Jestes tutaj:  Start arrow Teksty arrow Wywiady arrow Wywiad z Markiem Piekarczykiem z TSA, Siemianowice ¦l±skie 7.11.2009


Wywiad z Markiem Piekarczykiem z TSA, Siemianowice ¦l±skie 7.11.2009
Powiadom o tej p³ycie znajomego


Image Wywiad z niezwykle ciep³ym cz³owiekiem, fantastycznym gawêdziarzem, dowcipnym wokalist±, który jak siê okazuje ma plany jeszcze d³ugo byæ s³yszalnym, widzialnym i rozpoznawalnym. Bêdzie trochê o mi³o¶ci, „dziamganiu”, o muzyce, o ostatniej solowej p³ycie, o ko¶ciele, o tym jak mo¿na wymy¶liæ tytu³ nowego utworu na poczekaniu i wielu innych rzeczach.
Proszê Pañstwa! Wywiad z Markiem Piekarczykiem, wokalist± TSA, zarejestrowany przed koncertem akustycznym w Siemianowickim Centrum Kultury w Siemianowicach ¦l±skich w sobotê 7 listopada 2009 roku.

Ryszard Lis: Jak znale¼li¶cie siê w takim miejscu (Siemianowice), które trudno znale¼æ na mapie Polski?


Marek Piekarczyk: Wcale nie jest tak trudno znale¼æ to miejsce na mapie a poza tym, z propozycj± koncertu zadzwonili do nas bardzo profesjonalnie dzia³aj±cy ludzie z Siemianowickiego Centrum Kultury. My nie je¼dzimy po Polsce w ciemno. Zreszt± ja siê tym zajmujê teraz. Ju¿ cztery lata organizujê koncerty TSA. No i dobrze sobie ¿yjemy dziêki temu, bo gramy trochê wiêcej koncertów ni¿ z jakimi¶ tam mened¿erami, którzy nie do koñca dobrze dzia³ali i zawsze co¶ zawalili. Ale moja dzia³alno¶æ nie polega na dzwonieniu i napastowaniu innych ludzi czy wysy³aniu spamu. Jako¶ tak jest, ¿e to oni do nas dzwoni±. Nie wiem, na czym to polega, ale wszystkie koncerty s± z tego, ¿e do nas dzwonili, a nie, ¿e my do nich.

RL: Siemianowice ¦l±skie sta³y siê ostatnio mocno widoczne na mapie koncertowej. Skoro tak siê dzieje to znaczy, ¿e stwierdzi³y, ¿e TSA te¿ powinno u nich zagraæ?

MP: Nie wiem, trzeba ich spytaæ. Trochê zosta³em tym wydarzeniem zaskoczony. Najpierw dosta³em list, potem by³ telefon i dogadali¶my siê.

RL: Który to koncert akustyczny TSA w tym roku?

MP: Trzeci, albo czwarty. W Staszowie by³y dwa koncerty w jeden dzieñ! To by³ pierwszy koncert, który siê odby³ w Staszowie od kilku lat to by³o w³a¶nie TSA i w dodatku dwa wystêpy tego samego dnia. Tyle biletów siê sprzeda³o, ¿e zrobili dwa. W Staszowie zawsze by³o tak, ¿e przyje¿d¿a³y wielkie gwiazdy i sprzedawa³y 30 biletów najwy¿ej i trzeba by³o koncert odwo³ywaæ. A koncerty TSA odby³y siê dwa w jednym dniu.

RL: Zaskoczyli Was tymi dwoma koncertami, czy wiedzieli¶cie wcze¶niej?

MP: Mam tak± zasadê, ¿e jak kto¶ organizuje koncert, to mu pomagam. Radzê mu ró¿ne rzeczy, a poniewa¿ jestem do¶wiadczony w tych dzia³aniach to wiem jak to zrobiæ. Zale¿y mi na dobru zespo³u i na organizatorze, który ma te¿ sobie zarobiæ i ma zrobiæ to dobrze. W sumie przecie¿ jedziemy na jednym wózku. Tak, wiêc, to ja poradzi³em zorganizowanie obu koncertów w Staszowie. Powiedzia³em im jak to zrobiæ technicznie. I w rezultacie by³y dwie zape³nione sale. I ¶wietnie by³o.

