Jestes tutaj:  Start arrow Varia arrow Ulver arrow Shadows of the Sun


Shadows of the Sun
(2007, album studyjny)
słaba    b.dobra
Powiadom o tej płycie znajomego
 Shadows of the Sun
4.58

(głosów 24)


  Share

Lista utworów:
1. Eos (5:05)
2. All the Love (3:42)
3. Like Music (3:30)
4. Vigil (4:27)
5. Shadows of the Sun (4:36)
6. Let the Children Go (3:50)
7. Solitude (3:53)
8. Funebre (4:26)
9. What Happened? (6:25)

Czas całkowity: 39:54

Muzycy biorący udział w nagraniu:

- Trickster G. (aka Garm) ( vocals )
- Tore Ylwizaker ( programming )
- Jørn H. Sværen ( drums )
- Pamelia Kurstin ( theremin )
- Christian Fennesz ( white noise )


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Recenzje płyty

Chyba żadna inna kapela nie przeszła, na przestrzeni swojego istnienia tylu zmian, co norweski Ulver. Na początku grali black metal, później folk, a od paru ładnych lat raczą nas minimalizmem i elektroniką. Jedno jest jednak pewne: do tej pory Ulver nagrał dwie płyty, które są pod każdym względem doskonałe: Perdition City i Blood Inside. Jednak ewolucja Garma, lidera Ulver, trwa dalej. Zaledwie w dwa lata po wydaniu Blood Inside, w naszych odtwarzaczach ląduje Shadows Of The Sun.

Album jeszcze bardziej, niż swoje poprzedniczki, skłania do kontemplacji. Rozpoczynający płytę Eos, pięknie wprowadza nas w klimat płyty. Delikatne organy, wyłaniająca się powoli orkiestra, gdzieś tajemnicze dźwięki elektronicznych skrzypiec i oczywiście wspaniały wokal Garma.


The sun is far away
It goes in circles
Someone dies
Someone lives

Monumentalny All The Love w połowie przypiera na szybkości. Po raz pierwszy na albumie pojawia się perkusja. Do tego wspaniała partia fortepianu i dzika, zaczerpnięta z muzyki azjatyckiej, solówka trąbki.
Są tu też przepełniony fortepianowymi pasażami Vigil i Funebre, które kojarzą mi sie z moim najukochańszym Tenhi, a szczególnie z ich projektem Harmaa.
Ryzykownym posunięciem jest nagranie na takiej płycie coveru. Przecież na takich wydawnictwach ważna jest spójność, a cover, nie związany z myślą przewodnią albumu, może to popsuć. Jednak, wykonany z pełną muzyczną wyobraźnią, Sabbathowski Solitude, dowodzi, że członkowie Ulver to pełnoprawni Muzycy, przez duże M. Piękna, jazzująca trąbka, jakby żywcem zaczerpnięta od Dona Cherry może się podobać. Swoją drogą, kto by się odważył łączyć muzykę Black Sabbath i Codony? Chyba tylko wielki Kristoffer Rygg.
Kończący album What Happened jest powrotem do początkowego Eos. Znów odnajdziemy piękną, podniosłą orkiestrę. Samo zakończenie płyty to półtoraminutowa cisza. Też całkiem awangardowy zabieg.

To wspaniała pozycja. Aż trudno w to uwierzyć, ale od 7 lat Ulver nagrywa same ponadczasowe płyty, które są kamieniami milowymi w rozwoju muzyki awangardowej. Szkoda tylko, że na wydawanie takich albumów stać jedynie nielicznych. Jakby wyglądał dzisiejszy Ulver, gdyby nie własna wytwórnia Jester Records i związana z tym niezależność?

Połóż się, zamknij oczy i daj się ponieść tej muzyce...
5/5

Napisał Adam Nowakowski, dzień 04/05/2008 o godz. 14:30

 1 
Strona 1 z 1 ( 1 Recenzje płyty )
©2006 MosCom

Musisz się zalogować aby móc dodawać recenzje.

Biuletyn podProgowy

Ostatnie recenzje

Ostatnio Dodane

Sondy

Współpracujemy z

Lynx Music

Black Widow Records

Metal Mind Productions



Ars Mundi

Wydawnictwo Kagra

Koncertowe Studio PiK

Rock Serwis

Pro-Radio





ProgrockRecords















Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl