|
Lista utworów:1. Intro (0:26)2. Goodbye Baby Blue (3:58) 3. Change (4:09) 4. Along The Way (3:39) 5. Yesterday (3:31) 6. Beach (3:28) 7. Cry If You Want To (3:26) 8. Beautiful Child (2:57) 9. She Fades Away (3:34) 10. I Look For You There (0:55) 11. Believe (3:03) 12. Another Day (3:48) 13. The Last Horizon (4:12) Dodatkowo w edycji specjalnej: 14. Gouranga 15. Dark 16. Cool Water Muzycy biorący udział w nagraniu:Ray Wilson - śpiew, gitara akustycznaSteve Wilson - gitara akustyczna, gitara elektryczna Andy Hess - gitara basowa John Heims - gitara basowa Nir Zidyakhu - perkusja Irvin Duguid - klawisze Paul Holmes - klawisze Amanda Lyon - chórki |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Jest parę płyt, bez których byłoby mi smutno. To jedna z nich. Granie, które obok progrocka nawet nie leżało. Nie szkodzi! Rayowi należy się na naszych łamach miejsce jako ostatniemu (i najbardziej niedocenionemu) głosowi Genesis, ale jego solowe dokonania moim zdaniem przerastają to, co zdziałał z Banksem i Rutherfordem.
Progres jest tu widoczny w jednym punkcie - to postęp duchowy. Ray w siebie uwierzył! Po latach obijania się po różnych składach postanowił wykorzystać dwie rzeczy, jakie miał: wyrobione nazwisko i niesamowity głos - i poszedł na swoje. Zaczął od fajnej akustycznej koncertówki, na której sporo było coverów. 'Change' kultywuje delikatny, intymny styl 'Live And Acoustic', ale jest już w pełni autorskim albumem. Dodajmy - pięknym albumem. Wilson jako rockowy krzykacz jest dobry, ale jego głęboki, zachrypnięty wokal najlepiej się sprawdza w takim właśnie balladowym repertuarze. Subtelne oparte na brzmieniach akustycznych, ale też bogate aranżacje (klawisze, skrzypce, akordeon, ładnie śpiewająca pani w tle) podkreślają świetnie jego zbolałą manierę, w której opowiada historie o przyjaciołach, którzy za szybko odeszli ('Another Day'), dziewczynie, po stracie której nie mógł się otrząsnąć ('Goodbye Baby Blue'), dziecku, które umarło z przegrzania na zatłoczonej plaży ('Beach'). Ale spokojnie, Ray nie jest homo - przepraszam - emo. Widzi i jasną stronę życia. We wspomnianym 'Goodbye Baby Blue' raczej żegna się ze smutkiem, niż go celebruje. W 'Along The Way' wprost zaleca życiowy nonkonformizm. 'Change' też ma optymistyczny wydźwięk. Ot, płyta człowieka po przejściach, który pogodził się z tym, że w życiu nie ma lekko. Mądre teksty byłyby niczym bez dobrych melodii - te na 'Change' są więcej niż dobre - chwytliwe, ale jednocześnie dalekie od banału.
Jest to granie niemalże knajpiane, ale nie spodziewajcie się bluesa albo country. Wilson dorastał w takich, a nie innych czasach i jego album nosi piętno akustycznych występów gigantów grunge'u. Płyta do zadumy, ale też i na poprawę humoru. Na każdą w sumie okazję. Na zawsze. Najwyższa nota.
















































