|
Strona 3 z 3 Michał jest zaangażowany w funkcjonowanie Firmy Muzycznej, Ty z kolei bierzesz udział w bardzo wielu i bardzo różniących się od siebie projektach muzycznych. Czy uważasz, że życie nie tyle muzyką, co życie z muzyki, jest dzisiaj niezwykle trudne? Michał Braszak: Ciężko mi powiedzieć, czy jest trudne... Jest chyba tak samo trudne, jak utrzymywanie się i robienie czegokolwiek innego. Jeśli chcesz być na przykład stolarzem, to też musisz się starać. Daleki jestem od stwierdzenia, że jest to trudne dlatego, że jest to muzyka. Nie. Jest to tak samo trudne, jak wszystko inne, jak każda inna dziedzina, każdy inny zawód. Wiadomo, że musimy naszemu fachowi poświęcać więcej czasu – nasza praca to nie tylko przebywanie na scenie, ale przede wszystkim próby, a także cały czas spędzony z instrumentem, niekoniecznie grając, ale nawet myśląc: co zagrać, jak zagrać i tak dalej... Jeśli chcesz coś robić, daje ci to satysfakcję, lubisz to, kochasz – to jest to już w pewnym sensie twój sukces. Michał Wójcik: Zapytaj go, dlaczego gra z nami za darmo... Michał Braszak: Dlaczego? W dużej mierze traktuję to jako odskocznię, od innych rodzajów, innych gatunków muzyki. Jest to coś, co mi daje dużo frajdy, dużo radości. Mówię o graniu, niekoniecznie o nim... Michał Wójcik (dławiąc śmiech): Jak widać od razu, po pierwszym spotkaniu, zapałaliśmy do siebie miłością... Wspomaga Was na koncertach, pojawił się gościnnie na płycie - kim dla Cinemonu jest Adam Cygan? Michał Wójcik: Póki co jest gościnnym wokalistą - tylko tyle i aż tyle... Kiedyś chciałem żeby u nas śpiewał, ale on nie chciał, bo mu się nie podobało. A potem jemu się spodobało, ale w tym czasie ja już się nauczyłem śpiewać na tyle, że nie muszę się wstydzić. Skończyło się na tym, że zaśpiewał w Little Babe i czasem pomaga nam na żywo. A co przyniesie przyszłość... Powiedzcie mi, jakie są marzenia Cinemonu? Michał Wójcik: Podpisać kontrakt z dużą wytwórnią, mieć własnego psychoanalityka, nagrać kilka hitów... Nie wiem, czy mogę się wypowiadać o marzeniach zespołu, czy może lepiej będzie mówić o moich marzeniach? Chciałbym po prostu grać! Chciałbym grać pięć razy w tygodniu, po dziesięć godzin dziennie... Kuba Pałka: Człowieku, zwariowałeś?! Michał Wójcik: ...chciałbym grać dziesięć koncertów miesięcznie i chciałbym, żeby ktoś tego słuchał. Mariusz Sitko: Nie da się tak - ja raz tak grałem w rekolekcje... Naprawdę nie da się tak. Michał Wójcik: Możesz napisać: muzycy Cinemon, co znamienne, grali na rekolekcjach w 1999 roku... Mariusz Sitko: Nie, to było chyba wcześniej – w 1993, albo 1992 roku. I już wtedy na basie, czy tamburyno i te sprawy? Mariusz Sitko: Wtedy to chyba na gitarze. Kuba Pałka: Na pudle? Mariusz Sitko: Nie, już na takiej elektrycznej. Kuba Pałka: Na rekolekcjach?? Mariusz Sitko: Nie, nie poszliśmy właśnie na rekolekcje, żeby móc bębnić w piwnicy po te ileś tam godzin. Michał Wójcik: To zmienia postać rzeczy... Ale, de facto, pierwsze trzy numery z płyty powstały też w ciągu jednego dnia – kilka pomysłów wprawdzie mieliśmy gotowych, ale wszystko dopięliśmy w jeden dzień. Inna sprawa, że po takich szesnastu godzinach grania nikt z nas już nie miał ochoty na kontynuowanie tego zespołu. Cieszę się, zresztą nie tylko ja, ale chyba wszyscy, którzy słuchali Waszego albumu, że jednak się nie poddaliście. Raz jeszcze gratuluję świetnej płyty i dziękuję za rozmowę. |
|||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









































