TraLala napisał:wieczór pod znakiem MEGAgwiazd... był Ray Charles z Genius & Friends (po obejrzeniu filmu o nim z Jamiem Foxxem w roli głównej pokochałam Raya jeszcze bardziej... wygląda na to, że mamy ze sobą nieco wspólnego
), a teraz:
Luis Armstrong i Ella Fitzgerald w ich wspólnym projekcie Ella & Louis
kocham taką niemodną już dziś muzykę 
Niemodną? Ta muzyka będzie trzymać się dobrze i za trzysta lat

Dla mnie jednak ten duet (Ella i Louis) jest odrobinę za słodki. Polecam Hellen Merrill z Cliffordem Brownem. A żeby ustosunkować się do wszystkich poruszanych kwestii: film o Ray'u - kicha, piję
coś z colą i lodem, pozwolę sobie jednak darzyć dużą sympatią
Tres Hombres. Z kilku rzeczy dziś słuchanych tak naprawdę tylko płyta
Miles In The Sky - domyślcie się kogo - warta była czasu jej poświęconego.
Miłego weekendu!