|
Lista utworów:1. The Musical Box (10:24)2. For Absent Friends (1:44) 3. The Return Of The Giant Hogweed (8:10) 4. Seven Stones (5:10) 5. Harold The Barrel (2:55) 6. Harlequin (2:52) 7. The Fountain Of Salmacis (7:54) Czas całkowity: 42:35 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Tony Banks ( organ, mellotron, piano, electric piano, 12 string guitar, voices )- Phil Collins ( drums, voices, percussion, lead vocals(2) ) - Peter Gabriel ( lead voice, flute, tambourine, bass drum ) - Steve Hackett ( electric and 12 string guitar ) - Mike Rutherford ( bass guitar, bass pedals, acoustic and 12 string guitar, backing vocals ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Nursery cryme to pierwszy album Genesis nagrany w klasycznym składzie z Philem Collinsem na perkusji i z gitarzystą Stevem Hackettem. Wydany w 1971 roku potwierdził wielką klasę zespołu i w pewien sposób ugruntował ich pozycję w świecie rocka progresywnego( przecież po Tresspas, wielu fanów tej muzyki pokładało w Genesis duże nadzieje).
I trzeba zaznaczyć iż grupa stworzyła znakomitą płytę, która tylko trochę ustępowała późniejszym arcydziełom zespołu takim jak Foxtrot czy Selling England...Płytę na której styl grupy zapoczątkowany albumem Tresspas w pełni się wykrystalizował.
Nursery cryme rozpoczyna się bardzo mocno, bo jednym z największych klasyków w historii grupy: Musical box. Już pierwsze dźwięki pozytywki docierające do naszych uszu zapowiadają że będzie to naprawdę WIELKI utwór. Zaraz potem Peter Gabriel zaczyna snuć swoją niesamowitą opowieść i w chwili gdy majestatyczne organy Tonego Banksa ukazują calą swoją moc, zdaje się że muzycy osiągnęli już swoiste apogeum...ale to tylko początek bo czeka nas jeszcze genialna solówka Steve'a Hacketta no i piękne podniosłe zakończenie.
Następna na płycie jest czarująca ballada For absent friends będąca debiutem wokalnym Phila Collinsa.
Trzecia kompozycja to Return of a giant hogweed- mroczna historia o wielkiej żarłocznej roślinie próbującej zapanować nad światem. Muzycznie jest w tym utworze wszystko za co Genesis kochamy, czyli znakomity wokal Gabriela( który wciela się tutaj w kilka postaci naraz), porażające partie organowe Banksa i wspaniale popisy gitarowe Hacketta.
Pod numerem czwartym kryję się kolejna ballada Seven Stones okraszona dźwiękami melotronu. Utwór znakomicie uspokaja i przygotowuje nas na kolejną pieśń czyli Harrold the Barrel będącą najbardziej zakręconą rzeczą jaką muzycy kiedykolwiek napisali. Gabriel znowu odgrywa role kilku postaci a zespół zbliża się tutaj do konwencji prawie wodewilowej.
Płytę kończą 2 niesamowite kompozycje: najpierw mamy akustyczny Harlequin urzekający pejzażowym nastrojem i wywołujący lekkie uczucie nostalgii a później....nie przesadzę chyba pisząc ze The Fountain Of Salmacis to jeden z najpiękniejszych fragmentów jaki Genesis skomponowali. Cudowne majestatyczne partie melotronu przywodzą na myśl Epitafium King Crimson a to już dla mnie wystarczający powód by zakochać się w tej muzyce. Oczywiście grupa nie kopiuje bezmyślnie Karmazynowego Króla ale używając melotronu buduje nastrój niczym z niebiańskiej świątyni...
Podsumowując trzecia płyta Genesis przynosi nam wiele cudownych dźwięków dzięki którym naprawdę można stracić kontakt z rzeczywistością. Pozycja obowiązkowa-4.5 gwiazdek.
















































