|
Lista utworów:1. Dr Pizdur (6:57)2. Swing Deluxe (3:52) 3. Faces Of Love (6:38) 4. Why Man Still Fall In Love? (1:44) 5. Jet Lag (6:56) 6. Original Sin (8:02) 7. Why Man Still Go To Wars? (8:38) 8. Brain Fever (4:40) 9. Gone (6:49) 10. Exclusive Pollution (6:11) Czas całkowity: 60:13 Muzycy biorący udział w nagraniu:Sławek Szudrowicz: guitar, drumsMaciej Szymborski: electric piano, electronics Artur Maćkowiak: synthetizers, electronics Łukasz Przycki: bass Piotr Waliszewski: drums |
| « poprzedni artykuł |
|---|
Wychodzi na to, że ta recenzja to podzwonne. Potty Umbrella od pół roku nie działa. A miało być tak pięknie. Wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy... Nie tylko polskich, bo po tournee z NoMeansNo kwintet z Szubina zdobył mocny przyczółek także w Kanadzie. Niestety Parasolki dokonały żywota z powodów finansowych. Szkoda, wielka szkoda. O jeden naprawdę oryginalny polski zespół mniej.
Przyznaję się bez bicia - do 'All You Know Is Wrong', pierwszej płyty Potty Umbrella, podchodziłem z początku dość nieufnie. Co to w ogóle za zwierzę? Mienią się być zespołem post rockowym, a tu miejscami jazz regularny. Tyle, że zaaranżowany na rockowe, elektryczne instrumentarium i zagrany żywiej, niż jazzowy savoir vivre pozwala. Dopiero po kilku przesłuchaniach puknąłem się w głowę - toć taka niemożność zaszeregowania to dla artysty największy atut! Potem już słuchałem 'All You Know...' z coraz większą przyjemnością. 'Forte Furioso' to logiczna kontynuacja debiutu z jedną nader istotną różnicą - zespół odrzucił wokale. Dzięki temu mógł sobie pozwolić na większą swobodę i zagrać solidny jazz bez żadnych cudzysłowów i mrugnięć do rockowych słuchaczy.
Choć czy na pewno żadnych... 'Forte Furioso' dla zdeklarowanych miłośników rocka stanowiłoby kompletnie obcy krajobraz, gdyby nie otwierający całość utwór 'Dr Pizdur' (fajny tytuł swoją drogą). Kawałek ten opiera się na mocnym rytmie perkusji i gęstym basie - to funk pełną gębą, taki ze szkoły Lalo Schifrina. Mamy tu prosty, ale bardzo chwytliwy riff i równie nośny temat klawiszy. Dopiero pod koniec wchodzi mocno pokotłowana elektronika. To w sumie jedyna na 'Forte...' kompozycja, która mogłaby być wabikiem dla osób stroniących od jazzu. Bo cała reszta to jazz jak się patrzy - miejscami czarujący ładnymi tematami, chwilę potem płynnie przechodzącymi w improwizacje. Zbyt dużo się tu dzieje, by wszystko opisać. Mogę wypunktować sprytne unikanie mocniejszej kulminacji w 'Swing Deluxe', refleksyjny, knajpiany motyw w 'Why Man Still Fall In Love' czy mariaż jazzu z house'em w 'Jet Lag' - ale co to zmieni? Żeby ogarnąć całość - trzeba posłuchać.
Wielkim plusem 'Forte Furioso' jest zbalansowanie starego z nowym. O ile sam styl grania prezentowanego przez zespół zahacza, jak na moje średnio obyte ucho, o lata 70-te, o tyle dzięki użyciu całej baterii elektronicznych brzmień słychać, że płytę nagrano w XXI wieku. Elektronika nie pełni tu roli ornamentu - współdecyduje o charakterze całości. Ma wpływ na klimat i na dalszy przebieg kompozycji.
Szkoda, że nie dowiemy się co zespół planował na swój trzeci album, który ponoć nabierał już realnych kształtów w sali prób. A może ukażą się kiedyś jakieś archiwalia? To byłoby piękne uzupełnienie dyskografii zespołu-komety, który zszedł ze sceny zanim świat poznał się na jego wartości. 4,5/5













