RL: Co siê sta³o z odwo³an± tras± elektryczn±? Mieli¶cie graæ m.in. w Krakowie 27.11.2009

MP: To by³a klasyczna „wpadka”. Grupa ludzi, która próbowa³a organizowaæ koncerty jakim¶ Finom czy Norwegom (chodzi³o o Agencjê MA-IN, która mia³a organizowaæ koncerty fiñskiego coverbandu Black Sabbath - Sapattivuosi i TSA w dniach: 26-27-28. listopada br. (Poznañ, Kraków, Warszawa) i odwo³a³a je z powodu problemów organizacyjnych. Jednym z cz³onków zespo³u Sapattivuosi jest basista Marco Tapani Hietala znany z Nightwish). Pojawi³y siê jakie¶ dziwne sygna³y z ich strony, ¿e chc± przeniesienia terminów p³atno¶ci. Zagramy dzisiaj a pieni±dze za miesi±c. Wiêc ja siê nie zgodzi³em na taki uk³ad. Tak to zorganizowali ¶wietnie, ¿e musieli dop³aciæ do wcze¶niejszych koncertów i odwo³ali trzy ostatnie. Zgodzi³em siê w imieniu, TSA na te koncerty, bo my¶la³em, ¿e maja jakich¶ bogatych sponsorów, ale siê okaza³o, ¿e chyba liczyli na jaki¶ cud. Te koncerty mia³y siê odbyæ w chyba najdro¿szych miejscach w Polsce. Zostawili nam namiary klubów, w których mieli¶my graæ, ¿e niby sobie sami zorganizujemy te koncerty. Oczywi¶cie czê¶æ zadzwoni³a, ale ich mened¿erowie podali takie koszty, ¿e musia³em powiedzieæ: „przepraszam, ale to najgorsza propozycja, jak± TSA otrzyma³o w tym stuleciu (¶miech). Nie gniewaj siê kolego, ale nie mo¿emy graæ na takich warunkach.”

RL: Czujesz siê teraz bardziej popularny? Pisz±c do Was nie wiedzia³em, ¿e pojawi siê wywiad w Radio Eska. Rock, relacja w Teraz Rock. Czy to jest zauwa¿alna wznosz±ca fala popularno¶ci?

MP: Promocja p³yty solowej w zwi±zku z tym muszê byæ widoczny.

RL: Czy ta p³yta to spe³nienie Twoich marzeñ?

MP: Nie mam takich marzeñ. Mam marzenie o teleportacji, a nie o robieniu p³yty. P³yta to jest moja praca, moja realizacja. Po prostu chcia³em j± nagraæ i nagra³em. Dwa lata ciê¿kiej pracy.

RL: Gdzie by¶ siê chcia³ teleportowaæ?

MP: Wszêdzie, ¿ebym tylko nie musia³ je¼dziæ. „klik!” i jestem w Nowym Jorku, „klik!” i jestem w Warszawie, „klik!”  w Krakowie, „klik!” i ju¿ w domu (¶miech). ¯eby nie spaæ w hotelu. Wchodzê do garderoby, znikam i jestem w domu, w ³ó¿eczku, pod w³asn± ko³dr± ko³o mojej ¿onki i synka(¶miech). Tu jest akurat niedaleko i bêdê, ale mnie na wycieczkê nie wyci±gniesz. Siedzê zamkniêty w domu, kiedy tylko mogê.

RL: Jak Ci siê podoba³ ostatni wywiad w Eska Rock?

MP: Eeeee, my¶leli, ¿e mnie zaskocz±. Przygotowali siê tam z czego¶. Zaczêli mnie atakowaæ tak poni¿ej pasa czasem. Wcze¶niej rozmawiali¶my przed wej¶ciem na antenê na ró¿ne tematy i tak przesympatyzowali ze mn± w tej rozmowie i tak im by³o g³upio kontynuowaæ t± liniê ataku ju¿ na antenie. Tak to odczu³em, ¿e mieli chyba jak±¶ koncepcjê, która im siê zepsu³a po drodze. Chcieli siê ponabijaæ ze mnie. Ja siê mogê z nich nabijaæ, oni nie maj± ze mnie, z czego. Jestem cz³owiekiem niezale¿nym, wolnym. Jestem szczery. Szczycê siê tym, co robiê. Nie mo¿na mnie z³apaæ na niczym, bo nie k³amiê. Nie udajê, nie robiê kreacji.

RL: Na Waszej stronie internetowej figuruje 1979 rok, jako data powstania TSA.

MP: To by³y koncepcje artystyczne. Mnie to nie interesuje zbytnio, bo ja jestem z nimi od 1981 roku. Wiêc tamto to jakie¶ prehistoryczne czasy. Nikt nie s³ysza³ o zespole TSA poni¿ej roku 1981.

RL: Pytam, bo zbli¿a siê w takim razie okr±g³a rocznica istnienia zespo³u w sk³adzie z Tob±...

MP: Nie. Mnie to nie interesuje. To jest dobre dla starców i mened¿erów. Na szczê¶cie zespó³ TSA nie ma mened¿era, który chcia³by zrobiæ kolejn± popelinê i wykorzystaæ sytuacjê, ¿eby zespó³ zagra³ jakie¶ nastêpne 10 koncertów pod jaki¶ has³em i sprzedaæ zespó³ jak ziemniaki kolejny raz. TSA to wolni ludzie. Mnie nie zale¿y na rocznicach. Rocznice s± straszne. Fajne jest 5-lecie, 10-lecie, a potem koniec, to ju¿ jest obciach.

RL: Nastêpne koncerty elektryczne ju¿ zaplanowane w miejsce wpadki z organizatorem, a czy zagracie jeszcze akustycznie?

MP: Najbli¿szy koncert w Kielcach, a potem zobaczymy. Zobaczymy, kto zadzwoni i co zaproponuje.

RL: Nagracie studyjn± p³ytê akustyczn±?

MP: Nie jestem na nie, ale jestem ostro¿ny. Nie chcê nagrywaæ kolejnej byle jakiej p³yty (to chyba aluzja do p³yty akustycznej nagranej w Radiowej Trójce, która w opinii muzyków TSA, nie by³a najwy¿szych lotów).
Mam inn± koncepcjê na to. Wola³bym DVD ni¿ sam± p³ytê.

RL: Kiedy wobec tego nastêpna p³yta TSA?

MP: Nie wiem.

RL: Gdzie¶ czyta³em, ¿e nigdy.

MP: Wiesz, te¿ tak my¶la³em, ale co¶ ju¿ koledzy zaczynaj± „b±kaæ” o jakich¶ próbach, wiêc zaczyna byæ dobrze.

RL: Czyli co¶ siê dzieje w tym kierunku? Odgrzeba³em na Twojej stronie internetowej www.marekpiekarczyk.pl ¿e: „W kwietniu 2004 roku ukaza³a siê nasza nowa p³yta z premierowym materia³em pt: "Proceder", wydana przez MMP. W³a¶nie zaczêli¶my pracê nad nastêpnym albumem... „

MP: Koledzy ju¿ zaczynaj± siê powa¿nie umawiaæ na próby, s± podteksty o jakich¶ nowych piosenkach, tak¿e co¶ zaczyna kie³kowaæ. Mo¿e to siê skoñczyæ nagraniem p³yty w przysz³ym roku.

RL: Ta Twoja strona to takie opuszczone miejsce.

MP: No wiem, nie mia³em czasu wcze¶niej tego przerabiaæ, ale ju¿ co¶ siê zmienia. Tamta jest opuszczona, bo nowa strona jest w trakcie budowy, mo¿e ju¿ wkrótce bêdzie nowa ca³kowicie, a tamta chyba bêdzie, jako archiwalna? Sam siê w to wszystko bawi³em. Teraz poprosi³em o pomoc zawodowców, wiêc muszê trochê czekaæ na efekty. Wiêcej aktualno¶ci jest na mojej WWW.myspace.com/marekpiekarczyk, ale na tam s± szablony i w zasadzie ³atwo siê wszystko aktualizuje. Chce na mojej stronie zrobiæ tak, ¿e co p³yta to bêdzie nowa strona. Wiêc ta nowa strona bêdzie „¼ródlana".

RL: Masz 58 lat, niektórzy w Twoim wieku my¶l± o emeryturze…

MP: Jak my¶l±? S± ju¿ na emeryturze, na rencie. Mam s±siada w moim wieku, który jest rencist± od kilku lat!

RL: A Ty, kiedy?

MP: Nigdy! Nie bêdê mia³ ¿adnej renty ani emerytury. Nie muszê byæ do koñca ¿ycia na scenie, ale bêdê aktywny. Je¿eli Bozia mi nie zabierze g³osu to nie mam prawa zej¶æ ze sceny. Dosta³em dar i muszê go wykorzystaæ. Je¿eli budzisz emocje, robisz dobre rzeczy i ludzie kochaj± to, potrzebuj± tego, to nie mo¿esz siê wycofaæ. Nie mo¿na strzeliæ focha. Za ma³o mi p³acicie to spadam. Albo: jestem zmêczony i mam dosyæ. Nie, nie ma takiej mo¿liwo¶ci. Albo takie pogró¿ki gwiazd: „Odchodzê!” i robi± kilkuletnie trasy koncertowe, ¿eby nat³uc jeszcze kasy. W sro³biznesie ka¿de hase³ko jest dobre, je¶li mo¿na na tym zarobiæ. To nie dla mnie.

