|
To ostatni wielki album tego tria , który doskonale podsumowuje ich najbardziej twórczy okres. Moim zdaniem jest to opus magnum zespołu i jeden z najwybitniejszych albumów w dziejach rocka progresywnego. Z jednej strony mamy tu wspaniałe ,,Jerusalem'' i ,,Still you turn me on'' - jeszcze jedna z klasycznych ballad Lake'a. O sile albumu decydują jednak dwie bardziej rozbudowane kompozycje. Pierwsza z nich to ,,Toccata'', adaptacja IV części I Koncertu fortepianowego Alberto Ginastery. To doskonały przykład kreatywnego podejścia do klasyki. Podobno sam Ginastera był zszokowany , bowiem miał trudności z rozpoznaniem swojego utworu! Ten utwór to dla mnie jeden z najznakomitszych przykładów adaptacji utworów ,,muzyki poważnej''. Wersja niezwykle nowoczesna jeżeli chodzi o język harmoniczny , ponadto frapująca w warstwie brzmieniowej. Najdłuższym utworem na płycie jest blisko 30-minutowa kompozycja ,,Karn evil 9''. Dzieło to bardzo eklektyczne , zespół pokazuje w nim wręcz obezwładniającą wirtuozerię.Aranżacja wykracza znacznie poza rockową sztampę , biorąc pod uwagę nawet progresywne standardy. Emerson potwierdził na tym albumie , że był nie tylko jednym z prekursorów użycia syntezatora , ale że także w tej dziedzinie osiagnął wspaniałe sukcesy artystyczne. Mnóstwo tu nowatorskich brzmień tego instrumentu , szczególnie ,,Toccata'' i ,,Karn evil 9'' są tu znamienne. Jedyny minus to muzyczny żart ,,Benny the bouncer'', który jest swoistym sękiem tej płyty , zresztą te luzackie utwory nie specjalnie grupie wychodziły (vide ,,Are you ready Eddie?'', ,,Jeremy Bender'' z ,,Tarkusa'').
|