Po pierwszym przesłuchaniu albumu Passion Pendragon,stwierdziłam ,ze nie powalił na kolana .Chyba nie byłam w formie ,bo słuchając po raz drugi zmieniam zdanie...REWELACJA!!! ileż tam dźwięków !!! ,zaskoczył mnie trochę....hmm pozytywnie bardzo! Ajjj Empathy ....zwala z nóg .....fenomenalne !!! Tak charakterystyczny dźwięk gitary i głos Nicka Barretta ...no Pendragon ,jak by nie patrzeć

) Uczta dla słuchacza.....bynajmniej dla mnie...

Zachwyca nie tylko dźwiękami ale niesamowitą lekkością ....masz wrażenie ,ze to jeden utwór...podzielony na partycje ...ale jakie...!!! pewnie nie wszystkim się spodoba , heh podobnie jak mi ,za pierwszym razem .... w pewnych momentach albumu wiesz,że już kiedyś,gdzieś ...słyszałeś...to taka manipulacja ze strony Pendragon....ale nie razi,a wręcz podoba się i to bardzo..

))
Album wymaga od słuchacza koncentracji absolutnej,nie można słuchać ot na szybko,bo wtedy tracisz to co w nim najpiękniejsze!
Im więcej słuchasz tym więcej słyszysz ...i zaskakuje Cie z każdym następnym słuchaniem..

)