Jestes tutaj:  Start arrow Metal Progresywny arrow Savatage arrow Dead Winter Dead


Dead Winter Dead
(1995, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Dead Winter Dead
4.50

(głosów 10)


  Share

Lista utworów:
1. Overture  (1:49)
2. Sarajevo (2:26)
3. This Is The Time (5:39)
4. I Am (4:32)
5. Starlight (5:38)
6. Doesn't Matter Anyway (3:47)
7. This Isn't What We Meant (4:12)
8. Mozart and Madness  (5:01)
9. Memory (Dead Winter Dead Intro)  (1:18)
10. Dead Winter Dead (4:16)
11. One Child (5:13)
12. Christmas Eve (Sarajevo 12/24)  (3:12)
13. Not What You See (5:03)

Czas całkowity: 52:06

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Zak Stevens  (vocals)
- Al Pitrelli  (guitar)
- Chris Caffery  (guitar)
- Jon Oliva  (vocals, keyboards)
- Johnny Lee - Middleton (bass)
- Jeff Plate  (drums)


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

'Dead Winter Dead' to naprawdę ważne wydarzenie w historii Savatage. Jeszcze nigdy wcześniej muzycy nie nagrali płyty tak mocno przepełnionej symfoniką. Co ciekawsze, schematy jakie tu utworzyli, będą powtarzane jeszcze przez kilka następnych lat ich działalności.
O ile na wcześniejszych dokonaniach utrzymywano równowagę pomiędzy ciężkimi, hardrockowymi zagrywkami i symfonicznym klimatem, tyle tutaj pogwałcono tę zasadę. Operowy nastrój towarzyszy nam praktycznie w każdym utworze. Jedynie dwie, może trzy utwory mają jeszcze trochę tej 'zadziorności', co kiedyś.
Najlepszym przykładem takich zmian są utwory instrumentalne (aż 4, jeśli dobrze pamiętam). Muszę przyznać, że zostały one wykonane wyśmienicie. 'Mozart And Madness' oraz 'Christmas Eve' to chyba najlepsze utwory jakich mamy okazję tu posłuchać. Ciekawie wypada też 'Memory', bedący mini-przeróbką IX Symfonii Bethoveena.
Po raz pierwszy mamy też okazję posłuchać dwóch wokalistów. Jon Oliva w dwóch utworach ponownie chwyta za mikrofon. Styl śpiewania jest oczywiście inny niż u Stevensa, dzięki czemu obaj panowie dosyć dobrze się uzupełniają. Niestety, brakuję mi tych 'krzykliwych' technik, którymi operował drugi ze wspomnianych tu panów, na poprzednich dokonaniach. Na 'Dead Winter Dead' Stevens postanowił używać tylko mocnego, nieco pompatycznego głosu. Trochę szkoda.
Gra pozostałych muzyków nie wymaga komentarza, ponieważ nie jest to nic, czego nie słyszelibyśmy wcześniej. Niestety, wraz ze stratą Crissa Olivy zespół utracił chyba trochę tej mocy, z której wcześniej słynął.
Poza tą jedną wadą płycie nie można zarzucić nic więcej. Profesjonalna technika i wirtuozeria muzyków to ich najlepsze znaki rozpoznawcze, a 'Dead Winter Dead' jest tego najlepszym przykładem. Pozycja może nie obowiązkowa, ale warta uwagi.

Napisał Mateusz Stypułkowski, dzień 04/26/2009 o godz. 17:26

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Sondy

Która z wymienionych grup miała największy wpływ na rozwój muzyki rockowej?
 

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl