Jestes tutaj:  Start arrow Forum


Witamy, Gość
Proszę Login albo Zarejestruj.
Zapomniałeś hasło?
Atom heart mother (1 Przeglądany wątek )
_GEN_GOTOBOTTOM Odpowiedz Ulubionych: 0
Temat: Atom heart mother
#7947
clapmour (Gość)
Prog Adept
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Atom heart mother 2008/08/22 10:54  
Witam!
Chciałbym podzielic się z Wami i chciałbym usłyszeć Wasze opinie i refleksje nt ekperymentalnego krążka Pink Floyd. Otóż Pink Floyd nagrało Atom heart mother z udziałem orkiestry symfonicznej, i cała ta płyta miała byc świetnym połączeniem psychodelczego rocka z symfonicznym, co moim zdaniem fenomelanie im to wyszło. Taak, czas świetności Pink Floydu , wtedy kiedy jescze grali psychodele, ale później się unowocześnili i grali progressive rock, ale to już fani PF wiedzą
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7950
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 11:02  
Tytułowa suita jest genialna! Zresztą cały album jest bardzo dobry. To rzeczywiście takie połączenie psychofloyda z pinksymfonią Ja sobie tak to kiedyś wymyśliłem.... Rzeczywiście pomysł zatrudnienia orkiestry symfonicznej był przedni. W tym samym czasie YES próbowali z orkiestrą, ale akurat im to nie wyszło tak genialnie.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7953
clapmour (Gość)
Prog Adept
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 11:07  
W końcu Yesi nie byli tak popularni wtedy jak Pink Floyd, i nie mieli tyle mózgów. Ale i tak moim zdaniem mistrzami rocka smymfonicznego i w ogóle jak ja to nazywam "artystyczną muzyką" byli Genesis z Gabrielem
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7958
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 11:15  
...w końcu byli twórcami "Teatru Rockowego", ale uważam że jeszcze kilku wykonawców tworzyło świetną rockową symfonię. Genesis byli bardzo pomysłowi i mieli świetnych aktorów w osobach myśliciela Gabriela i wesołka Collinsa. To była mieszanka wybuchowa. Ale w kanonach rocka symfonicznego było jeszcze co najmniej kilku bardzo pomysłowych wykonawców. Po prostu każdy z nich robił to w troszkę inny sposób. YES stawiali na show koncertowe, ELP zachwycali wirtuozerią, CAMEL - nieprzeciętnym klimatem itd. itd. A Genesis robili swój teatr...
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7961
MullMuzzler (Użytkownik)
Senior Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 11:18  
clapmour napisał:
Yesi nie byli tak popularni wtedy jak Pink Floyd, i nie mieli tyle mózgów.
Przeliczyłem i... rzeczywiście! Mieli więcej. W dodatku poszli też w jakość.
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim

Jonasz Kofta
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7962
clapmour (Gość)
Prog Adept
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 11:19  
Taak, dlatego te grupy podbili cały świat można ująć. Odkryli takie planety muzyki, że tak to określę, jakich już się w dzisiejszych czasach nie znajdzie. To była po prostu nieamowita oryginalność, i tego już sie nie da podrobić. Jak ja teraz patrze, co wiekszość ludzi w moim wieku słucha, to nie wiem czy płakać, czy śmiać się. A wracając do tematu, to wielka szkoda ze Pink Floyd nie poszli za ciosem...
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7971
Hawklord (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 13:09  
Ja swoją opinię wyraziłem swojego czasu w krótkiej recenzji
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7973
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 13:12  
Sami muzycy niezbyt byli zadowoleni z tytułowej suity i rzadko wykonywali ją na żywo. A nam się podoba

Svan
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7980
MullMuzzler (Użytkownik)
Senior Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 14:01  
Svan napisał:
Sami muzycy niezbyt byli zadowoleni z tytułowej suity i rzadko wykonywali ją na żywo. A nam się podoba
Ponoć doskwierały Floydom sugestie, że sami nie daliby rady skomponować czegoś wielkiego. Okazuje się, że dali - i to parę razy - na kolejnych albumach.
Odnośnie do wykonywania utworu na koncertach - myślę, że względy "techniczne" też musiały być istotne, bo skład zespołu w tym utworze był jednak mocno poszerzony...
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim

Jonasz Kofta
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#7996
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/22 15:37  
Nie chodziło o względy techniczne. W latach 1970-72 tę suitę zespół wykonywał wielokrotnie, w różnych miejscach, z różnymi orkiestrami i chórami, chociaż koszt tych występów był znaczny.
W 1972 suita " Dark Side Of The Moon " zastąpiła " Atom Heart Mother". Później przez wiele lat " Matki o atomowym sercu" zespół nie wykonywał na żywo, a to dlatego, że:

"Waters zwierzył się po latach: Gdyby ktoś kazał mi wyjść na scenę
i zagrać "AHM" , powiedziałbym mu : To chyba jakiś pieprzony żart! Nie będę grał tego śmiecia!"

Gilmour " Swego czasu wydawało mi się, że "AHM", podobnie jak
" Ummagumma", to krok w tę czy inną stronę. Dziś myślę, że oba albumybyły wynikiem ugrzęźnięcia w ciemnościach"

Mason " Zrozumieliśmy wtedy, że współpraca z orkiestrami, to rzecz nie dla nas"

Gilmour " Utwór pozostawia wrażenie chaosu, ponieważ najpierw zarejestrowaliśmy własne partie, a dęciaki i chór zostały dodane później. Powinniśmy byli nagrać wszystko jednocześnie"

Cytaty pochodzą z książki p. W.Weissa " O krowach, świaniach..."

Svan
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#8046
MullMuzzler (Użytkownik)
Senior Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/23 13:46  
Interesujące te cytaty. Zapewne są to wypowiedzi zarejestrowane "po latach", bo bezpośrednio po wydaniu albumu takich rzeczy się nie wygaduje.

Szkoda, że nie ma zadania poprzedzającego wniosek Masona - bo nie dowiadujemy się kiedy "zrozumieli".

Jeszcze w ramach suplementu...
Mason powiedział też:
Wcale nie jestem zauroczony chórem i orkiestrą. Może na płycie nie wyszło to najgorzej, ale na koncertach mieliśmy z tym wiele kłopotu. To cię bardzo ogranicza, musisz cały czas na nich uważać, nie jesteś już zależny jedynie od siebie. Przez to masz dużo mniejszą satysfakcję z grania.
[Sławomir Orski, Pink Floyd. Psychodeliczny fenomen, Kraków 1991, s. 52]
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim

Jonasz Kofta
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#8048
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Atom heart mother 2008/08/23 15:36  
MullMuzzler napisał:
Interesujące te cytaty. Zapewne są to wypowiedzi zarejestrowane "po latach", bo bezpośrednio po wydaniu albumu takich rzeczy się nie wygaduje.

Szkoda, że nie ma zadania poprzedzającego wniosek Masona - bo nie dowiadujemy się kiedy "zrozumieli".

Jeszcze w ramach suplementu...
Mason powiedział też:
Wcale nie jestem zauroczony chórem i orkiestrą. Może na płycie nie wyszło to najgorzej, ale na koncertach mieliśmy z tym wiele kłopotu. To cię bardzo ogranicza, musisz cały czas na nich uważać, nie jesteś już zależny jedynie od siebie. Przez to masz dużo mniejszą satysfakcję z grania.
[Sławomir Orski, Pink Floyd. Psychodeliczny fenomen, Kraków 1991, s. 52]


Przytoczone przez Ciebie słowa Masona oznaczają dla mnie , że granie z orkiestrą to szczególny rodzaj grania, to trudna praca, to praca wymagająca szczególnej uwagi, że muzyk i jego gra zależą od wielu innych. Mason nie mówi o problemach technicznych, nie mówi też np. o kosztach.

Przyotoczone przeze mnie słowa, Mason wypowiedział krótko po wydaniu płyty " Atom Heart Mother".

W czerwcu 1969, czyli jeszcze przed wydaniem " Atom Heart Mother" Pink Floyd dał koncert w Royal Albert Hall z udziałem dęciaków z Royal Philharmonic Orchestra i żeńskiego chóru Ealing Central Amateur Choir. Wydaje się, że problem nie tkwił w orkiestrze i chórze jako takich, ani w rozszerzonym składzie muzyków na scenie. Pink Floyd wykonywał wtedy suity " The Man" i " The Journey" .

Po wydanie płyty można " wygadywać" różne rzeczy.

"... grupa miała poczucie, iż utwór , najważniejsze być może dzieło w dotychczasowej karierze, wymknął jej się z rąk, stał się czymś obcym. Dlatego pewnie panowie już po ukazaniu płyty komentowali go zawsze z niechęcią, a nawet nienawiścią. Gilmour nazwał go przy jakiejś okazji gniotem".

" Muzycy Pink Floyd od początku manifestowali niechęć do " Atom Heart Mother"

" Niechęć muzyków Pink Floyd do Atom Heart Mothernie zmienia faktu, że jest to utwór uwielbiany przez fanów".

Cytaty pochodzą ze wspomnianej już wyżej książki p. W.Weissa
" O krowach, świniach, robakach oraz wszystkich otworach Pink Floyd ".


Svan
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
_GEN_GOTOTOP Odpowiedz
Powered by FireBoard

Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl