Jestes tutaj:  Start arrow Forum


Witamy, Gość
Proszę Login albo Zarejestruj.
Zapomniałeś hasło?
O:Marillion - Clutching At Straws (1 Przeglądany wątek )
_GEN_GOTOBOTTOM Odpowiedz Ulubionych: 0
Temat: O:Marillion - Clutching At Straws
#24739
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 11:01  
W wypadku Marillion ery Fish'a teksty był tak samo ważne jak muzyka. Między innymi właśnie dzięki nim zespół zwrócił na siebie uwagę. I na samym początku, kiedy to walczył z post-punkowym kiczem na początku ósmej dekady, a także później - min koncepcyjnymi tematami, i poszczególnymi kazaniami Fisha. To dzięki jego odgrywanym na scenie rolom, w jakie się wcielał, dzięki charyzmatycznej grze głosem, jaką stosował do poszczególnych fragmentów utworów, a także oczywiście znakaomitej grze instrumentalnej zespołu Marillion odnieśli taki a nie inny sukces. Zespół miał znakomicie uzupełniającą się parę dwóch wokalistów. Tak! Pierwszym był właśnie charyzmatyk-frontman, Ryba, skupiający swą uwagę, elektryzujący, majestatyczny, groźny, romantyczny... Drugim wokalistą była... gitara Steve Rothery, śpiewająca zawsze i wszędzie akurat tam, gdzie trzeba było coś podkreślić (daleko szukać nie trzeba: "Chelsea Monday", "Forgotten Sons", "Emerald Lies", całe "Misplaced...", "White Russian", "Warm Wet Circels", "Hotel Hobbies", "Sugar Mice" a przede wszystkim "Incubus"!). Wtórowały im, tworzące świetną przestrzeń klawisze Marka. Oraz znakomita sekcja rytmiczna (Mosley, Trewavas - Pointer niestety bardzo odbiegał...). Dla mnie sfery: muzyczna i tekstowa, akurat w przypadku Marillion były równoważne: 50%/50%. To był właśnie Marillion z lat 80. To były właśnie podwaliny jego sukcesu!

Nie jestem dobry w języku angielskim. Moja znajomość jest dość przeciętna. Łapię teksty, choć w przypadku Marillion, by dobrze je poznać, trzeba się bardzo w nie zagłębić. Jest w nich zbyt dużo symboli z codziennego życia, z historii, ze społecznych, a nawet politycznych zależności... Fisha można bez wątpienia nazwać poetą. Zrobił coś niesamowitego, ale podkreślam: z równoważnym udziałem całego zespołu, który w tym dość krótkim okresie zespoił się z nim, zlał w jedną nierozerwalną całość. W tym tkwił jego kult: w znakomitej, pełnej smaczków muzyce, symbolach, charyzmatycznej osobie frontmana, czasie w jakim muzyka powstawała... Myślę, ze gdyby nie to, zespół nie odniósłby takiego sukcesu.

Edytowany przez: Jester, w: 2010/01/02 11:08
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24740
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 11:22  
Jeszcze jedno bardzo ważne! "Słuchanie" Marillion z tamtego okresu, polega na przeżywaniu całości - tylko wtedy zrozumie się do końca fenomen tego zespołu.

Podobnie jest z wieloma progresywnymi płytami, okraszonymi konceptem. Uważam, że to bardzo ważne, ale rzecz to oczywiście gustu, potrzeb, dociekliwości i podejścia do tego gatunku.

I tu także kolejna puenta. Marillion w latach 80 pozwolili jednym słuchać muzyki a innym ją przeżywać. To także bardzo ważne!
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24744
Aroe (Użytkownik)
Junior Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 15:56  
Nigdy jakoś w ten szczegół nie wnikałem, ale czy to na pewno Rothery był tym drugim głosem? Pamiętam koncert Marillion z Fishem i on nie miał nawet mikrofonu, a miał go za to Trewavas i co jakiś czas coś dośpiewywał. Była też na scenie też jakaś panienka, która rozumiem robiła chórki tylko podczas koncertów.

Co do tekstów, to czasami nawet znakomita znajomość angielskiego niewiele daje bez znajomości specyfiki otoczenia autora. Dlatego też nawet perfekcyjnie znający język polski Anglik nie będzie wiedział np. o co chodzi w Autobiografii (jakie pocztówki, co za Pola Raksa itp?). Pewnie jestem dziwny, ale warstwa tekstowa Marillion ma dla mnie mniejsze znaczenie. W sumie nawet gdyby Fish śpiewał o majteczkach w kropeczki, to z mojego punktu widzenia nic by nie stracili. W muzyce liczy się dla mnie sama muzyka, a jak potrzebuję jakiegoś mądrzejszego słowa, to chwytam za książkę. Muzyka Marillion broni się sama bez naprawdę bardzo dobrych tekstów Fisha, czy tego wszystkiego co robił Fish na scenie. Uśmiejesz się, ale ja znałem na pamięć 3 pierwsze płyty, a nie miałem pojęcia nawet jak Fish wygląda. Znajomy mi powiedział, że jest niski z wąsami jak Jeff Lynn. Przeżyłem ciężki szok, jak w końcu zdobyłem kasetę Video z Recital of the Script i odkryłem prawdę.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24746
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - Clutching At Straws 2010/01/02 16:32  
Aroe napisał:
Nigdy jakoś w ten szczegół nie wnikałem, ale czy to na pewno Rothery był tym drugim głosem? Pamiętam koncert Marillion z Fishem i on nie miał nawet mikrofonu, a miał go za to Trewavas i co jakiś czas coś dośpiewywał. Była też na scenie też jakaś panienka, która rozumiem robiła chórki tylko podczas koncertów.


Źle mnie zrozumiałeś z tym "śpiewem" Rothery'ego. Steve nie śpiewał do mikrofonu. Śpiewała jego gitara, jego serce, jego duch znakomitego muzyka. Chodziło mi o przenośnię
Faktycznie chórki śpiewał zwykle Pete. Ma zresztą całkiem niezły głos...
Owa panienka to Cori Josias. Wokalistka nawet swego czasu wystąpiła w naszym Sopocie, oczywiście solo. A za czasów jej występów z Marillion, fani żartowali, że ma nogi zgrabniejsze od Fish'a, gdy ten przyodziewał tradycyjną szkocką spódnicę

Fajna wymiana informacji i emocji nam się zrobiła Miło się z Tobą dyskutuje Aroe Ja do "Clutching..." podchodzę bardzo "od serca" bo to była pierwsza płyta Marillion, w jaką się zagłębiłem Mało tego - dzięki tej płycie załapałem progresywnego bakcyla. Pewnie dlatego jej też bronię. Ale dla forum to są bardzo wartościowe dyskusje
Pozdrawiam!

Edytowany przez: Jester, w: 2010/01/02 16:34
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24748
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - Clutching At Straws 2010/01/02 17:02  
Jutro założę wątki o pozostałych płytach Marillion z Fishem. Aroe - podyskutujemy ? Mam nadzieję, że ktoś jeszcze się dołączy
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24751
Yvonne (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - Clutching At Straws 2010/01/02 17:52  
Witam Ciekawa dyskusja

Osobiście nawet trochę rozumię rozczarowanie Aroe tą płytą . Też na nią czekałam i pierwsze wrazenie nie było najlepsze .
Jednak ... tak jak w przypadku 3 poprzednich płyt , tak i tutaj , tekst , muzyka i okładka , tworzą spójną całosć .Myślę , że panowie mieli taką potrzebę , stworzenia czegoś innego , odejscia z utartych szlaków ( potem - gdzieś tak czytałm - miał być powrót ) . Chociaż z załżenia miał to być zestaw lużnych piosenek , to w efekcie powstał kolejny koncept album .Torch - pisarz alkoholik , łączy poszczególne utwory , snujac swoje rozważania o straconej miłości i rodzinie , samotności zawiedzionych marzeniach . Picie , temat niewątpliwie bliski autorowi bo , jak wspomina pracę nad albumem - " ...Nie wlewałem w siebie butelek tylko w nie wchodziłem ... "
Zgadzm się z Jesterem , że teksty i muzyka w przypadku twórczosci Marillion tworzą nierozerwalńą całość ( mam nadal tłumaczenia T. Beksińskiego i te z Rock - Serwisu )No cóż , żeby zrozumieć Fisha " ze słuchu " trzeba mieć talent . Na początku gubiłam się nawet z angielskim tekstem przed nosem

