kobaian (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/24 22:44
|
|
|
rafalt napisał: Album AMLOR jesli chodzi o czasy w których powstał jest na wskroś ambitny , przypomnij sobie ..mamy rok 1987 ! W którym wydano takie cudo, jak "Within the Realm of a Dying Sun". Przykro mi, ale jak dla mnie album Floydów nie ma nawet startu do tej płyty. Niestety, to był czas, gdy swoje opus magnum wydawało już następne pokolenie muzyków.
A poza tym to tym gorzej dla Genesis, które, w przeciwieństwie do PF wydawało swoją płytę w okresie bardziej sprzyjającym progresywnemu graniu. A i tak tej okazji na "powrót do korzeni" nie wykorzystało.
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 10:13
|
|
kobaian napisał:rafalt napisał: Album AMLOR jesli chodzi o czasy w których powstał jest na wskroś ambitny , przypomnij sobie ..mamy rok 1987 ! W którym wydano takie cudo, jak "Within the Realm of a Dying Sun". Przykro mi, ale jak dla mnie album Floydów nie ma nawet startu do tej płyty. Niestety, to był czas, gdy swoje opus magnum wydawało już następne pokolenie muzyków.
A poza tym to tym gorzej dla Genesis, które, w przeciwieństwie do PF wydawało swoją płytę w okresie bardziej sprzyjającym progresywnemu graniu. A i tak tej okazji na "powrót do korzeni" nie wykorzystało. Rozumiem że chodzi Ci o nowatorstwo którego PF już nie mieli a za plecami już czaili się nowi , młodsi wykonawcy ??? Ciężko być nowatorskim całe życie czu też przez cały okres działalności !! Moje myślenie zmierza w kierunku takim że : 1987 był to szczyt radosnego , lekkiego , przebojowego i melodyjnego grania !! stąd ten przykład Fleetwood Mac ...(a możny by wymieniać więcej owych przykładów) i w tym momencie Gilmour plus Mason i gościnnie Wright ....wydają album który nie przynudza jak ostatnie dokonania PF z Watersem i zachowuje częściowo klimaty z dawnych lat i posiada "perełki" które robią nawet dużą furore na listach przebojów i w MTV ( On the turning away , Learning to fly )
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. |
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
Bartosz (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 11:14
|
|
|
rafalt napisał: [b] Moje myślenie zmierza w kierunku takim że : 1987 był to szczyt radosnego , lekkiego , przebojowego i melodyjnego grania Dead Can Dance - Within the Realm of a Dying Sun David Sylvian - Secrets of the Beehive Candlemass - Nightfall Art Zoyd – Berlin Swans - Children of God Pieter Nooten & Michael Brook - Sleeps With the Fishes
Rzeczywiście, radosne to, lekkie i przebojowe.
Nie usprawiedliwiajmy starych progresywnych tytanów, którzy, jak Pink Floyd, Yes czy Genesis poszli w popik. Muzyka, którą wówczas zaprezentowali z reguły i tak zupełnie nieźle się broni. Natomiast wizja artysty ambitnego na miarę swych czasów jest nie do obronienia.
AMLOR to niezła płyta, którą Pink Floyd dali dupy MTV. Wcale nie musieli tego robić. Wielu innych, jak choćby Gabriel, potrafiło tworzyć taką muzykę, która była równie wyrafinowana jak w starych, dobrych czasach, a przy tym była w stanie przedostać się do radia. Floydzi widocznie tego nie potrafili - wychodzi więc na to, że byli gorszymi od Gabiela artystami. I tyle. Powiedzmy to sobie wprost zamiast kluczyć bocznymi alejkami.
Edytowany przez: Bartosz, w: 2011/07/25 11:15
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 11:35
|
|
|
Przypominam że Gabriel też dał "dupy" MTV w 86 roku!!
Edytowany przez: rafalt, w: 2011/07/26 07:08
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. |
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
Bartosz (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 11:54
|
|
|
Nie dał. So to była nowoczesna, ambitna muzyka o dużej wartości komercyjnej. Peter rozwijał swój styl i w akurat na tamtej płycie brzmiało to wszystko najbardziej strawnie dla zależnego od radia słuchacza byle czego. Tylko, że to dalej był Peter Gabiel, tworzący to, co mu się podoba. O AMLOR ni jak nie da się tego napisać.
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
olo (Użytkownik)
Gold Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 12:53
|
|
|
No cóż, lubię tą płytę Floydów, i nie zgodzę się że dali ciała. Chłopaki, przecież nie można nagrywać cały czas tego samego ! Świat idzie do przodu, wszystko się zmienia, muza również. Co oczywiście nie znaczy że wszystkim się to MUSI podobać. Bartosz - znasz mnie więc wiesz że dla mnie lata siedemdziesiąte to świętość, osiemdziesiątymi już się brzydzę, co nie zmienia faktu że niektóre "nowe" rzeczy też doceniam... i jak widziałeś - mam na półkach....
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/25 18:04
|
|
Wszystkie lata począwszy od "piećdziesiątych " są wartościowe a każdy w ramach własnego gustu i upodobań wybiera sobie świętości z każdej dekady ! Chociaż jest też ogólnie przyjęty kanon świętości w muzyce rockowej ! Wracając do Gabriela szanuje Go za dwa dokonania w 80's : SO a i owszem  i soundtrack do The last temptation of Christ ! Co nie zmienia faktu że szanuje również pana Gilmoura , Masona i gościnnie Wright'a za AMLOR który po Watersowskich wypocinach na Final cut jest nareszcie prawdziwie "floydowski" ! I zdania nie zmienie !
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. |
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
olo (Użytkownik)
Gold Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/26 06:49
|
|
|
I słusznie !
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
kobaian (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/27 02:17
|
|
|
Bartosz napisał: AMLOR to niezła płyta, którą Pink Floyd dali dupy MTV. Wcale nie musieli tego robić. A ja mam wrażenie, że to nie strona A z przebojami jest największym problemem tego albumu, tylko strona B, gdzie mamy utwory instrumentalne i oczekiwałoby się, że będzie ambitniej, a nie jest. Mam wrażenie, że wszystkie piosenki z AMLOR są ok. Muzyka instrumentalna zalatuje mi za to nieznośnie popeliną w stylu Kenny G., której nie trawię. I to powoduje, że niechętnie wracam do tej płyty.
Edytowany przez: kobaian, w: 2011/07/27 02:17
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/28 07:40
|
|
kobaian napisał:A ja mam wrażenie, że to nie strona A z przebojami jest największym problemem tego albumu, tylko strona B, gdzie mamy utwory instrumentalne i oczekiwałoby się, że będzie ambitniej, a nie jest. Mam wrażenie, że wszystkie piosenki z AMLOR są ok. Muzyka instrumentalna zalatuje mi za to nieznośnie popeliną w stylu Kenny G., której nie trawię. I to powoduje, że niechętnie wracam do tej płyty.<br><br>Edytowany przez: kobaian, w: 2011/07/27 02:17 R A F A L T  Popeliną w stylu Kenny G. zalatuje tylko Terminal frost ...nie sądze aby to był dobry powód do niechętnego wracania do tej płyty !!! Zresztą to tak jakby chcieć "skreślić" Led Zeppelin bo nagrali D'yer Mak'er albo All my love które są popeliniarskie jeśli chodzi o Nich samych ale jednak ponadczasowe jeśli chodzi o uniwersalną przebojowość  Kończąc już tę dyskusję pt.AMLOR nadmienię jeszcze że również silną stroną tego albumu są teksty !!! Dla mnie to bardzo dobry album i pamiętam jak się na niego czekało i pamiętam również tłumaczenia ś.p.TB i pamiętam jak go nagrałem w 1987 roku na kaseciaka itd itp etc...THE END CONVERSATION  (oczywiście z mej strony )  Edytowany przez: rafalt, w: 2011/07/28 08:51 Edytowany przez: rafalt, w: 2011/07/28 08:54
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. |
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2011/07/28 11:49
|
|
|
Ja ze swojej strony powiem tyle,że jak dla mnie to płyta,o której tutaj jest mowa powinna być sygnowana nazwą DAVID GILMOUR & PINK FLOYD, poniewaz mamy tutaj identyczną sytuację jak z THE FINAL CUT,tylko ,ze tam kompozytorem całego repertuaru był Pan Waters. Jednak w obu przypadkach reszta muzyków ze składu była traktowana jak muzycy sesyjni. Te dwie płyty,to jakby dwie wizje- dwóch liderów -kierunku w jakim powinna podążyć wówczas muzyka PINK FLOYD.
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
dudia (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Yes-odgrzewany kotlet ze zmielonego Frankensteina? 2012/03/25 21:46
|
|
|
Wracając do tego tematu zrobię uogólnienie.Wolę AMLOR od The Wall. Dla entuzjastów progresywnego rocka w wersji ortodoksyjnej na każdej z tej płyt zapewne najgorsze to takie nagrania które dają się podobać.Na The Wall to te kawałki typu Mother,Hey You no i Another....spowodowały poznanie przez innych tej grupy.Do dziś te nagrania są grane w radio.Amlor całe jest takie,po prostu Gilmour postawił na melodyjność plus progresywność w jednym.Ortodoksi widocznie nie potrafią znieść dobrej melodii i pewnej dozy przebojowości.To nazywa się snobizm.Rozumiem i nie rozumiem takiego podejścia do muzyki. Rozumiem to,że ktoś ma alergię na ładną melodię w arkanach progresywnego rocka.Rock ten nie może zniżyć się do tego aby było ładnie.Rock ten ma być ambitny,pełen zmian tempa,pokręcony,szalony,nowatorski,odkrywczy ale broń Boże melodyjny bo wtedy jest be....be tfu,tfu. Ja nie narzekam na to,że taka muza istnieje i bardzo się z tego cieszę.Gdyby tylko tak.....i och ach ....rock był to bym go nie słuchał.
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|