Słucham nałogowo, niestety na niczym nie gram.
Aż do matury mój gust wyznaczało dzienne pasmo radia (do dziś uważam, że Chris Rea jest wielki), płytoteka Taty (sentyment do Pink Floyd z jednej strony, a do Raz,Dwa,Trzy i Kabaretu Starszych Panów z drugiej) i znajomi (sześć lat mieszkałem w akademiku z kolegą, który słuchał tylko Queen, sam się wciągnąłem siłą rzeczy). Iluminacji doznałem dzięki audycjom Kuby Czerniaka w lubelskim Radiu Centrum. Dzięki Nieaktualnej Liście Przebojów pokochałem klasykę rocka, a Centrum W Mroku zaszczepiło mi miłość do gotyku (ale nie do tej żenady, którą dziś się gotykiem nazywa - da się słuchać, ale do Bauhausu czy Sisters Of Mercy ma się nijak). Przełom w moim życiu fana nastąpił, gdy... sklepy zaczęły masowo wyprzedawać kasety magnetofonowe. W nieistniejącym już sklepie na lubelskiej starówce znalazłem Duże Tekturowe Pudło, a w nim obok Backstreet Boys i LO27 leżały m.in.: Pendragon,Collage, Arenę, Quidam czy Abraxas. Połknąłem haczyk. Świadomym artrockowcem zostałem, gdy w innym pudle w innym sklepie wyszperałem "Mirage" Camela - to było ostateczne umocnienie mojej nowej wiary :-) Od tego czasu zgłębiam w sumie każdy aspekt progresywnego rocka. Uwielbiam wspomnianego Wielbłąda, King Crimson, Procol Harum i w ogóle kapele z lat 70-tych. Wtedy co druga płyta była naprawdę odkrywcza! Późniejszym progresem jednak też nie gardzę - Pendragon i Collage to jedni z moich faworytów. Lubię progmetal, ale ten na bazie thrashu, komplikowanie na siłę poweru jakoś mnie nie kręci, jak cały power zresztą. Death i black też mnie nie bawią, ze względów muzycznych, jak również ideolo. Ale mniejsza o gatunki - dla mnie najważniejsza jest dobra melodia, obojętnie jak zaaranżowana. Choć ostatnio polubiłem postmetalowe wynalazki typu Neurosis czy Cult Of Luna, a tam melodii nie uświadczysz :-) Moje opinie o płytach będą odzwierciedlać moje własne odczucia i nie mam zamiaru się obrażać, jeśli ktoś napisze coś dokładnie przeciwnego. W tych kwestiach jednocześnie obie strony mają rację i się mylą. Podpisuję się nazwiskiem, a nie nickiem, bo uważam, że to uczciwe wobec ocenianych kapel. Ale zamiast zdjęcia daję awatar. A nóż zechcę pójść na koncert kogoś, kogo nie opisałem życzliwie? :-)
Moja skala ocen:
1.Szkoda Twojego czasu
2.Poświęć momencik, jeśli naprawdę mocno siedzisz w temacie
3.Płyta, która może Cię zaskoczyć
4.Płyta, która na sto procent Cię wciągnie
5.Płyta na całe życie
Pomiędzy tymi liczbami będę czasem dodawał ułamki, bo gust to bardzo subtelna sprawa. |