Jestes tutaj:  Start arrow Forum


Witamy, Gość
Proszę Login albo Zarejestruj.
Zapomniałeś hasło?
A day in the life (1 Przeglądany wątek )
_GEN_GOTOBOTTOM Odpowiedz Ulubionych: 0
Temat: A day in the life
#41692
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
A day in the life 2011/04/03 07:33  
1967y był przełomowym rokiem dla rocka ! I tutaj należy doszukiwać się początków prog - rocka ! Na pewno A whiter shade of pale - Procol Harum , Night in white satin - Moody Blues itd ale przedewszystkim A day in the life - Beatlesów - ostatni kawałek z "sierżanta pieprza "
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41699
kobaian (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:A day in the life 2011/04/03 16:34  
rafalt napisał:
1967y był przełomowym rokiem dla rocka ! I tutaj należy doszukiwać się początków prog - rocka ! Na pewno A whiter shade of pale - Procol Harum , Night in white satin - Moody Blues itd ale przedewszystkim A day in the life - Beatlesów - ostatni kawałek z "sierżanta pieprza "

A ja się nie do końca zgodzę z tą opinią. Jest ona dość rozpowszechniona, ale w moim przekonaniu błędna. W roku 67' mamy już przykłady ambitniejszego rocka od "Sierżanta Pieprza" np. Pink Floyd, Captain Beefheart albo Frank Zappa. O ile więc w 1966 Beatlesi byli rzeczywiście bardzo nowatorscy i przyczynili się do wielkiego przełomu, to akurat w 1967 inicjatywa już była gdzie indziej.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41700
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:A day in the life c.d. 2011/04/03 17:20  
Zgadzam się ! Zappa już w 66r. nagrał koncepcyjny album FREAK OUT . Floydzi w 67r. zaczęli (pomijam Sigma six ) bo analogicznie można by łączyć Led Zeppelin i The New Yardbirds ! Tej kapeli Captain "coś tam " nie znam więc sie nie wypowiadam . Być może to było tak że Beatlesi widząc że muzyka zmienia się z prędkością światła (bynajmniej tak było w latach 60 tych ) starali się nadążyć za trendami i zmianami !
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41712
agapotr_2008 (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:A day in the life c.d. 2011/04/03 23:15  
"Ukazanie się SERGEANT PEPPER..pamiętam jak dziś-ten pomruk zwyczajnego niedowierzania.Wszędzie to puszczali. I jakby nagle,wraz z tą zadziwiająca muzyką,wszystko stało się możliwe..."

DAVID JACKSON-Van der graaf generator
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41716
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
"Ukazanie się SERGEANT PEPPER..pamiętam jak dziś.. 2011/04/04 07:49  
Bo tak było jak w w/w wypowiedzi Jeszcze 2 - 3 lata wcześniej muzyka polegała na "yeah yeah " "sha la la la " ! Dlatego też wracam do wątku tzw. przełomowości roku 1967 i zachęcam do szczerej i merytorycznej dyskusji w temacie "czy to Beatlesi wyznaczyli nowe drogi i kierunki w szeroko pojętej muzyce rockowej czy też wpasowali się w coś co już się działo nie chcąc wypaść z obiegu " !!! To pisałem JA - Rafalt z rocznika 66
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41718
agapotr_2008 (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:"Ukazanie się SERGEANT PEPPER..pamiętam jak dziś.. 2011/04/04 11:06  
Wydaje mi się ,że pisząc album o którym mowa wielka czwórka w ogóle nie była świadoma,że stworzy dzieło tak przełomowe dla gatunku i tak wpływowe. Muzycy w swoich pózniejszych wypowiedziach sami przyznawali,że Sierzant wcale nie był pomyslany jako concept album,na tej płycie złamali tylko sztywne granice,przemieszali wszystko w jednym tyglu i powstało arcydzieło.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41724
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Ciąg dalszy wątku roku pańskiego 67 ego !!! 2011/04/04 16:34  
Z tyglem do którego jak powiedział McCartney wrzucamy wszelkie pomysły kojarzy się bezwzględnie WHITE ALBUM ! Sierżant....owszem , nie miał być concept albumem . Sam Lennon stwierdził że jego piosenki były pisane z tzw.Marszu a nie pod jakąś większą koncepcję ! Strawberry fields ....nie znalazło sie na "pieprzu " co potwierdza ten fakt ! W każdym bądż razie Pepper jest przełomowy mimo nawet tego że już pobrzmiewał Hendrix , The Who , The New Yardbirds (czyli nadchodził Led Zeppelin ), Pink Floyd i np. Vanilla Fudge która brzmieniem wyprzedziła o 3 lata takich wykonawców jak Deep Purple czy Uriah Heep !
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41725
agapotr_2008 (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Ciąg dalszy wątku roku pańskiego 67 ego !!! 2011/04/04 17:40  
Ta przełomowośc polega na tym,że na tym albumie mamy do czynienia z łączeniem gatunków,przez co muzyka jest wielobarwna,nie posiada cech konserwatywnych ,a wrecz jest progresywna w sensie,że się rozwija,zaskakuje i wciąga. Dla zespołów i muzyków,którzy mieli potem stworzyc cały nurt zwany progresywnym rockiem,ta płyta była zielonym swiatłem-deklaracją,że nie ma juz granic gatunków,wszystko się przenika.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41726
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
c.d. przełomowości.67 2011/04/04 18:20  
Będę sie spierał ponieważ to właśnie "biały album" miał te cechy o których wspomniałeś (przenikanie gatunków itd) Sam Lennon stwierdził kiedyś buńczucznie że z "sierżanta" można by wyjąć jakikolwiek kawałek i zastąpić go innym ! Oczywiście nie biorę tej wypowiedzi całkiem na serio becouse powiedział to w 70 roku kiedy emocjonalnie i bez dystansu podchodził do Beatlesów ! Zresztą co by nie napisać "sierżant " zawsze już będzie przełomowy tak jak Dark side of the moon , In rock , Led Zeppelin 2 ,Never mind the bollock's , In the Court of the Crimson King , Are you experienced ? , Brother's in arms , Master of puppet's ...etc etc etc
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41729
kobaian (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:c.d. przełomowości.67 2011/04/04 19:51  
rafalt napisał:
Zresztą co by nie napisać "sierżant " zawsze już będzie przełomowy tak jak Dark side of the moon , In rock , Led Zeppelin 2 ,Never mind the bollock's , In the Court of the Crimson King , Are you experienced ? , Brother's in arms , Master of puppet's ...etc etc etc

Mam pewne wątpliwości, czy można nazwać te albumy, poza Karmazynowym Królem i Hendriksem, rzeczywiście PRZEŁOMOWYMI. "Ciemna strona" wydawała mi się zawsze ukoronowaniem czegoś, pewną bliską perfekcji realizacją, ale nie przełomem. Pamiętajmy, że przełomowe płyty mogą czasem trącić myszką z dzisiejszej perspektywy, a perfekcyjne albumy nie muszą być wcale przełomowe. "Majster od Tapet" to druga z kolei płyta, na której Metallica stara się poszerzać swoje horyzonty. Lepsza od poprzedniej, mniej pretensjonalna niż następna, ale znów - nie widzę przełomu. A Dire Straits - też dobry zespół, ale czy on nagrał kiedykolwiek cokolwiek przełomowego?

Led Zeppelin to osobna historia. Namieszali nieźle w rockowym światku - nie da się ukryć. Jak również i tego, że spora część materiału, który grali, to splagiowane stare bluesowe kawałki. A tak w ogóle mam wrażenie, że siła zespołu wynika właśnie z jego bluesowych korzeni, a nie z wielkiej nowatorskości. Przynajmniej na II tak jest.

W każdym razie, jeżeli przyjmiemy kryteria, zgodnie z którymi wszystkie te płyty będą przełomowe, to "Sierżant" przy tym to wręcz przełom przełomów
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41732
rafalt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
c.d. przełomowości........ 2011/04/04 20:31  
Dobór tych albumów przeze mnie był zupełnie na "gorąco" i właściwie bez głębszego zastanowienia ! ! Dire Straits - zgadza się - trochę na wyrost !!! Natomiast Master of puppets wprowadził muzę metalową właśnie w progresywne rejony...właściwie już na ride the lightning pokazali że są artystami a nie jedną z wrzeszczących i szarpiących struny kapel(Call of Ktulu). hmmmm Pink Floyd ??? zespół od samych przełomowych płyt właściwie ! Moje ulubione to Atom heart mother i Meddle ale pochyliłem sie tutaj przed róznego rodzaju rankingami i stąd Dark side.... A kończąc ten elaboracik przypomnę jeszcze jeden przełom bo przecież cały czas krążymy w jakby nie było "rock n rollu" !!! Bill Halley and the comets i album Shake rattle and roll z 1954 roku i to był przełom przełomów !!!
Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#41735
jacek (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:c.d. przełomowości........ 2011/04/04 22:42  
Żebyśmy z tymi prawdziwymi i jedynymi przełomami nie wylądowali zaraz u Scotta Joplina na kolanach
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
_GEN_GOTOTOP Odpowiedz
Powered by FireBoard

Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl