|
Lista utworów:1. Intro (0:31) Muzycy biorący udział w nagraniu:Martyna Srocka (wokal)Alexander Żelazny (gitary) Marcin Zwonarz (perkusja) Marcin Stachowicz (instrumenty klawiszowe) Sebastian Klus (gitara basowa) |
| następny artykuł » |
|---|
Za górami, za lasami była sobie kraina, w której rządził Turkus. Wszystko tu było turkusowe, z delikatną domieszką fioletu. I choć krajobrazy krainy były przepiękne, to monotonia dwóch barw niweczyła wszystko.
W krainie tej była także nadworna orkiestra Turquoise, która za zadanie miała umilać poddanym każdy dzień. I choć tworzyli ją dobrzy muzycy, to niestety panujący wokół monotonny krajobraz, ogarnięty barwami dwóch kolorów sprawiał, że... Pstryk! Koniec bajki!
Zespół Turquoise powstał w Lesku, na przełomie wieków (ładnie, bajkowo brzmi :)), a jego założycielami byli Aleksander Żelazny i Marcin Zwonarz. Początkowo grali muzykę gotycką jako Żelazny Zwonarz Project, ale po czasie zaczęli obcować coraz bardziej z klimatami progresywnymi, zmieniając nazwę na tę, którą firmują najnowszą płytę "Futura", wydaną w 2007 roku. Jak dotąd, wraz z najnowszą pozycją wydali trzy płyty.
Podobno każda bajka niesie w sobie sporo prawdy. Tak też jest i w tym przypadku. Wiele na tej płycie jest bardzo dobrych pomysłów. Kilkanaście ciekawych zagrywek klawiszowo - gitarowych, przyjemnych dla ucha melodii, naprawdę fajnych solówek gitarowych. Wszystko niestety gubi się w monotonii, zupełnie tak jak Turkusowa kraina.
Od strony instrumentalnej płyta chwilami jest bardzo ciekawa, a za chwilę przeraźliwie monotonna. Monotonny wokal Martyny Srockiej jeszcze bardziej ten stan rzeczy pogłębia. Nie chcę tu napisać, ze Martyna nie umie śpiewać. Nie, nie! Wręcz przeciwnie! Tylko myślę, że znacznie lepiej by było gdyby teksty interpretowała w języku polskim, a nie w "łamanej angielszczyźnie". Wówczas mogłaby z dużo większym zaangażowaniem podejść do ich treści, i w ten sposób wydobyć ze swych strun głosowych nieco więcej drapieżności i koloru.
Utwory na płycie są bardzo krótkie. Urywają się zupełnie niespodziewanie, właśnie wtedy, kiedy słuchacz już zaczyna się poważnie nimi interesować. Najdłuższy ma 5 minut i 47 sekund. W każdym z nich jest coś instrumentalnie ciekawego, ale nie do końca rozwiniętego. Jak gdyby uduszonego we własnym sosie. A wielka to szkoda, bo para Żelazny - Zwonarz to ciekawi muzycy, którzy (jestem głęboko o tym przekonany) potrafią skomponować bardzo dobrą muzykę.
Moim faworytem na płycie jest utwór "Sailing Dreams", z bardzo ciekawym początkiem syntezatorowym i kilkoma fajnymi zagrywkami na gitarze. Nawet Martyna śpiewa tu nieco inaczej potwierdzając, że jednak można...
Muzyka kręci się wokół klimatów nieco starszego Quidam. Słychać także, ze komponujący muzykę nasłuchali się w przeszłości Genesis i Marillion.
Reasumując, nie jest to na wskroś nieudany album. Jest to album niosący pewne optymistyczne przesłania na przyszłość. Mam głęboką nadzieję, że następną płytę zespołu Turquoise również zrecenzuję, pisząc o niej w samych superlatywach. Bo na takie są naprawdę ogromne szanse!
3/5
Krzysztof Baran

















































