Jestes tutaj:  Start arrow Zeuhl/Indo/Raga/RIO/Avant arrow Univers Zero arrow Heresie


Heresie
(1979, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Heresie
4.20

(głosów 15)


  Share

Lista utworów:
1. La Faulx (25:18)
2. Jack the Ripper (13:29)
3. Vous le Saurez en Temps Voulu (12:56)

Czas całkowity: 51:43

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Michel Berckmans ( bassoon, oboe )
- Daniel Denis ( drums, percussion )
- Patrick Hanappier ( viola, violin )
- Roger Trigaux ( guitar, piano, organ, harmonium )
- Guy Segers ( bass, voice )

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

Postanowiłem, iż w wolnym czasie będę pisał recenzje kolejnych wybitnych zespołów avant-rockowych, tak aby zwrócić uwagę czytelników ProgRock.org.pl na istnienie tego rodzaju muzyki. Muzyki, która w moim przekonaniu jest najradykalniejszą alternatywą dla muzyki popularnej i mainstreamowej. Jest to alternatywa rzeczywista, a nie tylko z nazwy, to znaczy o jej odmienności decyduje treść muzyczna, a nie jak ma to miejsce w wypadku wielu współczesnych zespołów, jest to nazwa przypisana odgórnie przez wytwórnie i firmy zajmujące się sprzedażą płyt. Muzyka, która wiąże się z odrzuceniem wszystkiego, co charakterystyczne dla mainstreamu. Muzyki, w której nie ma pięknych melodii, chwytliwych riffów, odlatujących w niebo solówek gitarowych, czy słodko-mdłych syntezatorów w tle. Słuchając takich albumów, jak Heresie trzeba odrzucić swoje przyzwyczajenia muzyczne w kąt i otworzyć się na wizję artystów, dać się poprowadzić nuta po nucie w ich muzyczny świat.

Heresie to jeden z tych albumów, który przysparza takiemu recenzentowi sporo trudności. Jest to opus magnum jednego z najważniejszych zespołów sceny Rock in Opposition. Każdy, kto dłużej i głębiej interesuje się progresem i zna przynajmniej najważniejsze płyty z każdego nurtu o tym wie. Trudno rekomendować tę płytę prawdziwym znawcom i koneserom, bo oni już ją od dawna znają i nic ciekawego nie byłbym w stanie im na temat tej płyty powiedzieć. Jestem zwykłym słuchaczem i pasjonatem, a nie specjalistą od teorii muzyki, więc żadnej odkrywczej analizy nie przedstawię. Mogę powiedzieć coś jedynie o swoich wrażeniach, a swoje słowa zaadresować do tych, którzy jeszcze tej płyty nie poznali.

Univers Zero to grupa mieszająca nową muzykę kameralną z rockiem awangardowym. Problem w tym, że rocka w tym jest naprawdę niewiele. A na płycie Heresie elementów rockowych jest jeszcze mniej niż na pozostałych. Mamy bowiem klasyczne instrumenty, struktura utworów nie przypomina w ogóle budowy utworu rockowego. Jedyny element różniący tę muzykę od contemporary classical to nieco większa rytmiczność utworów. Oczywiście to też nie są rytmy w stylu: 2/4 albo 4/4 i do przodu, let's rock!. Więc jeśli ktoś nie miał okazji wyściubić nosa poza muzykę rockową, będzie miał z tym albumem poważny problem. Ponadto, mimo klasycznego instrumentarium nie jest to muzyka, która miałaby cokolwiek wspólnego z tą muzyką klasyczną, którą inspirował się główny nurt proga. Univers Zero nie ma nic wspólnego z Bachem, Mozartem, Beethovenem czy Chopinem. Więc sam fakt, że ktoś słucha obok rocka muzyki poważnej też nie wystarczy, by znacząco ułatwić odbiór tej muzyki. Natomiast miłośnicy Warszawskiej Jesieni powinni czuć się u siebie słuchając tych dźwięków. Innymi słowy, z punktu widzenia człowieka uznającego tylko tradycyjne środki w muzyce, Heresie to będzie rzępoląca kakofonia, jedynie z nielicznymi elementami, brzmiącymi jako tako zrozumiale. I co gorsza, niedoświadczony słuchacz zamiast dostać ileś krótkich utworów, które mógłby po kolei przyswajać, zostaje skonfrontowany z trzema długimi suitami. Sięgnięcie po ten album jest więc jak skok do głębokiej wody. Ale cóż, niektórzy twierdzą przecież, że właśnie tak najlepiej jest się nauczyć pływać.

Jeśli chodzi o nastrój albumu Heresie to kwintesencja mroku. Z powodzeniem mogłaby stanowić podkład muzyczny pod film grozy. Znajdziemy tu pełno budujących napięcie dysonansów. Napięcie to towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej nuty. Nie ma momentów, w których muzycy Univers Zero by odpuścili. Jednoznaczny przekaz jest niewątpliwie zaletą tego albumu z punktu widzenia słuchacza nie zaznajomionego z awangardą, bo choć delektowanie się wspaniałymi detalami będzie dla niego zbyt trudnym zadaniem, to będzie w stanie pojąć, o co chodzi z grubsza w tym dziele jako całości. A chodzi o to, żeby mrok zapisać w postaci nut i odtworzyć wydobywając instrumentów dźwięki z piekła rodem. Takie jest założenie, a zespół wywiązał się z niego w sposób doskonały. Można więc Heresie uznać za pierwszy w pełni perfekcyjny album mrocznej awangardy rockowej i niedościgniony wzór dla wielu późniejszych naśladowców.

Heresie to zatem album trudny, emocjonalny i perfekcyjny. Nie jest to muzyka, którą można byłoby słuchać codziennie do śniadania. Nawet taki dla takiego miłośnika awangardy jak ja, odsłuchiwanie Heresie jest prawdziwą ceremonią, wymagającą odpowiedniego nastroju i psychicznego przygotowania na dawkę nietuzinkowej, gęstej i emocjonalnie wyczerpującej muzyki. Warto jednak wgłębić się w tego rodzaju granie, bo obcowanie z nim dostarcza niezapomnianych, jedynych w swoim rodzaju przeżyć. W wypadku dzieła takiego formatu ocena może być tylko jedna: 6/5.

Napisał Mikołaj Gołembiowski, dzień 03/30/2011 o godz. 14:28

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl