Na początek w ramach rozliczania się z grzechami młodości -
Dream Theater Octavarium. Po rozszyfrowaniu tytułu albumu: Ósma część tego, czego można oczekiwać od dobrego rocka.

Dalej już tylko lepiej:
Twelfth Night i
Fact And Fiction. Czyli dowód, że nawet neoprogowcy potrafili grać fajnie i z pomysłem.
No i teraz leci coś naprawdę fantastycznego:
Il Balletto Di Bronzo Ys. Znów przykład na to, że fakt, iż grupa jest zaliczana do nurtu, za którym zbytnio nie przepadam, nie oznacza, że nie może grać wspaniale.
Edytowany przez: kobaian, w: 2011/03/02 17:16