Początków progresywnego metalu należałoby szukać już w pierwszej połowie lat 70-tych XX wieku. Już wtedy zespoły nazywane art-rockowymi lub symfoniczno-rockowymi stosowały w swojej muzyce elementy hard-rockowe.
W drugiej połowie lat 80-tych za sprawą grup grających heavy metal, które chciały uatrakcyjnić swoją muzykę, możemy mówić o wykrystalizowaniu się nurtu muzycznego który po latach zyskał miano metalu progresywnego. Takie zespoły jak FATES WARNING i QUEENSRYCHE poszerzyły swoje instrumentarium o instrumenty klawiszowe i grając w dalszym ciągu heavy-metalowe dźwięki jednocześnie zadbały, by nowe utwory uatrakcyjnić. Kompozycje stały się dłuższe i bardziej złożone, a ich brzmienie bardziej rozbudowane. Przez połączenie całego rozmachu kompozytorskiego i aranżacyjnego znanego z art-rocka z siłą, mocą i entuzjazmem heavy-metalu powstała nowa jakość. Nowa odmiana metalu zaczęła zdobywać coraz większe rzesze fanów. Na początku lat 90-tych ukazały się płyty takich zespołów jak DREAM THEATER czy PSYCHOTIC WALTZ, które to ostatecznie nadały kierunek rozwoju metalu progresywnego, poszerzając jego wpływy o thrash-metal.
Muzycy widząc zainteresowanie odbiorców nową formułą metalu, zaczęli zakładać nowe zespoły. Zaczęto zwracać uwagę na teksty, odchodząc od błahych tematów, pisząc o sprawach ważnych. Przeszczepiono też na metalowy grunt formułę concept-albumów zarezerwowaną dotychczas tylko dla zespołów art-rockowych.
W XXI wieku nastąpił rozkwit metalu progresywnego. Nowi wykonawcy zaczęli łączyć ze sobą tak odmienne rodzaje muzyki jak: neo-prog, power-metal, death-metal, alternatywa, jazz fusion, grunge, nu-metal, gotyk.
Na dzień dzisiejszy metal progresywny ma mnóstwo podgatunków, a wielu wykonawców widząc komercyjny sukces np. DREAM THEATER sami podciągają swoją twórczość pod prog licząc na zainteresowanie fanów.
Dla mnie osobiście metal progresywny to łączenie metalu z różnymi innymi rodzajami muzyki ambitnej, w którym to łączeniu wyraźnie słychać metalowe atrybuty: moc, siłę, energię, entuzjazm, a czasem wręcz gniew i złość. Jan ”Yano” Włodarski |