Moje muzyczne zamiłowania łączą bardzo różne i często kompletnie od siebie odmienne światy. W kręgu moich zainteresowań można znaleźć wykonawców takich jak: Hedningarna, Trio Mediaeval, Kwartet Jorgi, Enya, Jamiroquai, Gotan Project, Bob Marley, Jean Michel Jarre, Nancy Sinatra, Eurythmics czy Amy Winehouse, a także różne klimaty funkowe w duchu Parliament Funkadelic oraz bałkański folklor i muzykę klezmerską. Piszę o tym choć zdaje sobie sprawę, że na stronie o rocku progresywnym może nie powinienem się do niektórych z nich przyznawać ;-) Jednak odkąd pamiętam największą uwagę poświęcałem rockowi w tym głównie temu z okresu lat 60' i 70'. W drugiej kolejności natomiast pojawiały się rożne klimaty jazzowe począwszy od klasycznego swingu Glenna Millera i Duke?a Ellingtona, poprzez free w wykonaniu Ornette'a Colemana czy Erica Dolphy'ego, różne wcielenia Milesa Davisa, aż po bardziej nowoczesne brzmienie jak Nighthawks.
Jeśli chodzi o rock to zaczynałem od klasyki typu Led Zeppelin, Deep Purple i Black Sabbath i do tej pory chyba z największym sentymentem wracam do Led Zeppelin IV, Houses of The Holy oraz Made In Japan. Pamiętam, że pierwszy raz przeczytałem o tych zespołach w książce Andrzeja Laskowskiego "Giganci Hardrocka". Do tej pory ją mam (choć było to jeszcze w czasach podstawówki) i nawet niedawno z sentymentu przeczytałem ją ponownie, chociaż obecnie publikacji o starym rocku jest dużo więcej i są dużo lepsze i bardziej wyczerpujące.
Od dłuższego czasu wchodzę coraz bardziej w szeroko pojęty rock progresywny w tym również w bardziej zakręcone rejony typu krautrock, Magma czy Devil Doll. Bardzo lubię różne japońskie zespoły jak: Far Out, Flower Travellin' Band, Blues Creation, Far East Family Band i nie gardzę spokojnymi klimatami spod znaku włoskiego rocka progresywnego. Ostatnio staram się wyszukiwać płyty różnych, mniej znanych wykonawców, a przyjemność sprawiają mi perełki spośród mało znanych kapel. Cały czas szukam też muzyki, która mnie zaskoczy czymś zupełnie nowym i nieporównywalnym, choć ostatnio nie przypominam sobie podobnych przypadków ze świata rocka. Ostatnie dotyczą chyba czasów, gdy odkryłem dla siebie Devil Doll i Magmę, a było to już jakiś czas temu. Teraz takie rzeczy częściej znajduję w płytach spod znaku jazzu.
Z racji mojej fascynacji Europą wschodnią i Bałkanami mam też trochę płyt z tamtych rejonów, ale również z nastawieniem na starocie (rumuński Phoenix i Celelalte Cuvinte, węgierskie zespoły Omega i Locomotiv GT, czescy The Matadors czy Blue Effect, jugosłowiański Bijelo Dugme). Przy każdej wizycie staram się wyszukiwać różne ciekawostki.
Mogę powiedzieć czego raczej nie słucham. Mało u mnie progresywnego metalu a w przypadku neoprog też jestem raczej bardzo wybiórczy. Z takich klimatów znajdzie się u mnie Marillion, odrobinę Lacrimosy, jedna płyta zespołu Tiamat, oraz trochę Within Temptation i gotyckich wampirycznych Czechów, czyli XIII Stoleti.
Jakbym miał wymienić 10 płyt, które należą do moich ulubionych i jednocześnie opisują moje preferencje progresywne to byłoby to:
1. Pink Floyd - Meddle
2. The Beatles - Abbey Road
3. Marillion - Fugazi
4. Arzachel - Arzachel
5. Amon Düül II - Yeti
6. Mile Davis - Complete on the Corner Sessions
7. East of Eden - Mercator Projected
8. Grobschnitt - Solar Music Live
9. King Crimson - In the Court of the Crimson King
10. Niemen - Aerolit
Kontakt email:
krzysztof.pabis@progrock.org.pl
|