Usłyszałem tę płytę dziś w Media Markcie. Mam twarde postanowienie nie kupowania płyt w poście - i bardzo mnie to postanowienie dziś zabolało.

To druga płyta tej amerykańskiej kapeli. Pierwsza nie miała dystrybucji w Polsce. Zespół w niepojęty dla mnie sposób łączy Nową Falę, muzykę afrykańską i elektronikę. Bardzo bogate instrumentarium - w robocie czasem są choćby skrzypce i akordeon. Nade wszystko zaś - tworzy niesamowite, wielowarstwowe harmonie wokalne. Muzyka brzmi jednocześnie ciężko i eterycznie, ma duszny, ale też bardzo wciągający klimat.
To bedzie mój piewrszy zakup po świętach

Ponoć rojek stara się zaprosić Yesayer na tegoroczny Off Festival.