Kwestia gustów i guscików jest jak najbardziej oczywista

przepraszam jeśli nie jest to widoczne w moim poscie ale
pragnąłem być wyrazicielem własnej subiektywnej opinii i zdziwienia iż niektóre pozycje muzyczne spotkają się tu z takim uznaniem.
I jest to oczywiście jak najbardziej subiektywne i osobiste zdziwienie.
no offence do opinii ogółu

Myśle, żę nie jest to tylko kwestia wspomnianej wyżej KASY że te polskie nowe kapele brzmią tak a nie inaczej.Muzyka powinna się bronić mimo
niedoskonałości i braku funduszy czy promocji.A odnoszę wrażenie że jest to bardziej staranie by znależć się w ramach czystości gatunkowej progresywnego rocka czy metalu.A myzka progresywna powinna sama wychodzić poza swoje ramy i łamać granice własnej progresji.
Samo posługiwanie się pasażami wokół skal i całotonowej nie czyni Frippa z człowieka

A nuda w wykonaniu panów z Yes to nuda jaką jak najbardziej lubię

a w temacie to leci Zappa The Perfect Stranger
zarzuca się tej płycie zbyt chłodne i akademickie podejście Bouleza do muzyki orkiestrowej Zappy.Rzeczywiście interpretacje są strasznie poukładane i brak tych szaleństw pod batutą samego mistrza ale daje to,przynajmiej dla mnie, możliwośc jakby lepszego wsłuchania się w rozmaite meandry tej muzyki.Płyta więc nie jest taka zła jak się o niej czyta