Widzę, że eljwt dzielnie walczy z Floydami, ja tymczasem wciąż zmagam się z Laboratorium. Dziś była koncertówka z 1982 roku -
The Blue Light Pilot.
...tak się zafiksowałem na tytułowym kawałku, że dobrych kilka razy puszczałem go sobie w kółko. Świetny numer!
Ale dla zachowania psychicznej równowagi postanowiłem pod koniec dnia zmienić płytę. Żeby daleko jednak nie szukać sięgnąłem po Jarka Śmietanę
Sounds & Colours. Płyta "po sąsiedzku", bo też lata 80., artysta z tego samego miasta, a na dodatek zdarzało mu się pogrywać z Laborką.
Powoli mówię dobranoc wszystkim. I przypominam... jutro piątek!