Symbolika , tak obecna w tekstach i na okładkach płyt Marillion ,jest chyba zrozumiała dla fanów zespołu . Nie zgadzam się z Aroe , że tekst jest nieważny , czy też dla nas odmiennych kulturowo niezrozumiały .Fish chętnie i dużo o tym mówił .Nigdy nie krył swoich fascynacji twórczością D. Thomasa czy J . Kerouaca . Każdy zna zgryżliwą , starą parę a niektórzy pod wpływem " Grendela " przeczytali książkę J . Gardnera
Zapewniam , można a nawet trzeba się w te teksty " wgryść " , żeby odkryć całe piękno płyt Marillion

Też byłam w Gdańsku i zapewniam , dla mnie Steve tam śpiewał np. w " Incubus "

Pozdrawiam
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24760
eljwt (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 21:25  
Ja uwielbiam "Fugazi". Natomiast :"Clutching At Straws" podoba mi się bardziej niż "Misplaced Childhood". Jak już nie raz pisałem Fish z zespołem potrafił stworzyć ten specyficzny nastrój, dramatyzm i to to szczególnie lubię w tych czterech pierwszych albumach studyjnych, jak i na koncertach (ostatnio znów przesłuchałem w całości "Early Stages"). Późniejsze dokonania Fisha już niestety mają mniej tego magicznego nastroju i dlatego pewnie cały czas sięga on do starego, dobrego repertuaru. A Steve Hogarth Band jakoś wcale mnie nie przekonuje.
Wracając do wątku "Clutching At Straws" : kiedy usłyszałem po raz pierwszy "white Russian" od razu uznałem ten utwór za ponadczasowy i wcale nie znając tekstu można wyczuć, że autor chciał przekazać w nim coś ważnego. "Sugar Mice" jest chyba najpiękniejszą kompozycją tego dzieła, a "Incommunicado" najbardziej czadową. Minęło już ponad 20 lat, a ja wciąż tkwię w muzyce z tamtej epoki.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24765
agapotr_2008 (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 22:50  
witam ,dla mnie marillion ery fisha jest jak genesis ery gabriela, a o klasyce się nie dyskutuje!!!!!!!!!!!!!!! Dziękuję.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24768
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/02 23:11  
O klasyce dyskutuje się - jak najbardziej! Zwłaszcza, że również dzięki dyskusjom trafia ona do kolejnych słuchaczy!!! Gdybyśmy mieli nie dyskutować o klasyce, zachwiany zostałby sens działania naszego serwisu
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24782
agapotr_2008 (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - "Clutching At Straws" 2010/01/03 12:55  
Jester,chodziło mi o to,że płyty Marillionu ery Fisha są od lat uważane za kanon muzyki neoprogresywnej i ten fakt nie podlega dyskusji. Zgadzam się z tobą,że należy dyskutować-zwłaszcza o takich zespołach i takiej muzyce. Pozdrawiam.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#24784
Jester (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - Clutching At Straws 2010/01/03 13:00  
agapotr_2008 napisał:
Jester,chodziło mi o to,że płyty Marillionu ery Fisha są od lat uważane za kanon muzyki neoprogresywnej i ten fakt nie podlega dyskusji. Zgadzam się z tobą,że należy dyskutować-zwłaszcza o takich zespołach i takiej muzyce. Pozdrawiam.

Wiem, że o to Ci chodziło Również Cię pozdrawiam!

Edytowany przez: Jester, w: 2010/01/03 13:06
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#26664
Amethis (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Marillion - Clutching At Straws 2010/03/11 09:32  
Witam

Niewątpliwie również należę do fanów Marillion i zgodzę się z poprzednimi wypowiedziami, ze ta płyta jest doskonała - zwłaszcza teksty, które są w dużej mierze autobiograficzne.Marillion poznałam dzięki audycjom Tomka Beksińskiego i do dziś nie mogę się uwolnić od ich muzykiMoim ulubionym utowrem z"Clutching At Straws" jest niewątpliwie "That time of the Night" - dwa lata temu miałam okazję być na koncercie Fisha, gdzie wykonał go - to było niesamowite przeżycie zwłaszcza, gdy mikrofonem wybijał rytm perkusji na sercu i magiczne zaczarowanie publiczności.
Nie da się ukryć, że pomimo upływu lat, wciąż żałuję, ze nie ma juz starego Marillion.Na otarcie łez oglądam wciąż z fascynacją koncert "Live from Loreley".
pozdrawiam serdecznie
A.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
_GEN_GOTOTOP Odpowiedz
Powered by FireBoard

Copyright © 2007-2012 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl