Six Wives of Henry VIII.
Później bywało różnie, raz świetne a raz mniej ciekawe płyty ale co do debiutu nie ma cienia wątpliwości że jest dziełem bardzo udanym. Zdecydowanie bardziej od dłuuuuugiego koszmarnie nudnego i poprostu kiepskiego albumu Tales From Topographic Oceans zespołu yes.
Ocena dla pana Wakemana to na początek 4,5 będzie w sam raz.
















































