|
Lista utworów:1. Let there be more light (5:38)2. Remember a day (4:33) 3. Set the controls for the heart of the sun (5:28) 4. Corporal Clegg (4:12) 5. A saucerful of secrets (11:57) 6. See-saw (4:36) 7. Jugband blues (2:59) Czas całkowity: 39:23 Muzycy biorący udział w nagraniu:- Syd Barrett ( guitar, vocals )- David Gilmour ( guitar, vocals ) - Nick Mason ( drums ) - Roger Waters ( bass, vocals ) - Richard Wright ( organ, piano, vocal ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Ta płyta chyba już zawsze będzie mi się kojarzyć z upalnym latem 1994 roku. W owym czasie muzyka Floydów była moją nieodłączną towarzyszką. Znalem wówczas na pamięć takie arcydzieła zespołu jak Dark side, Wish you were here czy tez Atom heart mother ale wciąż potrzebowałem większej ilości tych cudownych dźwięków.
Wtedy to właśnie dostałem od mamy w prezencie winylowe wydanie A saucerful of secrets kupione na jakimś bazarze staroci. Pamiętam iż nie posiadałem się z radości a perspektywa poznania całkowicie dla mnie nieznanego albumu mojej ulubionej grupy zdawała się być niesłychanie kusząca. Jeden rzut oka na okładkę wystarczył bym zdał sobie sprawę iż za chwilę doświadczę czegoś niezwykłego.
I rzeczywiście....Gdy delikatnie ułożyłem płytę na talerzu gramofonu i pierwsze dźwięki wypełniły pokój wiedziałem już że za chwile odpłynę w nieznaną otchłań zapomnienia.
Album rozpoczyna się od świetnego Let there be more light który niemal natychmiast stał się jednym z moich najukochańszych fragmentów w historii zespołu. Przepełniony podniosłym nastrojem oczekiwania i prawdziwie kosmicznym feelingiem zdawał się być idealnym sposobem na przejście do innej rzeczywistości czekającej tuz pod powiekami.
Dalej na płycie mamy oniryczną balladę Remember a day z nieco rozmarzonym głosem Wrighta i ciekawą partia perkusji. Uśpiła ona nieco moją czujność bo gdy zacząl się kolejny numer to prawie spadłem z krzesła...
Set the controls for the heart of the sun to z pewnością kompozycja wybitna ze znakomitą linią basu która zdaję się rozbrzmiewać w naszych uszach długo po zakończeniu pieśni. Jeśli spróbujemy posłuchać jej w środku nocy wpatrzeni w blask księżyca to jak mawiał Piotr Kaczkowski mrówki gwarantowane.
Następny jest Corporal Clegg będący pierwszą antywojenną piosenką Watersa. I trzeba przyznać iż po znakomitym Set the controls& zupełnie rozczarowuje. Nie lubiłem tego fragmentu już wtedy i muszę przyznać iż na przestrzeni lat nic się nie zmieniło. Szczególnie drażni mnie zbyt hałaśliwa partia czegoś co brzmi jak rozstrojona kobza.
Jednak następna kompozycja wynagradza wszystko. Ponad 11 minutowa tytułowa psychodeliczna epopeja zabiera nas w niesamowitą podróż do miejsc które nie zostały jeszcze nazwane...Wystarczy tylko zamknąć oczy i poddać się tym dźwiękom aby moc doświadczyć potęgi tego arcydzieła( zainteresowanym szczególnie polecałbym wersję tej mini-suity zawartą na podwójnym albumie Ummagumma- to niewiarygodne ale jest jeszcze lepsza.)
I w ten sposób dochodzimy do końca płyty. Najpierw słuchamy kojącej pieśni See-saw będącej prawdziwym wytchnieniem po genialnym A saucerful of secrets.
Jako ostatni wybrzmiewa jedyny na tym zestawie numer skomponowany przez Baretta czyli Jugband blues.
Pamiętam ze gdy słuchałem tego albumu po raz pierwszy urzekł mnie jego bajkowy, trochę niesamowity klimat. Wtedy nie za bardzo wiedziałem iż taka muzyka to rock psychodeliczny co wcale nie przeszkadzało mi delektować się tymi nutami. Teraz 13 lat później A saucerful of secrets wciąż potrafi mnie urzec i choć nie słucham jej tak często co kiedyś to za każdym razem gdy ja włączę ( oczywiście z CD) czuję się jakbym znowu miał 13 lat.
Znakomity album-4.5 gwiazdki.
Pink Floyd to mój ulubiony zespół, nie ma co tego faktu ukrywać. Nie ma takiej płyty która by mi sie nie podobała, nawet kiepski The Final Cut ma swoje dobre momenty. I chociaż uważam, że najlepszą płtą Pink Floyd jest Dark Side Of The Moon, to jednak A Saucerul Of Secrets pozostaje moją ulubioną. Na tej płycie grał najpełniejszy skład, jeszcze ze św. pamięci Sydem. Przypuszczam, że to właśnie jego już chwilowe tylko przebłyski geniuszu, wraz z techniką Davida oraz pomysłami Rogera i Ricka dały nam ten psychodeliczny fenomen. Gdyby się uprzeć, można do tej płyty przykleić etykietkę Space Rocka, bo już od otwierających dźwięków Let There Be More Light, aż do See-Saw mamy muzykę, którą w kilka lat później uskuteczniał Hawkwind. Nie ma słabego kawałka na tym albumie. Nawet niedoceniany Corporal Clegg jest fenomenalny. Takich jazgoczących gitar jak w tym utworze nie było chyba aż do czasów punk rocka;)A ten bas znany z Set The Controls For The Heart Of The Sun czy Let There Be More Light? Waters chyba nigdy już nie był w takiej formie twórczej. A bębny z tytułowej suity? A klawisze na jej końcu? Czysty geniusz. I tylko ten jeden mały przebłysk Syda... Jugband Blues. Utwór jakby kompletnie nie z tej płyty, ale nie można sobie jej wyobrazić bez tej kompozycji. Przejmujący tekst i niewyszukana balladka która zmienia się w środkowej części w kakofonię, by później przywrócić spokój. Dokładnie zgodnie z naturą Syda. Wstyd nie znać tego albumu.
















































