|
Strona 2 z 2 Grupa ma na swoim koncie cztery albumy studyjne oraz jeden koncertowy bootleg. Jednak szperając w Internecie można znaleźć wzmianki o dwóch innych wydawnictwach koncertowych (bootlegach) – „One Night in Holland” oraz „In the Land of Emerald Lizard”. Official bootleg oznacza, że są to płyty wydane przez zespół, jednak w przeciwieństwie do Nocy żywych jaszczurów, nie ma ich w sklepach. Dlaczego? Gdzie można je dzisiaj dostać? Płyty te wydane zostały w momencie, kiedy nie mieliśmy perspektywy wydania nowego materiału. Posiadaliśmy natomiast mnóstwo nagrań z różnych koncertów. Pomysł udostępnienia ich w sieci nieodpłatnie wydawał się na tamte czasy nowatorski. Zespół przypomniał o sobie dwoma udanymi koncertami z Bielska i Holandii. Dziś, kiedy podpisana jest umowa z MMR na wyłączność, nie można ich oczywiście już udostępniać, ale ich wartość poprzez to tylko wzrosła. Być może w przyszłości wydane zostaną przez MMR jako oficjalne płyty, ale nie przywiązywałbym do tego faktu większej wagi - esencją tamtych czasów jest - myślę - album „Noc żywych jaszczurów”. Z czym wiążą się tak długie przerwy w pracy zespołu? Duża przerwa zaistniała tylko pomiędzy koncertem a PSYCHOPULSEM (1999 – 2002). Spowodowane było to brakiem wydawcy a także mocnymi tarciami wewnątrz zespołu. W efekcie prace nad PSYCHOPULSEM zaczęliśmy już bez gitarzysty, a klawiszowiec odszedł w trakcie nagrań. Wtedy ukształtował się skład, który nagrał trzy kolejne płyty i jest to - nie ukrywam - najlepsza forma Lizardu. Teraz pytanie, na które na pewno wiele osób chce poznać odpowiedź. Co dzieje się dziś w zespole? Lizard pracuje nad nowym materiałem czy robi małą przerwę w działalności? Nigdy nie istniało i nie istnieje coś takiego jak przerwa i odpoczynek od muzyki. Muzyka i jej tworzenie mnie nie męczy - to sama przyjemność, więc bez sensu byłoby od tego odpoczywać. Kończąc pracę nad Spamem byłem już myślami nad nowym projektem a właściwie nad projektami. Gramy cały czas w składzie z poprzednich 2 płyt poszerzonym o dodatkowego gitarzystę - na ten krok zdecydowałem się po usłyszeniu możliwości technicznych naszego nowego kolegi - jestem przekonany, że dodatkowa gitara wzmocni silę rażenia na nowej płycie. Jakie plany na przyszłość ma zespół? Jak już wspomniałem mamy w planach kilka projektów: płyta studyjna, płyta dvd, oraz jeżeli się uda, płyta w połowie koncertowa w połowie studyjna. Płyta dvd pt."Dziwny dzień w krainie samotnych ząbków" obejmować będzie materiał z Psychopuls, Tales From Artichoke Wood, oraz SPAM. Z kolei płyta pół na pół nosi tytuł „HALF-LIVE” i zawiera zupełnie nowy materiał nagrany na żywo i w studio. Nasze plany wydawnicze związane ściśle z planami Metal Mind Records, z którym wiąże nas umowa. Wydanie koncertu niestety ślimaczy się już drugi rok niestety z mojego powodu. Nie znalazłem po prostu od wydania Spam-u czasu na zgrupowanie zespołu i przygotowanie go do kompleksowej trasy. Teraz mam nadzieję, że taki czas nadejdzie. Niezależnie od tych planów od roku pracuję nad zupełnie nowym materiałem firmowanym moim nazwiskiem. Nazwa nowego projektu: TONQUEBREAKER - muzyka ciężka, trudna i nieprzyjemna. Mam nadzieję, że o tej nazwie niedługo będzie można sporo dobrego usłyszeć. Kiedy będziemy mogli zobaczyć Lizard na żywo? Tak jak powiedziałem - koncert w naszym przypadku, gdy wszyscy muzycy udzielają się przez cały rok w innych formacjach i projektach, jest zamierzeniem bardzo trudnym. Dawniej zdarzało się, że graliśmy po kilka koncertów w miesiącu, ale teraz wydaje mi się że sprawa dvd to kwestia jednej porządnej trasy - i na razie tylko tyle. Natomiast, jeśli chodzi o TONQUEBREAKER - jest to projekt związany ściśle z dotarciem do jak największej liczby słuchaczy poprzez granie na żywo. Widzi Pan na polskiej scenie artrockowej godnych następców zespołu Lizard? Nie. Lizard to ciągle istniejąca forma muzykowania, którą przerwać może jedynie moje fizyczne zejście. Nad następcami się nie zastanawiam. A poważnie mówiąc zupełnie nie wiem jak wygląda tzw. progresywna scena w Polsce i za granicą, bo po prostu jej nie słucham. Czasem coś usłyszę podczas audycji radiowych, ale zwykle mi się to nie podoba, bo jest wtórne do bólu. Zespoły brzmią dzisiaj bardzo dobrze, umiejętności też można tylko pozazdrościć, ale pomysły - żałość. Jaka polska i jaka zagraniczna płyta zrobiła ostatnio na panu największe wrażenie? Polską płytą, która wprost wgniotła mnie w ziemię była płyta zespołu Raz, Dwa, Trzy z piosenkami W. Młynarskiego - Wg mnie to obecnie najlepszy polski zespół, który z niezrozumiałych względów wtłaczany jest w niszę. Muzycznie - pełne świadome granie bez świecenia obcym blaskiem. Myślę, że za 30 lat będzie się ich muzyki słuchało równie wspaniale jak dziś,a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Płyta zagraniczna – artystycznie od czasu Thrak KC nic mnie nie zadowala. Ale to było 12 lat temu. Obecnie bardzo długo w moim odtwarzaczu kręciły się płyty Petera Framptona - „Fingerprints” -Audioslave -”Revelations”oraz Jeffa Becka „Official Bootleg USA '06” - projekty muzycznie 100% komercyjne (wszystkie trzy płyty) ale za to z wykopem jakiego nie ma żadna polska kapela. |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









