RL: Czyli jeszcze Ciê us³yszymy?

MP: Pomys³ów mam chyba na najbli¿sze 25 lat… W nastêpnym roku mam plany by trzy p³yty nagraæ.

RL: Jeszcze jedn± solow±?

MP: No tak. Biorê udzia³ w kilku projektach ca³y czas. Nagrywam ró¿ne rzeczy. Pojawiam siê w nich, albo siê nie pojawiam. Pomagam przy realizacji.

RL: Sk±d siê wziê³y pomys³y na p³ytê „¬ród³o”? Dlaczego akurat Klenczon, Niebiesko-czarni? Sk±d takie inspiracje?

MP: Arek Deli¶ – w³a¶ciciel wydawnictwa T1-Teraz, zaprosi³ mnie do projektu Yugopolis, tam napisa³em dwa teksty i nagra³em dwie piosenki. „Czy pamiêtasz ten dzieñ” i „Gdzie jest nasza mi³o¶æ?”. W trakcie pracy nad tymi nagraniami pozna³ mnie bli¿ej i chyba doszed³ do wniosku, ¿e mo¿na ze mn± cos jeszcze zrobiæ. Zaproponowa³ mi, ¿ebym nagra³ p³ytê z bardzo starymi piosenkami, które maj± mniej wiêcej 40-45 lat. Z piosenkami rock’n’rollowymi. Jemu siê marzy³o pewnie co¶ takiego, co zrobi³ ten… no taki rudy, co siê nauczy³ ¶piewaæ ostatnio… ech, Rod Stewart.

RL: W sumie to Twój rówie¶nik, mo¿e trochê starszy.

MP: Pewnie jest nawet w moim wieku, ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, ¿e nagra³ piosenki staro¿ytne straszliwie. Wszystkie z ery przed rocke’n’rollowej. Teraz jest taka moda, ¿e mê¿czyzna wk³ada smoking, wybiela zêby ¿eby dobrze ¶wieci³y razem ze sztywnym ko³nierzykiem i wystêpuje z fortepianem, kontrabasem i to takie zajebiste jest podobno. Nie mam nic przeciwko takiemu graniu, ale uwa¿am, ¿e orygina³y by³y lepsze.

RL: Kto w takim razie wybiera³ utwory do Twojej p³yty?

MP: W³a¶nie do tego zmierzam. Arek Deli¶ zaproponowa³ mi nagranie utworów rock’n’rollowych, ale amerykañskich, ma³o znanych, a nawet ca³kowicie nieznanych, których ja znam wiele. Mia³em nawet listê strasznie d³ug±, piêknych utworów, z ró¿nych dziedzin, ale ostrzega³em, ¿e nie bêdê ¶piewa³ po angielsku. Problem siê pojawi³ z t³umaczeniem. Nie ¿ebym nie mia³ dobrych t³umaczy, ale chodzi o tzw. publishera. Nagranie orygina³u jest ok., ale na przerabianie cudzych utworów trzeba mieæ zgodê. A jednak t³umaczenie to jest przerabianie. S± to piêkne piosenki, to fakt, ale po angielsku ¶piewaæ? Johan (Janusz Niekrasz – basista TSA) powiedzia³: „We¼ przestañ, bêdziesz Jusañczyków (US-añczyków) nagrywa³, skoro jest tyle piêknych starych polskich piosenek?” I mnie zawstydzi³. Ja o tym te¿ my¶la³em po cichu, ale nie mia³em odwagi na g³os tego powiedzieæ. Wtedy mnie ol¶ni³o. By³em przygotowany nawet na awanturê o¶wiadczy³em, ¿e nie bêdê robi³ ¿adnych anglosaskich kawa³ków, tylko polski big beat i nie ma dyskusji, a on (Arek Deli¶) siê ucieszy³ (¶miech). Wtedy zaczêli¶my szukaæ. On zacz±³ szukaæ, ja szuka³em. Min±³ rok i ju¿ mia³em ponad dwadzie¶cia piosenek.

RL: Czy bêdziesz ¶piewa³ te utwory na koncertach?

MP: Jest trasa przygotowana. Mia³a ruszyæ w listopadzie, ale ju¿ wiemy, ¿e nie wyjdzie w tym terminie, bo muszê mieæ wszystko dobrze przygotowane. Mam nadziejê, ¿e siê uda wystartowaæ na pocz±tku grudnia, a potem styczeñ/luty. Mam zespó³ gotowy do grania.
Z tymi piosenkami to nie by³o takie ³atwe zadanie. Szuka³em piosenek, które s± aktualne dzisiaj. Niektóre mia³y teksty czê¶ciowo aktualne, czê¶ciowo nie. Dlatego w niektórych piosenka nie za¶piewa³em jednej zwrotki, albo pó³.

RL: Jednym s³owem niektóre teksty siê przedawni³y.

MP: Ró¿nie z tym by³o. Czasami fajne by³y dwie zwrotki, albo trzy, a potem by³o kiepsko. Wiêc jej wtedy nie wykonywa³em. Trzeba by³o znale¼æ jaki¶ sposób na te piosenki, poniewa¿ niektóre by³y strasznie archaicznie wykonywane. Dzi¶ ju¿ nie mo¿na tak wykonywaæ muzyki, chyba, ¿e siê chce wej¶æ w taki nurt zupe³nie nie rock’n’rollowy. Nie chcê oczywi¶cie obra¿aæ tych wykonawców, bo to byli wspaniali ludzie, ale tak siê to wtedy wykonywa³o, ¶piewa³o. Wiêc ja nie chcia³em tego tak robiæ, poza tym chcia³em, ¿eby tego s³uchali ludzie teraz a nie jacy¶ sentymenciarze i dziadki stare. Chcia³em, ¿eby to by³a normalna p³yta a nie jaki¶ skansen. Chcia³em nagraæ normaln± p³ytê.

RL: No i nagra³e¶.

MP: No i nagra³em. Chcia³em ¿eby ta p³yta by³a opowie¶ci±, ¿eby siê wi±za³a z wachlarzem prze¿yæ, emocji, przemy¶leñ, z przekazywaniem jakich¶ uczuæ i jednocze¶nie zawiera³a jaki¶ bunt, pazur i by³a drapie¿na muzycznie i tekstowo. Ta p³yta nie jest „dziamganiem siê”. Chcia³em nagraæ p³ytê, w której za³atwiam stare porachunki, czyli k³aniam siê mistrzom, albo robiê uk³on w kierunku kogo¶, o kim wszyscy zapomnieli. Na przyk³ad z przekory nagra³em piosenkê Mihaja Burano (znany z wystêpów z zespo³ami Czerwono-Czarni w latach 1960-1963, a pó¼niej Niebiesko-Czarni 1963-1966). Zrobi³em to te¿ z przekory wobec samego siebie, bowiem tekst jest przeciwko mnie tak jakby. Ja nie ¶piewam, kurde, ¿e odesz³a¶, czy co¶ tam, ¿e nie wrócisz. W ¿yciu takich rzeczy nie robi³em, nienawidzê tego. Ja siê w ¿yciu nie „dziamga³em” na ten temat. Mi³o¶æ to jest taka bardzo intymna sprawa. Mê¿czyzna nie powinien szlochaæ na ten temat. Mo¿e szlochaæ ze wzruszenia, ale niezbyt publicznie.

RL: Pamiêtasz „Czerwony jak ceg³a” D¿emu?

MP: No tak, ale to by³a inna sytuacja. Tam nie ma mi³o¶ci, ale komiczna, choæ realna sytuacja. To jest opowie¶æ m³odego kolesia, który próbuje po raz pierwszy bzykn±æ. Rysiek zrobi³ z tego co¶ w rodzaju lekkiego rubasznego ¿artu. Jest to raczej weso³a piosenka a nie jakie¶ tam rozklejanie siê. Pamiêtam mój pierwszy raz, ale nie mia³em nigdy zamiaru o tym ¶piewaæ, bo to by³o intymne bardzo. Wtedy by³em zakochany. Chyba nie umiem o tym ¶piewaæ. To jest tak samo jak ze s³owami „kocham ciê”. Bardzo trudne s³owa. Raz w ¿yciu za¶piewa³em to s³owo… szeptem. Krzyczê strasznie a na koñcu jest szept, poniewa¿ jest to strasznie intymne wyznanie. U¿ywanie tego s³owa to jak wyzwanie losu. U¿ywanie tego zwrotu, na co dzieñ dewaluuje go. Powtórz sto razy i zobaczysz, co siê stanie. To bêdzie pusty d¼wiêk. Zawsze uwa¿a³em, ¿e to s± rzeczy, które trzeba szanowaæ i bardzo na nie uwa¿aæ. Ostro¿nie wokó³ tego chodziæ, ¿eby nie zniszczyæ czego¶ tak wa¿nego. Nie zszarzyæ tego. ¯eby emocje mia³y rzeczywi¶cie znaczenie w naszym ¿yciu, a nie by³y czym¶ pomijanym i niewa¿nym, takim czym¶, co jest obojêtne. A potem znika. To tak jak z kwiatami. Jak siê przyzwyczaisz i nie pielêgnujesz ich to pewnego dnia odkryjesz, ¿e one zwiêd³y, bo je zaniedba³e¶.

RL: Zadam Ci teraz trochê inne pytanie, tak apropos wywiadu Figurskiego w jednym z jego telewizyjnych show z Bogus³awem Kaczyñskim. Zada³ mu pytanie wprost dotycz±ce sexu i pan Bogus³aw Kaczyñski odpowiedzia³, ¿e on ju¿ nie, ¿e jest za stary, ¿e teraz w takim wieku to klêcznik i do ko¶cio³a. I tak mnie to natchnê³o, wiêc zadam Ci pytanie. Niezwi±zane z sexem. Czy Ty chodzisz do ko¶cio³a?

MP: O! Nie publicznie! Ja siê chyba wstydzê dziwnie ko¶cio³a.

RL: Dlaczego? Nie chcesz okazywaæ swoich uczuæ?

MP: To jest dla mnie bardzo intymne prze¿ycie. Jak wiesz gra³em Jezusa w rock-operze Jesus Christ Superstar. By³o to naprawdê powa¿ne prze¿ycie. Sprawy bardzo przemy¶lane. Przygotowywa³em siê do tej roli z Apokryfów z Biblii i z ikonografii. To by³a bardzo powa¿na sprawa, szczególnie, ¿e by³ stan wojenny. Dlatego dziwnie siê czujê jak idê do ko¶cio³a i widzê te obrazy przedstawiaj±ce Jesusa. Poza tym jestem cz³owiekiem, którego znaj±. Nie mówiê, ¿e jestem s³awny. Ludzie mnie po prostu znaj±. I wchodz±c do ko¶cio³a to czujê, ¿e co¶ burzê swoj± obecno¶ci±. Czujê to, jak ludzie siê na mnie gapi±. Mnie jest wtedy wstyd za nich i za to, ¿e tam wchodzê. Czujê siê jakbym wkroczy³ gdzie¶, gdzie nie powinienem wej¶æ. Burzê jaki¶ uk³ad, jaki¶ ³ad. Przechylam to jakby na swoj± szalê. Jestem w centrum zainteresowania, a nie powinienem byæ. Jest to z jednej strony wada ludzi, ¿e gapi± siê na mnie i szepcz± co¶ tam, ale z drugiej strony nie chcê nic mówiæ przeciwko ko¶cio³owi. Jest to jednak niestety instytucja. Koszary. Koszary wiary! O piêknie wymy¶li³em. Moje! Ja to wymy¶li³em!

RL: Nagrane. To powiedzia³ Marek Piekarczyk!

MP: Kontynuuj±c, to jest taka straszna instytucja biznesowa. Obrzydliwa. Burz± piêkne stare plebanie z ogrodami, które by³y pielêgnowane przez trzysta lata, rêkami zakonnic. Tam by³ rzadkie kwiaty, krzewy. Tak w Bochni by³o na przyk³ad. Wszystko jest teraz skasowane. Jest zrobiona nowa plebania. Supernowoczesna! Z sze¶cioma gara¿ami z ty³u i betonowy placyk z przodu, który ksiê¿a nazwali Placem Pielgrzyma. Jakiego pielgrzyma? Kto tam pielgrzymki robi do Bochni?  Tam siê nic nie dzieje. Stoj± tam tylko dzwony, które siê nie zmie¶ci³y w dzwonnicy. Moja piosenka o Bochni siê tak zaczyna: „W mojej mie¶cinie stoi dzwonnica, której wyrwano z piersi dzwon. Bardzo okrutn± jest kobiet± moja mie¶cina”  („Ballada o mojej mie¶cinie”). Ten dzwon tam wisi na tym placu, na takim ma³ym stojaku. Chwal± siê, ¿e odbudowali dzwonnicê, która sp³onê³a w ¶wiêto milicjanta i ¿e odlali od nowa te stopione przez po¿ar dzwony, ale nie wsadzili ich do dzwonnicy. Mo¿e Ko¶ció³ to teraz jest taka dzwonnica bez dzwonów?
 Wiesz, co jest jednak najgorsze? Ludzie uwa¿aj±, ¿e wiara zwalnia z my¶lenia. Dlaczego wiara ma byæ g³upia lub ¶lepa? To Chrystus powiedzia³, ¿e najwiêkszym grzechem jest nie szukaæ prawdy, nie kochaæ, nie byæ ciekawym, nie uczyæ siê, marnowaæ talenty. To jest grzech…

RL: Zrobi³o siê filozoficznie. Wróæmy na chwilê do muzyki. Co by³o najtrudniej przearan¿owaæ z obecnych utworów TSA na wersje akustyczne?

MP: S± piosenki, które jest ciê¿ko przerobiæ. Jestem szyderca straszliwy i chyba taki trochê komik, kabaretowy i niektóre piosenki zinterpretowa³em humorystycznie. Koledzy te¿ zreszt± lubi± siê ¶miaæ - sami z siebie – na szczê¶cie – czym mnie bardzo pozytywnie zaskoczyli. Zreszt±, jak zobaczysz ten program, to przekonasz siê, ¿e ¶miejemy siê sami z siebie. Wyg³upiamy siê. Sam nawet zmieniam teksty na poczekaniu. Wychodz± z tego ca³kiem zaskakuj±ce rzeczy. Zrezygnowali¶my w naszym programie akustycznym, z piosenki „Bia³a ¶mieræ”. Nie gramy jej ostatnio. Na pocz±tku w pierwszych wykonaniach akustycznych by³a ta piosenka i tam by³ wtedy „Bia³y ¶miech”. Wysz³o to tak: „W czterech ¶cianach w³asnych marzeñ dopadnie Ciê ¶miech”. Przerobi³em ca³y tekst. Potem tak pomy¶la³em, ¿e jednak nie do koñca to pasowa³o. Na dodatek nie jestem autorem tego tekstu, wiêc chyba nie powinienem go zmieniaæ bez zgody autora.

RL: Czyli odczuwalne jest lekkie przymru¿enie oka.

MP: Tak jest, ale s± te¿ piosenki, które s± bardzo powa¿nie zrobione. Na przyk³ad wersja akustyczna „Matni” bardziej mi odpowiada i chcia³bym, ¿eby wp³ynê³a na wersjê elektryczn±. Proszê kolegów ci±gle, ¿eby¶my przerobili t± elektryczn± na nowy sposób, ale na razie nie ma czasu…

RL: Czy co¶ wiêcej z „Procederu” pojawi siê akustycznie? Ta p³yta jest jednak ciê¿ka.

MP: Ale ona jest bardziej melodyjna ni¿ ta reszta p³yt. Nie jest ¼le, z tym, us³yszysz to na koncercie. Jak tam bêdzie jaki¶ szalony pomys³ to wiadomo, ¿e to ja wyskoczy³em ze swoimi wyg³upami i my¶leniem. Na szczê¶cie koledzy z przyjemno¶ci± to ³api±. W sumie jest to nasze bardzo wspólne radosne dzie³o, bo ka¿dy wk³ada swoje w³asne pomys³y.

(Tu siê zrobi³o przez chwilê ma³e zamieszanie, jaki¶ problem z kolumn± od basu i technicznymi, potem przeszli Czesi, albo S³owacy i powiedzieli 3 razy Ahoj!)

MP: Nie wystarczy wyj¶æ i zagraæ na pude³kach, ¿eby to od razu by³o akustyczne, trzeba to zrobiæ inaczej. Liczy siê w sumie i piosenka i podej¶cie do niej. Niektóre s± prawie niepodobne do siebie, czyli do orygina³ów, bo inaczej to nie mia³oby sensu. Powiem tylko jedno. Akustyczny koncert to bardzo trudny koncert. Przynajmniej dla mnie. W skali trudno¶ci to jest jak trzy koncerty elektryczne dla mnie. Du¿y wysi³ek koncepcyjny i mnóstwo improwizowanych sytuacji.

RL: W samym ¶piewaniu te¿ du¿o zmieniasz?

MP: ¦piewam ni¿ej, ³agodniej. ¦piewam swingiem. Ró¿nie…

RL: Czyli lepiej, lu¼niej?

MP: W³a¶nie nie. Chodzi o to, ¿e du¿o muszê improwizowaæ i siê bardzo pilnowaæ. ¦piewam zupe³nie inne podzia³y. To jest inne ¶piewanie, które jest czê¶ciowo przemy¶lane, ale jednak du¿o improwizujê, dlatego, ¿e w trakcie koncertu odkrywam ca³kiem nowe interpretacje i od razu je realizujê. Trochê jestem w tym osamotniony, musze to sam wszystko prowadziæ. Czujê t± presjê lekk±. Musze zapanowaæ nad sal±. Zawsze muszê nad ni± panowaæ. I odpowiadaæ za ka¿de potkniêcie. Czasami jest za wolno, czasami za cicho. Jak jest elektryczny koncert to jest czadzior! Nawet jak jest potkniêcie to gdzie¶ ginie. Najwa¿niejsza, ¿e nie da³em siê posadziæ na sto³ku barowym (¶miech) i nie dam siê! Dalej biegam, skaczê, ³a¿ê, ciê¿ko mnie zatrzymaæ na miejscu. Nie dam sobie wsadziæ do rêki tamburyna (¶miech) ¿adnego walenia siê po udzie. Kiedy¶ to robi³em i potem na nim mia³em siñca przez dwa tygodnie...

RL: Jednym s³owem emerytura Ci szybko nie grozi!

MP: Nie, nie, nie. Nie grozi mi i nie idê. Muszê pracowaæ do koñca ¿ycia. Cz³owiek, który przestaje pracowaæ, umiera, a ¿ycie jest piêkne i nie warto go marnowaæ. Poza tym dopóki masz energiê i talenty, chcesz siê czego¶ nauczyæ, dlaczego mia³by¶ tego nie robiæ? Mia³bym zej¶æ ze sceny? W innych zawodach tak mo¿e byæ, ¿e cz³owiek musi zej¶æ, bo przyszed³ m³odszy, zdolniejszy i ³adniejszy. Albo jaka¶ panienka cycata wygryzie starsz± pani± z biura, a ja mówiê do nowych wokalistów, no chod¼cie tu, w³a¼cie na scenê, ¶piewajcie, zast±pcie mnie.

RL: Zawsze zostaj± studyjne nagrania, jak ju¿ czas dotknie tak, ¿e nie bêdzie siê da³o wej¶æ na scenê.

MP: Nie! Wolê koncerty. W studyjnych nagraniach ¶piewasz do ¶ciany. Fakt, ¿e mo¿na co¶ odkryæ. Ja ju¿ siê nauczy³em tak funkcjonowaæ, ale nie mogê ¶piewaæ do ¶ciany. Muszê mieæ szybê i muszê kogo¶ widzieæ. I to zawsze musz± byæ Ci, których ja lubiê, którzy ze mn± to wszystko tworz±. Mam takich zaufanych dwóch czy trzech w Polsce i koniec. Niezbyt fajnie siê nagrywa z takimi kolesiami, co jeden z nich na przyk³ad krzy¿ówkê rozwi±zuje, podniesie tylko wzrok i powie: „No dobra i gramy jeszcze raz.” Musi byæ drugi cz³owiek, który rozumie i wspó³tworzy nagranie.

RL: Jednym s³owem martwa cisza. „Alien”.

MP: Alien. Wiesz, jaki mia³ byæ tytu³ tej piosenki? To jest moja piosenka. Tekst jest wprawdzie Jacka Rzehaka, ale trochê j± przerobi³em. Tytu³ mia³ byæ: „Lustro”. Straszne! „Ju¿ tylko Ciebie mam!” Ale postanowi³em, ¿e nie bêdê ludzi dobija³ tak± deprech± (¶miech). Wystarczy, ¿e sami maj± czasem takie my¶li…

RL: Marku, dziêkujê za rozmowê. Musimy koñczyæ, bo widzê, ¿e Ciê obowi±zki wzywaj±. ¯yczê udanego koncertu!

Image

Rozmawia³: Ryszard Lis
Zdjêcia Ryszard Lis

zobacz te¿: relacjê z koncertu TSA Akustycznie, Siemianowice ¦l±skie, 7.11.2009
                   relacjê z koncertu TSA, Kraków, Klub Rotunda, 12.12.2009


 
« poprzedni artyku³   nastêpny artyku³ »

Ostatnie recenzje

Wspó³pracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Fresh Music

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Kartel Music

VoicePrint Music

Rock Serwis

Pro-Radio







ProgrockRecords









  






Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl