|
|
Wybieraj±c siê na wystêp Steva Hogartha do krakowskiego klubu "Rotunda" nie przypuszcza³em, jak wyj±tkowy bêdzie to koncert i jestem przekonany, ¿e z t± opini± zgodzi siê wiêkszo¶æ uczestników tego muzycznego wydarzenia. Pomimo, ¿e koncert zosta³ zaplanowany na ten sam dzieñ, w którym odbywa³ siê równolegle darmowy wystêp Lenny Kravitza, krzes³a w Rotundzie prawie w ca³o¶ci zape³ni³y siê publiczno¶ci±. Gdy kilka minut po godzinie 19:00 na o¶wietlonej ¶wiecami i kolorowymi reflektorami scenie pojawi³ siê u¶miechniêty Steve, od razu podziêkowa³ wszystkim za przybycie, dziel±c siê przy tym swoj± wcze¶niejsz± obaw± o frekwencjê zwi±zan± z koncertem Lennego. Jak siê okaza³o zupe³nie bezpodstawn±. Siadaj±c przy fortepianie stwierdzi³, ¿e przygotowa³ sobie spis utworów, jednak je¶li publiczno¶æ ma jakie¶ muzyczne ¿yczenia co do jego repertuaru, to chêtnie je spe³ni. Po chwili rozpocz±³ siê swoisty koncert ¿yczeñ. Na pocz±tek zabrzmia³ klimatyczny "Real Tears For Sale", zaraz po nim mogli¶my us³yszeæ min. "Man Of The World" oraz pierwszy zagrany tego wieczoru cover, a mianowicie utwór "Famous Blue Raincoat" z repertuaru Leonarda Cohena. Nied³ugo po nim przyszed³ czas na jeden z najpiêkniejszych momentów tego koncertu- "Easter", którego refren zosta³ za¶piewany przez publiczno¶æ przy akompaniamencie fortepianu Steva . Nastêpnie rozbrzmia³y d¼wiêki dobrze znanych i oczekiwanych utworów, takich jak "Dry Land", "Beautiful", "Afraid Of Sunlight" czy wspaniale zagranego "Fantastic Place". Gdy zebrana publiczno¶æ ws³uchiwa³a siê w kolejne utwory grane przez wyra¼nie zadowolonego Steva, sta³a siê rzecz niespodziewana. Podczas utworu "Fake Plastic Trees" ca³kowicie pad³o nag³o¶nienie, którego mimo intensywnej pracy ekipy technicznej nie uda³o siê ju¿ naprawiæ. Ta awaria zapocz±tkowa³a jednak ci±g specyficznych wydarzeñ. Mocno zaskoczony Steve otworzy³ sobie butelkê piwa, a kilka nastêpnych rozda³ osobom z pierwszych rzêdów i stwierdzi³, ¿e w trakcie tej przymusowej przerwy chêtnie rozda autografy, je¿eli kto¶ by sobie tego ¿yczy³. Nie trudno zgadn±æ, ¿e wiêkszo¶æ zebranej publiczno¶ci w jednym momencie znalaz³a siê przy u¶miechniêtym Hogarthcie. Po oko³o 30 minutach, Steve zaproponowa³, ¿e zagra klika utworów "bez pr±du", proponuj±c publiczno¶ci, aby ¶piewa³a z nim. Gdy zebrani wyrazili aprobatê dla tego pomys³u, poprosi³, aby wszyscy podeszli bli¿ej… W tym momencie rozpoczê³o siê co¶ wyj±tkowego. Nie sposób opisaæ co mo¿na by³o poczuæ widz±c kilkaset osób, stoj±cych blisko fortepianu Steva, które ¶piewa³y z nim "Three Minut Boy" oraz "Cover My Eyes". My¶lê, ¿e ka¿da z osób obecnych wtedy w Rotundzie mia³a uczucie wyj±tkowo¶ci tej chwili. Po krótkiej przerwie, wywo³any na bis Steve, zaintonowa³ na koniec znany utwór "Hey Jude", który równie¿ zosta³ za¶piewany na kilkaset g³osów. Po jego zakoñczeniu publiczno¶æ za¶piewa³a zdumionemu Hogarthowi "Sto Lat!", który dziêkuj±c i ¿egnaj±c siê znikn±³ ze sceny. Reasumuj±c my¶lê, ¿e nikt nie móg³ przewidzieæ, wszystkiego co wydarzy³o siê tego wieczoru w "Rotundzie". Ca³kowita awaria nag³o¶nienia by³aby uzasadnionym powodem dla wielu muzyków do przerwania koncertu. Steve Hogarth udowodni³ jednak, ¿e to publiczno¶æ, która przysz³a go pos³uchaæ, jest dla niego najwa¿niejsza i warto w takim przypadku zaryzykowaæ i pozostaæ na scenie. My¶lê, ¿e zarówno dla niego jak i dla wszystkich tam zebranych bêdzie to niezapomniane prze¿ycie, które nie sposób opisaæ tylko jako dobry koncert ¶wietnego artysty. Wojciech ¯urek |
| « poprzedni artyku³ | nastêpny artyku³ » |
|---|








































