|
Strona 3 z 3
Ciekawe, że mimo przecięcia się waszych, tak różnych przecież, inspiracji ‘Couple of Grooves’ jest płytą bardzo spokojną i spójną. T.D.: To dlatego, że nie robiliśmy nic ‘na szybko’. Materiał na płytę powstawał dwa lata. Gdy weszliśmy do studia zespół był dobrze zgrany i każdy wiedział co ma robić. Jeden z utworów na płycie nosi tytuł ‘Chillout’, ale w zasadzie określenia takie jak chillout, smooth wydają się bardzo dobrze pasować do ‘Couple of Grooves’. T.D.: Wydaje mi się, że to kwestia indywidualnego odbioru. Znam ludzi, którzy po przesłuchaniu dwóch numerów z płyty byli zmęczeni. Może to też być kwestia studia i realizacji – w końcu pierwszy raz byliśmy w studiu. Mam jednak wrażenie, że jest pewna bariera emocjonalności, której nie przekraczacie na tej płycie. T.D.: I to właśnie robi studio. Na koncertach, na żywo, jeżeli ludzie jeszcze współpracują z tobą emocjami, to wszystko idzie zupełnie inaczej. Jest mocniej, agresywniej, ale nie w sensie muzycznym – jest po prostu energiczniej. Nie ukrywam, że chciałbym trafić na wasz koncert. Czuć, że w tym materiale zgromadzonym na płycie tkwi olbrzymi potencjał koncertowy. T.D.: To też jest tak, że trzeba się w studiu maksymalnie hamować. Normalnie, kiedy grasz na żywo, wydaje ci się, że inne rzeczy pasują, że coś innego można zagrać, a w studiu – wychodzisz, posłuchasz, okazuje się, że to nie pasuje i wiele rzeczy musisz zagrać tak a nie inaczej. Płytę nagraliście w siedem dni. Nie mieliście dużo czasu na poprawianie. T.D.: W studiu najwięcej czasu zajmuje ustawianie sprzętu... (śmiech) A już samo granie... Dużo rzeczy jest improwizowanych, ale są rzeczy, które mieliśmy dopracowane perfekcyjnie – przychodziliśmy i po prostu je nagrywaliśmy. Jesteście z ‘Couple of Grooves’ zadowoleni? T.D.: Tak. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest to nasza pierwsza płyta, to jesteśmy bardzo zadowoleni. Wiadomo, każdy artysta po nagraniu płyty znajdzie w niej rzeczy, które tu by zmienił, tam by zmienił, ale to jest już nie do przejścia. Chciałbym zapytać o ‘Kozi Syr’. Pomijając już sam tytuł, jest to utwór mający wszelkie znamiona hitu. Szturmujecie listy przebojów? T.D.: Nie, nie było pod tym kątem żadnych ataków... W sumie większą część tematu tego utworu zrobiłem pod wpływem fascynacji Bobem Jamesem. W pierwszym wariancie był to spokojny, smooth jazzowy utwór. Ale zagraliśmy go kilka razy i okazało się, że czegoś mu brakowało. Zaczęliśmy kombinować – tu trochę szybciej, tam trochę wolniej – i tak doszliśmy do ostatecznej wersji. Czy mógłbyś mi coś więcej powiedzieć o tym jak powstają wasze utwory? T.D.: Każdy ma coś do powiedzenia w zespole i od tego założenia właściwie wychodzimy. Staramy się nic sobie nie narzucać. Nikt nie mówi bębniarzowi, że ma zagrać taki a taki rytm. Jeśli ktoś przynosi jakiś temat, to gramy, próbujemy – coś, nie pasuje, to zmieniamy. No, ale trzeba mieć jakąś podstawę, temat, układ harmoniczny i potem to już się samo rozkręca. Nie ma czegoś takiego, że przychodzimy na próbę i ktoś mówi, że robimy nowy numer. No bo co? Trzy, cztery i robimy numer? Nie w tą stronę. Ktoś przynosi osiem taktów, próbujemy, nagrywamy - wszystko wspólnie... Choć nie ukrywam, że ostatnio gitarzysta przejął pałeczkę kompozytorską, bo przynosi najwięcej nowych tematów. Mówiliśmy o przeszłości Funky Flow, o tym, jak to dziś wygląda, muszę w takim razie zapytać jeszcze o przyszłość. T. D.: Najbliższe plany? Chcemy pograć. Chcemy jak najwięcej pograć. Chcemy się pokazać jak najszerszej publiczności. Jak już mogliśmy zauważyć, odbiór naszej muzyki jest pozytywny, więc po prostu – pojeździmy po kraju i pogramy. Nas to po prostu bawi, lubimy to robić. Także przede wszystkim granie, a co wyjdzie później – zobaczymy... Czekam więc na dzień, kiedy rano włączę radio i usłyszę, że w moim mieście gra dziś Funky Flow. T.D.: Niedługo ruszamy z naszą stronką internetową – www.funkyflow.pl - tam będą wszystkie informacje, będzie newsletter i wszystkich chętnych będziemy o najnowszych wydarzeniach informować na bieżąco. Rozmawiał: Jacek Chudzik. zobacz też: Funky Flow Funky Flow w Lizardzie (Kraków, 9.02.2010 r.)
|