Dobrz... To pomijając wąsy, zapytam nieśmiało o Wasze uwagi co do debiutu Zappy - "Freak Out". Owszem, można wykazywać, że w perspektywie europejskich ruchów kontrkulturowych płyta ta nie jest rewolucyjna, ale... Jeśli weźmiemy pod uwagę coś o wiele bardziej przyziemnego jak amerykański rynek muzyczny, to chyba zgodzicie się, że jednak jest to wydawnictwo rewolucyjne.
Nie chodzi mi o gromadzenie patetycznych określeń i budowanie ołtarzyka, ale o zauważenie, że gdy idzie o muzykę rozrywkową "Freak Out" jest wydarzeniem i zaskakującym i przełomowym.
Pozostając płytą na wysokim poziomie muzycznym, "Freak Out" kontestuje sam stan muzyki rozrywkowej (i nie w sposób archaizujacy!), zapuszcza się w politykę...i to wszystko, gdy idzie o chronologię, przed "Revolverem" Beatlesów, który choć cudny, wspaniały, przełomowy itp., to w perspektywie Zappy wręcz... żałosny.